Wyszukiwarka:
Wyszukiwarka:
Koszty ratownictwa górskiego są wysokie. A w przypadku długotrwałego leczenia kontuzji "po nartach", te wydatki mogą sięgnąć kilkuset tys. zł - ostrzega "Rzeczpospolita"(Nr z 03.01.2012 r.). Według gazety, tylko samo zwiezienia ze stoku w przypadku połamania nóg może sięgnąć kilkunastu tys. zł, a w skrajnych przypadkach może wynieść nawet 40-50 tys. zł (np. w Alpach poszkodowani narciarze najczęściej zwożeni są ze stoków do szpitala helikopterem). Do tego dochodzą koszty leczenia - szacuje dziennik. I tak np. we Francji za opatrzenie zwichniętej nogi można zapłacić nawet 400 euro. Do tego osoba poszkodowana może żądać wysokiego odszkodowania od innych narciarzy, sprawców szkód. Zdaniem gazety, aby wyjazd na narty nie zrujnował nas na długie lata, powinniśmy kupić polisę.
"Dobre ubezpieczenie obejmuje koszty leczenia (KL),OC, NNW, koszty poszukiwania i ratownictwa, assistance i ubezpieczenie sprzętu. Przy wyborze polisy nie należy kierować się wyłącznie ceną" - radzi dziennik. W opinii ekspertów, warto, aby na przykład suma ubezpieczenia była nie niższa niż 40 tys. zł.
Aleksandra Łączniak, manager do spraw ubezpieczeń dla klientów indywidualnych i bancassurance Concordii radzi w "Rzeczpospolitej", aby przy zakupie ubezpieczenia od kosztów leczenia za granicą zgłosić ubezpieczycielowi, czy agentowi cel wyjazdu, np. iż wyjeżdża się na narty. Dlaczego ? Ponieważ nawet amatorskie uprawianie narciarstwa i snowboardu jest dodatkowo płatne - pisze gazeta.
Coraz bliżej do systemu bezpośredniej likwidacji szkód
Poszkodowany w razie wypadku być może już w 2013 r. nie będzie musiał kontaktować się z towarzystwem ubezpieczeń, którego polisą komunikacyjnego OC legitymował się sprawca kolizji. Dlaczego ? Jak pisze "Puls Biznesu"(Nr z 02.01.2011 r.), zamiast niego załatwi "sprawę" ubezpieczyciel, w którym poszkodowany wykupił swoje ubezpieczenie OC. Towarzystwo to pokieruje także naprawami i w końcu wypłaci poszkodowanemu pieniądze. W opinii gazety, wybór takiej formy naprawy samochodu uszkodzonego podczas wypadku, a więc systemu bezpośredniej likwidacji szkód komunikacyjnych, może ruszyć w Polsce już za dwa lata. Dziennik informuje, że od jakiegoś czasu trwają nad nim prace w Polskiej Izbie Ubezpieczeń. Jak przekonuje Katarzyna Grześkowiak, szefowa komisji ubezpieczeń komunikacyjnych PIU, fundamenty dla takiego systemu zostały zbudowane. Teraz trzeba przekonać do niego jak największą liczbę ubezpieczycieli.
Ubezpieczyciele wypłacili w 2010 r ponad 5 mld zł odszkodowań z tytułu OC komunikacyjnego - podkreśla dziennik.
Spodziewany wzrost wydatków na ubezpieczenie szpitali
Od 1 stycznia 2012 r. obowiązuje nowe prawo o błędach lekarskich. Pacjenci z roszczeniami będą mogli iść nie tylko do sądu, ale również przed specjalnymi komisjami dochodzić ich w trybie przyspieszonym - wyjaśnia "Puls Biznesu" (Nr z 03.01.2012 r.). W opinii gazety, szpitale mogą spodziewać się wzrostu wydatków na polisy ubezpieczenia. Przy czym w ciągu najbliższych kilku lat wydatki szpitali na ubezpieczenia mogą dorównać średnich sum wydatkowanych na ten cel w Europie Zachodniej. Według prognoz PZU SA - " "Puls Biznesu" powołuje się na Andrzeja Liwacza, dyrektora do spraw underwritingu ubezpieczeń pozakomunikacyjnych w PZU SA - udział kosztów polis ubezpieczeniowych "może wzrosnąć do nawet 5 procent budżetu szpitali".
Gazeta zauważa, że jedynie lider polskich ubezpieczeń to jedyna firma z rynku, która " chce ubezpieczać szpitale".
Prezes Klesyk zapowiada rewolucję technologiczną w PZU SA
Zdaniem akcje tego ubezpieczyciela są obecnie wyceniane powyżej 310 zł, a więc na poziomie "niewiele niższym od notowań z maja 2010 r. , kiedy to PZU trafiło na giełdę" . Największy polski ubezpieczyciel od tego czasu wypłacił z tytułu dywidendy łącznie około 36 zł za akcję - podaje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 04.01.2012 r.). Z kolei w 2011 r. wyniki firmy po trzech kwartałach ub.r. nie były tak dobre, jak oczekiwał rynek. Andrzej Klesyk, prezes PZU SA twierdzi w wywiadzie, który publikuje "DGP", iż "PZU inwestuje 50 mld zł w akcje i obligacje. (... ) Postawimy na dywersyfikację, wchodząc w inne aktywa. Jesteśmy zależni od jakości rynku długu publicznego. W ciągu ostatnich siedmiu miesięcy WIG zjechał w dół o ponad 20 proc. To oznacza dla nas o pół miliarda mniejszy zysk, który musimy nadrobić działalnością ubezpieczeniową". Jak twierdzi prezes Klesyk, spółka wdraża nowy system produktowy. "To jest jeden z głównych elementów naszej strategii na lata 2012 - 2014. Będziemy dużo bliżej klienta. Przechodzimy od firmy z ogromną ilością papieru do takiej, w której niemal w ogóle go nie będzie". Zdaniem Klesyka, "Obecne utrzymanie infrastruktury PZU jest bardzo drogie.(...) Musimy wprowadzać nowe rozwiązania technologiczne". Ubezpieczyciel nie liczy na powrót do wojny cenowej, podczas której polisa komunikacyjna wystawiana przez konkurencję przynosiła straty - podkreśla gazeta. Klesyk podkreśla w dzienniku, iż wpływ na ceny polis mają decyzje regulatora rynku oraz decyzje sądów. . "Na przykład w wyniku rozprawy musieliśmy wypłacić dwukrotność sumy ubezpieczenia. To trochę absurdalna sytuacja, która też może mieć wpływ na wysokość polis".