Rzecznik Ubezpieczonych

Wyszukiwarka:

Wczytuję
Rzecznik Ubezpieczonych > Aktualności z rynku > Ubezpieczenia majątkowe > Polisy majątkowe podrożeją o ok. 10 proc.

Polisy majątkowe podrożeją o ok. 10 proc.

Stawki ubezpieczeń mieszkań i domów w 2010 r.  wzrosły  średnio o 10 proc.  - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 25.02.2011 r.), powołując się na szacunki  internetowych porównywarek  Inseco.pl i Wygodnie.pl. Zdaniem Piotra Bartosa, wiceprezesa Wygodnie.pl, było to "szczególnie widoczne przy odnawianiu umów naszym stałym, bezszkodowym klientom". Bartos podkreśla, iż  zwykle  wprowadza sie  nowe taryfy w tym segmencie ubezpieczeń po podsumowaniu całego roku. A że to  jeszcze nie nastąpiło, można się spodziewać dalszego wzrostu stawek po , „powodziowym" roku - zauważa w dzienniku. Z kolei  portal Wygodnie.pl  daje możliwość zestawiania oferty 7  ubezpieczycieli: Compensy, Uniqi, HDI-Asekuracji, Benefii, Signal Iduna, TUW TUZ i  Generali.  Gazeta pisze, iż "trochę inaczej wygląda to z perspektywy portalu Inseco.pl, który umożliwia porównywanie ofert 14 towarzystw."  Tomasz Bobrowski, PR manager w Blue Media, do której należy portal Inseco.pl twierdzi w dzienniku, iż  taryfy podnieśli  tylko niektórzy ubezpieczyciele (od 10 do 30 proc.), a  większość towarzystw nie zdecydowała się jeszcze na taki krok.  Natomiast  Jacek Kliszcz, prezes Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych powiedział "Rzeczpospolitej", że w  br. "trzeba się spodziewać wzrostów cen polis nie tylko w wyniku ubiegłorocznych powodzi, ale też na skutek szkód spowodowanych wiatrami i huraganami". W jego opinii podwyżki nie będą tak wysokie, jak być powinny, gdyby wziąć  pod uwagę pogarszające się wyniki techniczne ubezpieczycieli, a więc rosnącą  szkodowość i konieczność  zawiązywania coraz większych rezerw na odszkodowania. Zdaniem Kliszcza,  wówczas "należałoby się spodziewać podwyżek o około 20-25 proc." Aby nie  zniechęcić klientów do ubezpieczeń - twierdzi szef SPBUiR -  taryfy nie powinny pójść w górę średnio o więcej niż o 10 proc.

Euler Hermes nie chce udziału w wojnie cenowej

Ubezpieczyciel należności Euler Hermes deklaruje,  iż nie zamierza  brać udziału w wojnie cenowej, która rozpoczyna się na rynku. Krzysztof Chechłacz, prezes TU Euler Hermes twierdzi w "Dzienniku Gazecie Prawnej" (Nr z 25.02.2011 r.), iż spodziewa się  w 2011 r. wzrostu przychodów o 7 – 8 proc. przy utrzymaniu rentowności z 2010 r.   Według prezesa Chechłacza, dopiero druga połowa 2010 r. przyniosła wyraźne ożywienie w segmencie ubezpieczeń należności, albowiem  początek ub.r.  był pod względem sprzedaży słaby. W 2010 r. ubezpieczyciel zebrał o 12 proc. więcej składki (232 mln zł) niż rok wcześniej (207 mln zł) - podaje dziennik. Euler Hermes w ub.r. wypracowało także  dwucyfrowy zysk (w  2009 r. zysk spółki stopniał do 3,7 mln zł). Dodaje, że towarzystwo chce w tym roku zwiększyć sprzedaż o 7 – 8 proc. przy jednoczesnym utrzymaniu rentowności na poziomie z 2010 r. Ubezpieczyciel nie spodziewa się, by rosła liczba upadłości wśród dużych firm., ale gorzej  wyglądają perspektywy dla sektora MSP. Prezes Euler Hermes uważa - podkreśla dziennik - iż  małe i średnie firmy będą w tym roku cały czas borykały się z problemami z płynnością finansową.  Szef  Euler Hermes zapowiada, że ubezpieczyciel będzie starał się utrzymać ceny ubezpieczeń na poziomie z ub.r., ale "mogą mu jednak w tym przeszkodzić inni gracze rynkowi, którzy coraz mocniej zaczynają z nim konkurować i obniżają swoje stawki (...)  może to doprowadzić do sytuacji, która miała miejsce przed kryzysem finansowym, kiedy to ubezpieczenia należności w Polsce były najtańsze w Europie" (w latach 2006 – 2008 ich ceny spadły nawet trzykrotnie) - podaje "DGP".
TU Euler Hermes  ma w swojej ofercie także gwarancje ubezpieczeniowe i chce w br. osiągnąć 10-proc. udziału w rynku gwarancji (obecnie  ma 5 – 6 proc.).

