Wyszukiwarka:
Wyszukiwarka:
Ceny polis majątkowych mogą wkrótce drastycznie wzrosnąć, bo firmy muszą spełnić większe wymagania Brukseli - twierdzi "Rzeczpospolita"(Nr z 05.02.2010 r.). Według gazety, przygotowywana obecnie dyrektywa UE : Wypłacalność II (Solvency II), aby zmniejszyć ryzyko niewypłacalności firm ubezpieczeniowych, zmusi towarzystwa do drastycznego podniesienia kapitałów, co "oznacza nieuchronną podwyżkę cen polis". Jak pisze dziennik, może ona wynieść nawet 30 proc. w ciągu najbliższych trzech lat. Nowe prawo ma zacząć obowiązywać od 31 października 2012 r.
Najbardziej prawdopodobne są znaczące podwyżki cen OC komunikacyjnego, które dzisiaj przynosi straty - podaje gazeta. I podkreśla, że na sprzedaży tych polis ubezpieczyciele w ciągu trzech kwartałów 2009 r. stracili 580 mln zł. "Rzeczpospolita" szacuje, do każdej z 17,3 mln polis towarzystwa dokładały średnio po 33 zł. Zdrożeć muszą też - zauważa dziennik - deficytowe ubezpieczenia od ryzyk finansowych (np. od utraty pracy) i od zniszczeń spowodowanych przez żywioły (np. mieszkań i upraw).
Komisja Nadzoru Finansowego twierdzi,, że polskie firmy ubezpieczeniowe posiadają kapitały pięciokrotnie wyższe niż obecne ustawowe wymagania, więc nie grozi im niebezpieczeństwo niewypłacalności; są zabezpieczone na przyszłość.
Odszkodowania za błąd lekarza do 100 tys. euro
Nowe obowiązkowe polisy OC lekarzy mogą być droższe niż zawierane obecnie umowy dobrowolne. Jednak w efekcie poszkodowani będą mogli liczyć na lepszą ochronę i często wyższe niż obecnie maksymalne kwoty wypłat, które mogą sięgnąć 100 tys. euro - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 03.03.3020 r.).Według dziennika, obecnie maksymalna rekompensata dla pojedynczej osoby poszkodowanej, np. przez ZOZ, to 46,5 tys. euro. I tak, zgodnie z projektem lekarze prowadzący indywidualną lub grupową prywatną praktykę będą musieli zamienić posiadane dobrowolne polisy odpowiedzialności cywilnej na obowiązkowe( lekarze na etatach w ZOZ nie muszą kupować polis, bo za ich błędy odpowiada zakład pracy). Nie ma jeszcze ostatecznej wersji rozporządzenia ministra finansów, określającego warunki obowiązkowego OC i wysokość sum gwarancyjnych. Lekarze, którzy mają polisę dobrowolną, nie będą musieli kupować obowiązkowej od razu po wejściu w życie rozporządzenia. Projekt rozporządzenia przewiduje zasadę, że muszą oni kupić ubezpieczenie obowiązkowe, gdy dobrowolne wygaśnie. Oznacza to, że ci, którzy kupili polisę na początku tego roku, będą musieli szukać ochrony dopiero za kilka miesięcy - pisze gazeta.
Bez polisy ubezpieczenia upraw nie ma taniego kredytu preferencyjnego
Od 1 lipca 2008 r., zgodnie z unijnymi przepisami, beneficjent otrzymujący dopłaty bezpośrednie, ma obowiązek ubezpieczenia co najmniej 50 proc. powierzchni upraw, od przynajmniej jednego ryzyka, np. huraganu, powodzi, gradu, uderzenia pioruna, lawiny, suszy czy skutków przezimowania i przymrozków wiosennych. Rolnik, który nie ubezpieczy w tym roku połowy swoich upraw, w przypadku wystąpienia u niego klęski żywiołowej, nie będzie mógł skorzystać z taniego kredytu na wznowienie produkcji rolnej. Dostanie go na gorszych warunkach - pisze "Puls Biznesu"(Nr z 03.02.2010 r.), powołując się na resort rolnictwa. Zdaniem dyr. Aleksandry Szelągowskiej, jeżeli rolnik nie przedstawi polisy, kredyt preferencyjny będzie oprocentowany w wysokości nie 2 proc., a 4 proc. O połowę obniżona zostanie także ewentualna inna pomoc publiczna np. zasiłek socjalny. Jednak brak ubezpieczenia upraw czy zwierząt gospodarskich nie będzie miał wpływu na wysokość płatności bezpośrednich - podkreśla dziennik. W 2010 r. na dopłaty do składek ubezpieczeniowych upraw i zwierząt gospodarskich ministerstwo rolnictwa ma 300 mln zł, czyli dwa razy więcej niż w 2009 r. Ubezpieczeniem może być objęte 4,4 mln hektarów gruntów oraz 540 tys. sztuk zwierząt. Składkę można opłacić tylko w firmach, które podpisały porozumienie z resortem rolnictwa: PZU SA, TUW "TUW" i Concordii Polska TUW.
