W najbliższych miesiącach w polskim segmencie sprzedaży ubezpieczeń przez telefon i internet dojdzie do kolejnej rewolucji – donosi „Dziennik.WSJ Polska” (Nr z 0.5.06.2008 r.). Do grona jedenastu towarzystw sprzedających polisy w systemie direct przyłączy się kolejnych dwóch dużych graczy. W systemie sprzedaży bezpośredniej rozpoczną swoją działalność PZU SA i Ergo Hestia . Według gazety, wejście dwóch potentatów polskiego rynku w segment sprzedaży bezpośredniej sprawi, że w przyszłym roku przestanie on być mało znaczącym kanałem dystrybucji. Dziennik szacuje, że o ile na koniec 2008 r. przypis składki według różnych prognoz ma wynieść 500 mln zł, to w 2009 r. może to być trzy- lub czterokrotnie więcej. Sława Cwalińska-Wejchert, członek zarządu Link4, twierdzi na przykład, że można się pokusić o prognozę rzędu 1,5-2 mld zł, o ile segment direct utrzyma dotychczasowe tempo wzrostu. Przedstawiciele BRE zachowują większą ostrożność i mówią o 1 mld zł. W opinii towarzystw działających w systemie direct, wszyscy ubezpieczyciele sprzedający polisy w tradycyjnych kanałach w końcu uruchomią dystrybucję bezpośrednią ponieważ wymuszą to na nich klienci.
Zdaniem dziennika, coraz bardziej realnych kształtów nabierają prognozy dotyczące rozwoju polskiego segmentu direct na wzór brytyjski, gdzie bezpośrednia sprzedaż ubezpieczeń na stanowi już 40 proc. rynku. W opinii Piotra Kondratowicza, menedżera w dziale doradztwa gospodarczego KPMG, jeśli faktycznie spełniłyby się zapowiedzi wszystkich polskich firm, to śmiało można mówić, że za 7-10 lat direct będzie stanowił 20-30 proc. rynku ubezpieczeń dla klientów indywidualnych. Oznacza to ostrą konkurencję pomiędzy towarzystwami sprzedającymi polisy przez telefon i internet – pisze gazeta. Obecnie ubezpieczyciele ci raczej nie konkurują ze sobą, a odbierają klientów tradycyjnym zakładom ubezpieczeń. Jednak wkrótce sytuacja ma ulec zmianie.
Bez koszyka świadczeń gwarantowanych...
Rząd rezygnuje z koszyka świadczeń zdrowotnych Ministerstwo Zdrowia ma jednak koncepcję koszyka świadczeń gwarantowanych inną, niż spodziewana – informuje „Gazeta Prawna" (Nr z 05.06.2008 r.),. Nie będzie więc koszyka opartego na 18 tys. procedur medycznych, przygotowanych przez poprzedni rząd. Koszyk będzie zaś budowany na podstawie nowego systemu rozliczeń szpitali z Narodowym funduszem Zdrowia, który ma zacząć obowiązywać już od 1 lipca br. W opinii dziennika, brak spisu świadczeń częściowo opłacanych z funduszy NFZ wyklucza wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych.
Nowela ustawy ubezpieczeniowej za koszty uzyskania przychodów uznaje koszty związane z nadzorem
Kosztem uzyskania przychodów ubezpieczycieli będą również wpłaty związane z nadzorem nad ich działalnością –wynika z projektu zmiany ustawy o działalności ubezpieczeniowej, który Ministerstwo Finansów opublikowało na swojej stronie internetowej. Projekt wprowadza – pisze „Gazeta Prawna" (Nr z 06.06.2008 r.) - definicję ubezpieczyciela. Będzie nim zakład ubezpieczeń albo zakład reasekuracji prowadzący działalność na podstawie przepisów o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej. Resort proponuje, aby kosztem uzyskania przychodów ubezpieczycieli były także wpłaty z tytułu, określonego w przepisach o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej, nadzoru nad działalnością ubezpieczycieli. Natomiast nie będzie uważać się za koszty uzyskania przychodów składek opłaconych przez pracodawcę z tytułu zawartych lub odnowionych umów ubezpieczenia na rzecz pracowników, z wyjątkiem umów dotyczących ryzyka grup 1, 3 i 5 działu I oraz grup 1 i 2 działu II wymienionych w załączniku do ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej, jeżeli uprawnionym do otrzymania świadczenia nie jest pracodawca i umowa ubezpieczenia w okresie pięciu lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym ją zawarto lub odnowiono, wyklucza wypłatę kwoty stanowiącej wartość odstąpienia od umowy, możliwość zaciągania zobowiązań pod zastaw praw wynikających z umowy oraz wypłatę z tytułu dożycia wieku oznaczonego w umowie.
