Wyszukiwarka:
Wyszukiwarka:
Portal Gazety Prawnej" (Nr z 29.04.2009 r.) - www. forsal.pl - sprawdził polisy turystyczne pod kątem pokrycia kosztów leczenia w krajach, w którym rząd ogłosił epidemię świńskiej grypy. Okazuje się, że część towarzystw ubezpieczeniowych w takim wypadku wyraźnie wyłącza swoją odpowiedzialność. Na przykład PZU SA , który nie odpowiada za ryzyko, jeżeli ubezpieczony jedzie do kraju, w którym oficjalnie ogłoszono epidemię, przyjmuje jednak odpowiedzialność w stosunku do osób, które w kraju tym przebywały przed ogłoszeniem epidemii i zachorują. Z analizy wynika, że ci, którzy przed wyjazdem kupili ubezpieczenie np. na wypadek rezygnacji z podróży, w przypadku epidemii także nie zawsze będą mogli liczyć na zwrot kosztów. Na przykład nie przewiduje tego produkt Globtroter Allianz, w którym wyłączono konsekwencje epidemii także z opcji przewidujących pokrycie kosztów odwołania uczestnictwa czy wcześniejszego powrotu z imprezy. Podobnie jest w PZU SA.
Niektórzy ubezpieczyciele nie stosują wyłączeń odpowiedzialności w ubezpieczeniach turystycznych, np. Warta i Ergo Hestia. W ich przypadku trzeba jednak mieć na uwadze standardowe wyłączenia odpowiedzialności za szkody wynikające z rażącego niedbalstwa - ostrzega dziennik. Zdaniem Xeni Kruszewskiej z portalu Zdrowiedirect.pl, ubezpieczyciele mogą próbować odmówić pokrycia kosztów leczenia za granicą, powołując się na rażące niedbalstwo, wtedy, gdy MSZ ogłosi zalecenie, żeby nie wyjeżdżać do określonych krajów.
Firmy zmniejszyły wydatki na reklamę
Według danych opublikowanych przez Expert-Monitor, instytucje finansowe w Polsce w pierwszym kwartale 2009 r. wydały 310 mln zł na reklamy. Jest to kwota o 13 proc. niższa niż w analogicznym okresie ub.r. - donosi "Parkiet" (Nr z 30.04.2009 r.). Przy tym towarzystwa ubezpieczeniowe przeznaczyły na ten cel o 10 proc. mniej niż w analogicznym okresie ub.r. Jak zauważa gazeta, do tej pory największe zniżki w wydatkach na reklamy notowały fundusze inwestycyjne, ubezpieczyciele zaś sukcesywnie zwiększali swoje reklamowe wydatki. Jednak pierwsze trzy miesiące tego roku pokazały, że ta tendencja wśród spółek ubezpieczeniowych uległa odwróceniu.
Jak podaje dziennik, liderem wśród instytucji finansowych, jeśli chodzi o wielkość środków przeznaczanych na reklamę, jest PKO BP (19,5 mln zł). Trzecią pozycję pod tym względem zajęło towarzystwo Axa Ubezpieczenia.
Jak najefektywniej kupić polisę komunikacyjną
Różnica w cenie między najtańszą i najdroższą polisą ubezpieczenia samochodu, przy tym samym zakresie ochrony, może być nawet trzykrotna - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 02.05.2009 r.). Dziennik radzi, aby nigdy automatycznie nie przyjmować propozycji składki na następny rok od dotychczasowego ubezpieczyciela auta, ponieważ towarzystwa potrafią wykorzystać naszą inercję. Według gazety, przy wyborze polisy możemy skorzystać z internetowych porównywarek cen ubezpieczeń komunikacyjnych. W Polsce w ostatnich latach pojawiło się kilka takich witryn. Są to m.in. Ipolisa.pl, Wygodnie.pl, Hipermarketfinansowy.pl czy Rankomat.pl. - wylicza "Rzeczpospolita". Dziennik przypomina, żeby przy porównywaniu cen polis innych firm pamiętać jednak o zakresie ubezpieczenia. Należy więc sprawdzić, czy ubezpieczyciel podwyższy ( i o ile) składkę za zgłoszoną szkodę oraz czy ktoś nie oferuje zniżek dla naszego zawodu. Niektóre firmy mają promocje dla różnych grup zawodowych: policjantów, nauczycieli, lekarzy, urzędników państwowych - przypomina gazeta. Można również wyposażyć auto w zabezpieczenia antykradzieżowe czy GPS. Dodatkowe zabezpieczenia mogą obniżyć składkę - twierdzi gazeta.
Rośnie rynek polis OC za produkt
Od początku 2009 r. do polskiej bazy produktów niebezpiecznych trafiło już 17 produktów. Liczba polis OC za produkt i jego ewentualne wycofanie z rynku rośnie wraz z liczbą wpisów do tej bazy. Jak podaje "Gazeta Prawna"(Nr z 30.04.2009r.), przeciętna polisa OC z opcją wycofania kosztuje 15 tys. zł. W piątym roku funkcjonowania europejskiego systemu Rapeks, w którym gromadzone są informacje o produktach niebezpiecznych, liczba powiadomień o ich pojawieniu się na unijnych rynkach wzrosła czterokrotnie. Podczas gdy w 2004 r. było to 468 przypadków, to już w 2008 r. - 1886.. Z danych Rapeksu wynika, że 59 proc. produktów, które trafiły do bazy, zostało wyprodukowanych w Chinach.
Według dziennika, do polskiego rejestru produktów niebezpiecznych w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów w 2008 r. trafiły 24 wyroby, podczas gdy w 2004 roku było ich dziewięć. Wpisanie produktu do takiego rejestru oznacza, że jego używanie zagraża klientom, np. grozi urazami. I jeśli to konieczne, taki produkt musi zostać wycofany z rynku - pisze "Prawna". W opinii gazety, wczesna informacja i wycofanie produktu leży w interesie firmy sprzedającej towar, bo jeśli tego nie zrobią, a klienci odniosą jakieś szkody, np. uszkodzenia ciała czy nawet śmierć, to będą je pokrywać. Co ważne, dotyczy to nie tylko producentów, ale też i importerów. Gdy producent nie prowadzi działalności w UE, odpowiedzialność np. za poinformowanie o wadliwym produkcie, będzie ponosił jego przedstawiciel lub importer produktu. Zdaniem Weroniki Chmielewskiej, brokera z PWS Konstanta, w każdym przypadku podmiot wprowadzający produkt do obrotu ma 30 dni na wskazanie poszkodowanemu osoby i adresu producenta .W opinii Chmielewskiej, zainteresowanie ubezpieczeniami odpowiedzialności za produkt oraz wycofania produktu z rynku rośnie wprost proporcjonalnie do liczby powiadomień. Jednak większość zgłasza się po polisę, albowiem kontrahent – najczęściej zagraniczny – wymaga jej przy zawarciu umowy. Wymagając polis od dostawców, duzi odbiorcy mogą dostać niższe ceny na swoje umowy, bo ich ubezpieczyciele mają gwarancję, że nawet jeśli wypłacą odszkodowania czy pokryją koszty wycofania produktu, to będą mogli je odzyskać od ubezpieczyciela rzeczywistego sprawcy problemu. Branżami głównie zainteresowanymi takim produktem ubezpieczeniowym są branże motoryzacyjna i AGD oraz spożywcza.