Wyszukiwarka:
Wyszukiwarka:
Dotowane przez państwo ubezpieczenia obowiązkowe bądź dobrowolne od suszy i powodzi zaczynają działać dopiero po 30 dniach od podpisania umowy, a dobrowolne dotowane ubezpieczenia od deszczu nawalnego albo nie ma takiego okresu karencji, albo wynosi on 14 dni - ostrzega "Gazeta Prawna"(Nr z 29.06.2009 r.). Konrad Rojewski z PIU wyjaśnia w dzienniku, że warunki obowiązkowego dotowanego ubezpieczenia upraw rolnych zawierają ochronę na wypadek powodzi wynikającej z podniesienia poziomu wód stojących lub płynących, zalania terenów na skutek deszczu nawalnego oraz spływu wód po zboczach i stokach na terenach górskich i podgórskich. Jednak umowy ubezpieczenia, zarówno dotowane i niedotowane z budżetu państwa obejmują same skutki działania deszczu nawalnego, które definiuje się "jako opad o współczynniku wydajności co najmniej 4 (czyli 40 mm na mkw. w ciągu godziny)", ustalony przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej dla danego regionu. Przy czym, jeśli nie ma możliwości ustalenia tego wskaźnika, bierze się pod uwagę stan faktyczny i rozmiar szkód w miejscu ich powstania i świadczące wyraźnie o działaniu deszczu nawalnego - podkreśla "GP". Chodzi o przypadki, kiedy deszcz nawalny powoduje zniszczenie roślin przez wygnicie, wymycie, silne zamulenie uprawy, pokrycie roślin nalotami mułu i piasku, zniszczenie liści czy złamanie pędów. W zależności od rodzaju uprawy, szkodą może być więc ilość lub jakość uprawy albo obydwa elementy. Oznacza to, że jeśli wygnicie np. ziemniaków było efektem tylko tego, że deszcze padały długo, a nie nagły intensywny opad spowodował rozmycie tzw. redlin, to odszkodowania nie będzie - twierdzi "Prawna", powołując się na Andrzeja Janca, dyrektora biura ubezpieczeń rolnych Concordia Polska TUW.
Pełna wersja wiadomości prawno - gospodarczych - czytaj na gazetaprawna.pl
PIU - już kilkadziesiąt tys. zgłoszeń szkód po powodzi na południu kraju
Ubezpieczyciele przyjęli już kilkadziesiąt tysięcy zgłoszeń szkód i zaczęli wypłacać zaliczki osobom poszkodowanym podczas powodzi, jakie dotknęły południową część kraju - donosi "Gazeta Ubezpieczeniowa"(www.gu.com.pl z 29.06.2009 r.). Z danych jakie zebrała Polska Izba Ubezpieczeń (PIU) wynika, że najwięcej zgłoszeń dotyczyło zniszczeń domów, jak również upraw rolnych. Eksperci i rzeczoznawcy towarzystw byli obecni na miejscu już w kilka godzin po wydarzeniach. Niektóre firmy wprowadziły dla swoich klientów uproszczoną likwidację szkód – problemy dotyczące niewielkich zniszczeń można tu zgłaszać telefonicznie. Nieznana jest na razie wartość szkód spowodowanych przez żywioł. "GU" pisze, że PIU we współpracy z MSWiA powołała zespół, mający opracować w Polsce spójny system ubezpieczeń katastroficznych. Takie powszechne systemy ubezpieczeń katastroficznych funkcjonują już z powodzeniem we Francji, Szwajcarii czy Wielkiej Brytanii. Od kilku miesięcy przedstawiciele PIU tworzą założenia takiego systemu dla Polski. Według "Ubezpieczeniowej", w najbliższym czasie powinny zakończyć się prace nad głównymi zagadnieniami.
Projekt noweli ustawy o gwarantowanych przez państwo ubezpieczeniach eksportowych
Ministerstwo Finansów przygotowało projekt zmian w ustawie o gwarantowanych przez Skarb Państwa ubezpieczeniach eksportowych Z nowych rozwiązań będą mogły korzystać spółki, w których co najmniej 50 proc. udziałów ma polska firma. Zgodnie z projektem noweli - pisze "Parkiet'(Nr z 30.06.2009 r.) - z ubezpieczenia eksportu gwarantowanego przez Skarb Państwa będą mogły korzystać również podmioty zagraniczne zależne od polskich firm.
Według Piotra Soroczyńskiego, prezesa zarządu KUKE (propozycję zmian w tej ustawie zgłosił ubezpieczyciel), duża ich część otworzyła w krajach odbiorców spółki córki. I to one tak naprawdę realizują sprzedaż. Problem dotyczy w znacznej mierze rynków wschodnich. Soroczyński twierdzi, że ocena ryzyka będzie taka sama, jak w przypadku podmiotów krajowych.