Przy zakupie nieruchomości korzystne jest przejęcie jej polisy ubezpieczeniowej
Według „Gazety Prawnej" (Nr z 06.06.2008 r.), najkorzystniej jest przenieść prawa i obowiązki z ważnej umowy ubezpieczenia ze sprzedającego na nabywcę. Dzięki temu ochrona ubezpieczeniowa trwać będzie bez przerwy, a koszty polisy mogą być niższe –twierdzi dziennik. Przejęcie praw i obowiązków z ważnej polisy nabywanej nieruchomości jest prawie zawsze korzystne. Jeśli dopełnimy formalności, zawiadamiając o swojej decyzji ubezpieczyciela, przede wszystkim utrzymamy ochronę ubezpieczeniową bez jednego dnia przerwy. Jest to niezwykle ważne, gdyż mieszkania niezasiedlone oraz w toku zamieszania spowodowanego ze zmianą właścicieli są szczególnie narażone na działania przestępców. Oczywiście sprzedający może zrezygnować z polisy i najczęściej odzyska wówczas część wcześniej zapłaconej składki. Jednak trwa to zazwyczaj długo a często też dla wymiaru samej składki istotne jest zachowanie ciągłości ubezpieczenia. Oznacza to, że z kolei nowy właściciel, wykupując na nowo polisę, zapłaci wyższą składkę niż wyliczona dla poprzedniego właściciela. Kwestia przeniesienia polisy majątkowej jest uregulowana w art. 823 kodeksu cywilnego, a w związku z tym musi być identycznie lub korzystniej dla ubezpieczonego uregulowana w ogólnych warunkach ubezpieczenia lub w samej umowie ubezpieczenia. W razie przeniesienia praw z umowy ubezpieczenia na nabywcę nieruchomości przechodzą także obowiązki, które ciążyły na zbywcy, chyba że strony za zgodą ubezpieczyciela umówiły się inaczej. Pomimo tego przejścia obowiązków zbywca odpowiada solidarnie z nabywcą za zapłatę składki przypadającej za czas do chwili przejścia przedmiotu ubezpieczenia na nabywcę. Jeżeli prawa z umowy ubezpieczenia nieruchomości nie zostały przeniesione na nabywcę przedmiotu ubezpieczenia, stosunek ubezpieczenia wygasa z chwilą przejścia przedmiotu ubezpieczenia na nabywcę. Zasad powyższych nie stosuje się przy przenoszeniu wierzytelności, jakie powstały lub mogą powstać wskutek zajścia przewidzianego w umowie wypadku.
Projekt noweli ustawy o ubezpieczeniach rolnych przyjęty przez rząd
Rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich – podaje www.onet.pl z 03.06.2008 r. Projekt nowelizacji ustawy o ubezpieczeniach rolnych zakłada, że firma ubezpieczeniowa będzie mogła wypłacić rolnikowi odszkodowanie za straty poniesione w wyniku klęsk żywiołowych, jeżeli ten straci 10 proc. plonów. Dotychczas rolnik mógł starać się o odszkodowanie, jeżeli w wyniku klęski stracił 30 proc. plonów. Ubezpieczenie obowiązkowe powinno objąć co najmniej 50 proc. upraw. Projekt przewiduje ponadto, że zakład ubezpieczeń będzie wypłacał rolnikowi odszkodowanie za straty poniesione wskutek suszy, jeśli szkody wyniosą ponad 25 proc. plonów. Nowelizacja zakłada, że rolnik będzie miał 12 miesięcy na podpisanie umowy z firmą ubezpieczeniową
Obowiązek ubezpieczenia upraw - według nowych przepisów - wejdzie w życie od 1 lipca 2008 r. W myśl przepisów, rolnik musi ubezpieczyć się co najmniej od jednego ryzyka. Do klęsk żywiołowych zalicza się straty spowodowane m.in. przez powódź, huragan, grad, deszcz-nawałnicę czy wiosenne przymrozki.
Pat w rozmowach z Eureko
Do końca czerwca br. rząd powinien podpisać ugodę z Eureko - deklarował jeszcze w lutym br. minister skarbu Aleksander Grad. W lutym br. obie strony podpisały porozumienie w sprawie kalendarza negocjacji. Ugoda ta miała rozwiązać ciągnący się od blisko dziewięciu lat spór Skarbu Państwa z holenderskim ubezpieczycielem – pisze „Gazeta Wyborcza”(Nr z 05.06.2008r .). W lutym br. obie strony podpisały porozumienie w sprawie kalendarza negocjacji. Eureko domaga się w nim realizacji umowy podpisanej jeszcze przez ministra skarbu Emila Wąsacza, ma mocy której Eureko miało przejąć większościowy pakiet akcji PZU (dziś ma 33-proc. pakiet udziałów). Dziś ten harmonogram stoi pod znakiem zapytania.
Według ministra Grada, „negocjacje nie są łatwe, pojawiły się problemy. Bylibyśmy nieroztropni, gdybyśmy ograniczali się do perspektywy czasowej” - minister Grad. Kryzys w rozmowach potwierdza Eureko – pisze „Wyborcza. Nie wiadomo jednak na czym konkretnie polega negocjacyjny problem. Eureko wycenia swoje straty z powodu niezrealizowania umowy na rekordową kwotę 35,6 mld zł! Obecnie trybunał arbitrażowy rozważa, czy taka wielkość odszkodowania jest zasadna.