Nowela ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych zaakceptowana przez rząd

Rząd zaakceptował nowelizację ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych. Zmiany mogą wejść w życie jeszcze w tym roku - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 23.02.2011 r.). Zdaniem Anny  Dąbrowskiej , eksperta  z  Biura Rzecznika Ubezpieczonych,  nowela  zawiera bardzo korzystne dla ubezpieczonych zmian. " Od lat zabiegaliśmy o to, by klient firmy ubezpieczeniowej mógł zrezygnować z niepotrzebnej polisy OC, gdy się okaże, że ma dwie takie umowy ubezpieczenia" - twierdzi w dzienniku Dąbrowska. I tak,  każdy podwójnie ubezpieczony będzie mógł w dowolnym momencie zrezygnować z niepotrzebnej polisy OC, która uległa automatycznemu przedłużeniu na kolejny okres. Jednak za czas, kiedy polisa była w mocy, trzeba będzie zapłacić. Poza tym ubezpieczyciele będą mieli  "obowiązek informowania swoich klientów o zasadach wypowiadania polis na dwa tygodnie przed ich zakończeniem. W tym samym piśmie towarzystwo ubezpieczeń będzie musiało również podać swojemu klientowi informacje na temat wysokości składki w razie przedłużenia dotychczasowej umowy ubezpieczenia OC na następny okres. Da to każdemu właścicielowi samochodu odpowiednio dużo czasu na sprawdzenie konkurencyjnych ofert i podjęcie decyzji o zmianie ubezpieczyciela" - pisze gazeta. Projekt przewiduje także większe kary za brak polisy. 

Na odszkodowanie za wypadek za granicą można czekać i kilka lat

Jeśli ulegniesz wypadkowi za granicą z winy miejscowego kierowcy, możesz czekać na odszkodowanie nawet kilka lat - ostrzega "Gazeta Wyborcza"(Nr z 26.02.2011 r.). Według dziennika, winne  są przepisy.  Na terenie Unii Europejskiej istnieje system reprezentantów do spraw roszczeń. Oznacza to, że zakłady ubezpieczeń muszą mieć w krajach członkowskich swoich przedstawicieli, którzy reprezentują ubezpieczycieli w danym kraju. Jednak  prawo nie określa wymogów, kto może być takim przedstawicielem. "Zdarza się, że są to... po prostu osoby fizyczne" - pisze "Wyborcza". W opinii gazety, "plusem systemu działania reprezentantów jest to, że roszczenia zgłasza się w języku polskim do reprezentanta, którego można dość łatwo ustalić, kontaktując się z Polskim Biurem Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK)".Jednak, jeśli ubezpieczyciel nie wypłaci odszkodowania lub zapłaci za mało, to można pozwać jedynie ubezpieczyciela zagranicznego, a nie jego reprezentanta w Polsce. . Według prawa polskiego ubezpieczyciel ma 90 dni na zajęcie stanowiska. A na pełnomocnictwo dla polskiego radcy prawnego, który będzie reprezentować  zagranicznego ubezpieczyciela przy zawarciu ugody można czekać i  kilka miesięcy. "GW" radzi, że jeśli ten reprezentant "będzie milczał dłużej niż trzy miesiące albo nie wypłaci nic, to możemy zwrócić się do PBUK o przejęcie likwidacji szkody. Jednak wystarczy, że reprezentant cokolwiek wypłaci lub zajmie niesatysfakcjonujące stanowisko, to PBUK już nie może przejąć sprawy".
.
Firmy odszkodowawcze w pogoni za danymi ofiar wypadków

Przedstawiciele  firm odszkodowawczych kupują dane  ofiar wypadków od pracowników służby zdrowia. Stawka to 200 zł "od sztuki" i procent od odszkodowania - podaje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 26.02.2011 r.). Dziennik opisuje przypadki dwojga nastolatków rannych w wypadkach, których odwiedzili "odszkodowawczy" z firmy "Marshal" oraz  "Mediator". A  informację o otrzymywaniu z policji lub pogotowia danych  ofiar wypadków Maciej Kwiecień, dyrektor Marshala nazywa w "Wyborczej" tworzeniem mitów.  "My nie kupujemy informacji o wypadkach. Ale wiem, że niektóre firmy tak robią. Że konkurencja płaci policji lub  może ktoś pogotowiu 100 zł za informację o wypadku. Sieć zastawiają w sieci" - twierdzi w dzienniku. Z kolei "Wyborcza" publikuje zapis rozmowy, którą prowadziła na GG z potencjalnym informatorem osoba przedstawiająca się jako pracownik Europejskiego Centrum Odszkodowań, gdzie podaje się stawki: "Po 3 miesiącach współpracy za podpisane zgłoszenie - stawka 55 zł, po 6 miesiącach - 60, po 9 - 65, po roku - 100 zł". Zaś  Damian Kuraś, rzecznik ECO, zaprzeczył w "GW", że firma kupuje dane od pracowników służb medycznych. Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury powiedział gazecie, iż: "instytucje administrujące danymi są zobowiązane do ich ochrony. Ujawnianie ich nieuprawnionym osobom jest przestępstwem za które grozi kara pozbawienia wolności nawet do lat dwóch. Osoby, które miały do czynienia ze "sprzedażą" danych osobowych, powinny zgłosić się na policję lub do prokuratury. To pozwoli nam na wyjaśnienie sprawy".

Informacje prasowe z rynku

18.05.2012 - Ubezpieczenia majątkowe

Zadośćuczynienie za śmierć bliskiej osoby należy wyliczać indywidualnie

czytaj więcej



18.05.2012 - Ubezpieczenia na życie

Warta: składka w górę o 16 proc.

czytaj więcej



18.05.2012 - Zabezpieczenie emerytalne

Obniżenie składki do OFE - zarządzający inwestują ostrożniej

czytaj więcej