Mimo stwierdzonego braku polisy OC auto nie trafi na policyjny parking
30 czerwca 2009 r. weszła w życie nowela kodeksu drogowego (Dz.U. nr 91, poz. 739). Zgodnie z nowymi przepisami, kierowca za brak przy sobie papierowego ubezpieczenia OC nie straci pojazdu. Nie oznacza to jednak, że przestaje być ono obowiązkowe - wyjaśnia "Rzeczpospolita" (Nr z 30.06.2009 r.). Według gazety, prowadzący pojazd za jazdę bez OC dostanie mandat (do 250 zł), policja zaś poinformuje o braku dokumentu Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Natomiast do 30 czerwca 2009 r. za brak przy sobie papierowego dokumentu ubezpieczenia OC kierujący płacił mandat i chwilowo tracił auto – trafiało ono na wyznaczony przez policję parking. W opinii gazety, z nowych przepisów nie są zadowoleni ubezpieczyciele, którzy obawiają się, że będą one zachętą do niepłacenia przez kierowców ubezpieczenia OC.
Zdaniem Andrzeja Maciążka, członka zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń, obecnie pokusa nieopłacenia ubezpieczenia OC staje się na pewno większa. A wiele osób nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji życiowych dla kierowcy, który bez ubezpieczenia spowoduje wypadek drogowy i z własnej kieszeni będzie musiał płacić poszkodowanemu rentę.
Powodzianie z Podkarpacia znowu nieubezpieczeni
Część rolników z Podkarpacia poszkodowanych w powodzi nie miało polisy ubezpieczeniowej - informuje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 30.06.2009 r.). Większość zwlekała z wykupieniem ubezpieczenia do ostatniej chwili czyli ...do 1 lipca br. i nie zdążyła przed powodzią, jednak część z nich w ogóle nie planowała kupna ubezpieczenia. Dlaczego ? Kiedy gospodarstwo leży na terenach zalewowych, ubezpieczyciele żądają bardzo wysokich składek, na które niewielu rolników stać. I gdy na przykład za ubezpieczenie hektara pszenicy od powodzi na terenach niezalewowych składka wynosi ok. 30-40 zł, to w przypadku upraw narażonych na zalanie może sięgnąć ponad 120 zł - powiedział gazecie Józef Ćwik, sołtys zalanej gminy Gumnisk. Z kolei Konrad Rojewski z PIU przypomina, że od stycznia 2010 r. zaczną obowiązywać nowe przepisy, zgodnie z którymi jeśli w przyszłym roku przydarzy się grad, susza lub powódź, rolnik nie posiadający obowiązkowej polisy otrzyma jedynie 50 proc. połowę przyznanej pomocy. A w sytuacji, kiedy ubezpieczałoby się więcej osób na terenie, składki byłyby niższe, albowiem ryzyko rozłożyłoby się na więcej osób. Krystyna Krawczyk, dyrektor Biura Rzecznika Ubezpieczonych powiedziała "Wyborczej", że już przed rokiem RzU zwrócił się do Ministerstwa Finansów o rozpoczęcie prac nad systemem pomocy ofiarom klęsk żywiołowych, który opierałby się na ubezpieczeniach.
Zanim kupisz polisę komunikacyjną, porównaj ofertę różnych ubezpieczycieli
Dziennik "Polska"(Nr z 29.06.2009 r.) opublikował wyniki analizy, którą przygotowała monitorująca rynek ubezpieczeniowy firma Ogma, porównując oferty ubezpieczeń komunikacyjnych kilkunastu ubezpieczycieli. Badaniem objęto 16 firm ubezpieczeniowych: Allianz, Aviva, Axa, Benefia, Compensa, Ergo Hestia, Generali, HDI Asekuracja, Liberty Direct, Link4, MTU, PTU, PZM, PZU, Uniqa, Warta. Jak podaje dziennik, analiza wykazała, że dokonując odpowiedniego wyboru można zaoszczędzić nawet do kilkuset złotych rocznie. Zdaniem Jolanty Wieczorek, analityka z firmy Ogma, towarzystwa stosują odrębne stawki dla coraz mniejszych grup klientów. I nawet niewielka zmiana profilu klienta, jak wiek, liczba i wiek dzieci, posiadane zniżki, miejsce zamieszkania lub dane pojazdu, może w znaczący sposób wpłynąć na cenę polisy.
Ubezpieczyciele, walcząc o klienta, starają się znaleźć klientów o potencjalnie najniższej szkodowości. Jeszcze kilka lat temu najwięksi z rynkowych graczy zmieniali stawki co rok czy nawet dwa lata. Dziś standardem jest niemal płynna zmiana stawek, nawet co kilka czy kilkanaście dni - pisze gazeta. "Polska" podkreśla, że dla kierowcy oznacza to, iż ceny ubezpieczeń zmieniają się coraz szybciej. I za każdym razem, szukając najlepszej dla siebie oferty, warto sprawdzić co najmniej kilku lub nawet kilkunastu ubezpieczycieli.