W 2009 r. na dopłaty do ubezpieczeń rolnych wydano 133 mln zł, ze 150 mln zł, jakie przeznaczono na ten cel; rolnicy zawarli ponad 144 tysięcy umów, a z tzw. kredytów klęskowych skorzystało 54 tys. gospodarstw.
Za brak ubezpieczenia grozi kara w wysokości 2 euro od hektara, którą powinien rolnik zapłacić na rzecz gminy.
Zryczałtowana składka za D&O nie jest przychodem
Zryczałtowana składka za ubezpieczenie D&O płacona przez spółkę nie będzie przychodem dla osób objętych ubezpieczeniem - orzekł w interpretacji indywidualnej z 25 stycznia 2010 r. dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie. Jak pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 03.02.2010 r.), w interpretacji zgodził się on, że w sytuacji, kiedy nie można z góry jednoznacznie zidentyfikować osób ubezpieczonych (możliwe to dopiero w chwili zajścia wypadku ubezpieczeniowego lub spełnienia świadczenia), ustalenie przychodu poszczególnych ubezpieczonych nie jest możliwe, ponieważ nie można przyporządkować osobom ubezpieczonym wysokości poszczególnych składek zgodnie z datą zawarcia umowy ubezpieczenia i ich opłacenia.
Według dziennika, Spółka, która wystąpiła o interpretację, wskazywała, że ubezpieczenie obejmuje otwarty krąg osób, a składka nie jest uzależniona od liczby ubezpieczonych. Dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie.
Nadal mało popularne ryzyko powodzi
Pomimo dość często powtarzających się w ostatnich latach zjawisk, jak podtopienia czy powodzie, zaledwie około 5 proc. gospodarstw domowych w Polsce może mieć polisę ubezpieczenia mieszkań i domów chroniącą od ryzyka powodzi - donosi "Rzeczpospolita" (Nr z 03.02.2010 r.). Gazeta twierdzi, powołując się na Agnieszkę Włodarską - Poloczek z Generali, że tylko około 10 proc. właścicieli mieszkań rozszerza zakres ubezpieczenia swoich nieruchomości o powódź. Według dziennika, ubezpieczyciele, m.in. Allianz i Generali, odnotowują coraz więcej zapytań o taką ochronę (jednak zwiększonego zainteresowania takimi produktami nie obserwuje się np. w PZU SA). Zainteresowanie takimi polisami wykazują zwłaszcza klienci indywidualni oraz przedstawiciele małych firm. Z kolei w opinii Marcina Tarczyńskiego, analityka Polskiej Izby Ubezpieczeń, wzrost sprzedaży ubezpieczeń obejmujących ryzyko powodzi w Polsce jest wolny.
Znaczny wzrost cen polis turystycznych
Ceny obowiązkowych polis i gwarancji dla biur turystycznych wzrosły w PZU SA nawet o kilkadziesiąt proc. Według Agnieszki Rosy z biura prasowego ubezpieczyciela, obecne ceny tych ubezpieczeń są adekwatne do ryzyka, a PZU SA ocenia je jako "znaczne" - podaje "Rzeczpospolita" (Nr z 04.02.2010 r.). "OC biur podróży nie jest produktem strategicznym PZU" - przyznaje Rosa. Z kolei Warta SA ogranicza sprzedaż tych polis. Jak pisze gazeta, ceny obowiązkowych polis rosną na przykład z dwóch do kilkudziesięciu tys. zł. Dotyka to przede wszystkim małe biura - twierdzi gazeta. Zdaniem Adama H. Pustelnika, prezesa polskich spółek Signal Iduna, obecny ruch na rynku związany jest z radykalnym podwyższeniem składek za gwarancje dla branży turystycznej przez PZU. W rezultacie część klientów z PZU trafia do innych firm. Na przykład Signal Iduna nie podniosła cen, a stosuje ostrą selekcję nowych klientów. Przy wysokim ryzyku wysoka jest również cena gwarancji. W opinii "Rzeczpospolitej", podwyżki cen polis nie dotknęły jeszcze dużych firm.
Największymi graczami na rynku polis dla biur turystycznych są: Signal Iduna, Europejskie Europäische Reiseversicherung AG oraz Europa.
Zgodnie z przepisami organizatorzy imprez turystycznych muszą mieć gwarancje lub polisę na wypadek własnych kłopotów finansowych. Zabezpieczenie to służy pokryciu kosztów powrotu klientów do kraju oraz zwrocie wpłat (zaliczek) za nie wykonane usługi turystyczne. Obowiązkowy limit gwarancji wynosi 6 proc. przychodów biura podróży za ubiegły rok.