Wyszukiwarka:
Wyszukiwarka:
Poselski projekt, czyli minipakiet antykryzysowy dla branży transportowej proponuje zmianę w przepisach prawnych, polegającą na możliwości zawieszania składek na ubezpieczenie OC przez firmy transportowe na czas wyłączenia z ruchu ciężarówek, naczep oraz autobusów o masie powyżej 3,5 t. Jest on szansą na poprawę sytuacji finansowej branży - twierdzi "Rzeczpospolita"(Nr z 07.09.2009 r.). Albowiem jeśli zmiany te wejdą w życie, przedsiębiorcy - posiadacze ciężarówek, naczep i autobusów cięższych niż 3,5 t będą mogli zawiesić płatności składek na OC na czas wycofania swoich pojazdów z ruchu. Poselski projekt przewiduje także - pisze dziennik - modyfikację ustawy o transporcie drogowym, w myśl której przewoźnicy będą mogli całkowicie lub częściowo zawiesić działalność na czas nie dłuższy niż 12 miesięcy. Gazeta szacuje, że podmiotów czekających na te legislacyjne zmiany może być aż 100 tys. Według dziennika, koszt kupna polisy dla ciężarówki wynosi obecnie od około 1,7 tys. zł, gdy jazda jest bezszkodowa, do nawet 9 tys. zł rocznie, jeśli w przeszłości doszło do wypadków z udziałem firmowego auta. A płacić składkę trzeba, bez względu na to, czy pojazd kursuje, czy z powodu braku zamówień stoi w bazie.
Directy najbardziej szkodowe
Towarzystwa direct są bardziej niż tzw. tradycyjni ubezpieczyciele narażone na wzrost szkodowości i muszą się liczyć z dużymi wydatkami na likwidację szkód. Dlaczego ? Jeśli udział składek pozyskanych z polis OC komunikacyjnego w składce ogółem rynku towarzystw majątkowych wynosi 32 proc. (dane za I kw. 2009 r.), to na przykład w przypadku najstarszego na polskim rynku "directu", czyli Link4, udział OC sięga niemal 60 proc. - podaje "Parkiet"(Nr z 08.09.2009 r.). Tymczasem w opinii Wojciecha Rabieja, szefa firmy brokerskiej iklu, właściciela portalu Rankomat.pl., tak duży udział w składce przychodów z OC, a niski z AC, nie jest dobry. Albowiem im większy udział ubezpieczeń typu casco w zbieranej składce, tym ryzyko jego portfela jest mniejsze. Rabiej powiedział gazecie, że jednak takie " ukierunkowanie strategii na sprzedaż AC wiąże się z pewnymi konsekwencjami". Ubezpieczenia typu casco są dużo trudniejsze w sprzedaży. Dlaczego ? Wymagają one silnego brandu, zwłaszcza w obszarze procesu likwidacji szkód - wskazuje. Według "Parkietu", rekordzistą pod względem udziału w portfelu przychodów z polis OC na koniec I kwartału 2009 r. na polskim rynku było Moje Towarzystwo Ubezpieczeń, należące do sopockiej grupy ubezpieczeniowej Ergo Hestia (87,9 proc.).
Niskie kwoty wypłat za zadośćuczynienie
Zapadł pierwszy w Polsce sądowy wyrok w sprawie o zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej. Nie kończy to jednak tej precedensowej sprawy, ponieważ sąd zasądził kwotę mniejszą, niż oczekiwano. Będzie apelacja - informuje "Gazeta Prawna"(Nr z 07.09.2009 r.), powołując się na Jacka Gęgę z kancelarii odszkodowawczej Kurier GC. Dziennik pisze, iż dużo "wskazuje na to, że sędzia przychylił się do argumentów przedstawicieli ubezpieczyciela, którzy podnosili głównie kwestię, iż wysokość żądanego zadośćuczynienia jest zbyt wysoka w stosunku do ogólnej stopy życia społeczeństwa". "Prawna" podkreśla, ze od roku obowiązywania prawa, spraw o zadośćuczynienie do sądów trafiło niewiele, bo najczęściej klienci, którzy występują z roszczeniem do ubezpieczyciela, nie dostają od niego żadnej odpowiedzi. Według Krystyny Krawczyk z Biura Rzecznika Ubezpieczonych, do Rzecznika jak do tej pory trafiło tylko osiem skarg związanych z wypłatami zadośćuczynień. Nie dotyczyły one przyznanych kwot, ale tego, że towarzystwa w ogóle nie reagują na składane roszczenia. Tymczasem ubezpieczyciel w ciągu 30 dni od zawiadomienia o szkodzie powinien wypłacić tzw. bezsporną część odszkodowania i poinformować o powodach ewentualnej zwłoki. Z kolei przy wypłatach z OC komunikacyjnego oczekiwanie na wypłatę nie powinno trwać dłużej niż 90 dni. I tylko w wyjątkowych przypadkach, kiedy towarzystwo samo nie może ustalić winy sprawcy i musi poczekać na wyrok sądu, może to trwać dłużej - wyjaśnia Krawczyk."Klient składa roszczenie i czeka miesiącami na odpowiedź".
"GP" twierdzi, że do ubezpieczycieli zwraca się mniej niż połowa uprawnionych – dotychczas 2 tys. roszczeń, a towarzystwa przewlekają postępowania, przyznając na początek najwyżej 30 tys. zł. Dziennik szacuje, że łączne wypłaty w skali rynku nie przekroczyły do tej pory 20–25 mln zł. Dałoby to przeciętną wypłatę na poziomie około 20–25 tys. zł na uprawnioną osobę.
Pełna wersja wiadomości prawno - gospodarczych - czytaj na gazetaprawna.pl