Już trzy miesiące obowiązują przepisy, dające prawo do uzyskania zadośćuczynienia z powodu krzywdy i cierpienia po śmierci osoby bliskiej w nieszczęśliwym wypadku. Są więc pierwsze roszczenia uprawnionych. Według "Gazety Prawnej" (Nr z 04.11.2008 r.), od 50 do 300 tys. zł zadośćuczynienia żądają w imieniu tych klientów kancelarie odszkodowawcze. Dziennik pisze, ze obecnie przeciętny okres likwidacji szkody przez ubezpieczycieli przekracza ustawowe limity 30 i 90 dni, zaś o wysokości wypłat decyduje faktyczny związek ze zmarłym, a nie stopień pokrewieństwa. Jak twierdzi Agnieszka Rosa z biura prasowego PZU SA, obecnie w kilku sprawach toczą się w towarzystwie postępowania wyjaśniające, związane z odpowiedzialnością cywilną sprawcy szkody. Są one dopiero na początkowym etapie i nie było jeszcze żadnych wypłat, także wypłat kwot bezspornych. Zdaniem Dominiki Janek z kancelarii odszkodowawczej Adiutor Centrum, działy prawne towarzystw ubezpieczeniowych oczekują obecnie na linię orzeczniczą w sądach. A pierwsze wypłaty, które pokazują praktykę łączenia wypłat zadośćuczynienia z odszkodowaniem oscylują między 50 tys. zł a 150 tys. zł; kwota ta zależy od więzi łączących poszkodowanego ze zmarłym oraz poziomu rzeczywistych strat majątkowych. Często poszkodowani i ich pełnomocnicy uznają sumy te za zbyt niskie, a o nie przyznaną kwotę zadośćuczynienia kierowane są sprawy do sądu. Tymczasem obydwa świadczenia powinny być traktowane odrębnie i są od siebie niezależne.
Kiedy regres wobec pracownika ?
Ubezpieczyciel może wystąpić z regresem wobec pracownika po wypłaceniu odszkodowania osobie trzeciej za wyrządzoną wobec niego szkodę, albowiem prawo przewiduje możliwość ponoszenia odpowiedzialności przez pracowników za szkody wyrządzone pracodawcy czy osobom trzecim, nawet gdy zostały one pokryte z polisy zakupionej przez pracodawcę - twierdzi "Gazeta Prawna" (Nr z 03.11.2008 r.). Dziennik przypomina, że rok temu zostały znowelizowane przepisy kc, m.in. art. 828. Towarzystwo może wiec obecnie żądać zwrotu wypłaconej kwoty w ramach tzw. postępowania regresowego od sprawcy szkody, czyli pracownika, jeśli pracodawca nie zmodyfikuje standardowej umowy ubezpieczenia mienia. Nowa umowa powinna zawierać zapis - zauważa "GP" - że prawo do regresu jest wyłączone w stosunku do pracowników lub innych osób, za które pracodawca ponosi odpowiedzialność. Alternatywą jest wpisanie tych osób do polisy jako osób ubezpieczonych. "Prawna" podkreśla, że w większości umów ubezpieczenia OC firmy, pracownicy mają status chroniący ich przed ewentualnymi roszczeniami regresowymi, w przypadku gdy towarzystwo wypłaci odszkodowanie osobie poszkodowanej przez pracownika. Zdarzają się jednak umowy ubezpieczeniowe, które nie uznają pracownika za ubezpieczonego i traktują go jako osobę trzecią - wtedy, po wypłacie odszkodowania, towarzystwo ma prawo do regresu. W opinii Sławomira Parucha, kierownika Departamentu Prawa Pracy oraz wspólnika w Kancelarii Sołtysiński, Kawecki & Szlęzak, pracodawca, chroniąc swojego pracownika może uzgodnić z ubezpieczycielem, że ten zrezygnuje z prawa do dochodzenia roszczeń wobec pracowników.
VIG Polska osiągnął wzrost składki blisko 40 proc.
Polskie spółki należące do koncernu Vienna Insurance Group wypracowały w ciągu III kwartałów 2008 r. przypis składki w wysokości ok. 2,09 mld zł (przed konsolidacją). Oznacza to - podaje "Gazeta Prawna"(Nr z 03.11.2008 r.) - prawie 40 porc. wzrost składki w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego (dane podane przez VIG bez TU PZM i FinLife). Tymczasem z rynku ubezpieczeń majątkowych spółki VIG zebrały składkę w wysokości 1,11 mld zł, a więc o ponad 20 proc. więcej niż w porównywalnych III kwartałach 2007 r. Z kolei w przypadku ubezpieczeń życiowych wzrost przypisu składki wyniósł ok. 70 proc. do 977,05 mln zł - podaje dziennik.
Drożeje reasekuracja ?
Kryzys na rynkach finansowych spowodował, że tegoroczne umowy reasekruacyjne będą podpisywane późno, pod koniec grudnia br. Wtedy dopiero będzie jasne, czy wzrosną i o ile ceny ubezpieczeń - pisze "Gazeta Prawna"(Nr z 03.11.2008 r.), powołując się na Marcina Brodę z firmy Ogma. Jego zdaniem potencjalnie wyższe koszty reasekuracji mogą się odbić na ubezpieczeniach dla dużych firm, gdzie wsparcie reasekuratorów bywa niezbędne. Przy umowach indywidualnych ma ona mniejszy wpływ. Tymczasem reasekuratorzy chcieliby wzrostu stawek za swoje usługi nawet o 30–50 proc., uzasadniając to głównie stratami poniesionymi na skutek huraganów Gustav i Ike oraz kryzysem finansowym - twierdzi w gazecie Marek Rundo, dyrektor Biura Reasekuracji PZU. W jego opinii, ostateczna skala podwyżek zależy od rynku, linii biznesu i jego rentowności. Reasekuratorzy nie będą przyjmowali kontraktów, z których prawdopodobieństwo osiągnięcia zysku będzie niskie, co może odbić się w Polsce na takich branżach jak energetyka czy górnictwo. Droższe mogą być też ubezpieczenia ryzyk konstrukcyjnych - towarzystwa zamiast podwyższać ceny, mogą zaproponować wyższe udziały własne czy franszyzy, czyli część szkody, którą klient ma pokrywać z własnego budżetu.