Rzecznik Ubezpieczonych > Aktualności z rynku > Ubezpieczenia majątkowe > Tańszych polis komunikacyjnych nie będzie

Tańszych polis komunikacyjnych nie będzie

Ubezpieczenia komunikacyjne w Polsce  tańsze już nie będą. Według Europejskiej Federacji Ubezpieczeń i Reasekuracji (CEA), ceny ubezpieczeń komunikacyjnych w naszym kraju  należą do najniższych w Europie. OC kosztuje Polaka  średnio 100 euro rocznie, podczas gdy np. Luksemburczycy muszą za  komunikacyjne OC  zapłacić ok. 400 euro. W opinii „Gazety Wyborczej”(Nr z 16.04.2008 r.), niskie ceny na polskim rynku w dużej mierze są wynikiem wojny cenowej, jaką wywołało swego czasu pojawienie się pojawienie się na polskim rynku towarzystw sprzedających tanie polisy przez internet i telefon. Część firm zaczęła sprzedawać polisy OC znacznie poniżej swoich kosztów, zmuszając pozostałych graczy do pójścia w ich ślady. W efekcie tylko w ostatnich dwóch latach ceny OC spadły o kilkanaście procent, i to pomimo,  że wartość wypłacanych odszkodowań wzrosła w tym czasie. Towarzystwa ponosiły straty na polisach OC, które odbijały sobie sprzedażą bardziej rentownych ubezpieczeń autocasco. Ponadto, straty powiększone zostały dodatkowo przez wprowadzenie podatku Religi. Wprowadzony w październiku ubiegłego roku podatek Religi spowodował, że i tak nierentowne OC zaczęło przynosić ubezpieczycielom jeszcze wyższe straty. Tylko w 2007 r. stracili oni na sprzedaży obowiązkowych polis 161 mln zł..
Dziennik  pisze, że towarzystwa zaczynają walczyć o klientów jakością usług. Okazuje się bowiem, że cena polisy przestaje być najważniejsza dla kierowców, a większe znaczenie zaczyna mieć szybka obsługa, sprawna i rzetelna likwidacja szkód i pewność wypłaty odszkodowania. Na niższe ceny polis nie ma jednak co liczyć – twierdzi  "Wyborcza".

Polisy zdrowotne z  obniżonym  standardem?

Stanisław Borkowski, członek zarządu Allianz i szef Komisji Ubezpieczeń Zdrowotnych Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) twierdzi, że dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne mogą być dość tanie, pod warunkiem, że polisy te  będą  masowe. Borkowski powiedział w wywiadzie dla gazety „Dziennik.WSJ Polska”(Nr z 16.04.2008 r.), że – jego zdaniem - skonstruowanie ubezpieczenia z dużą liczbą świadczeń za niską cenę jest równoznaczne z obniżeniem jego standardu obsługi. Tym nie mniej szef Komisji Ubezpieczeń Zdrowotnych PIU nie przewiduje przy tym po wprowadzeniu reformy  znacznego wzrostu cen polis zdrowotnych.

Brak szacunków co do kosztów leczenia ofiar wypadków drogowych

Polska Izba Ubezpieczeń wyliczyła, że z tytułu tzw. podatku Religi zakłady ubezpieczeń w tym roku przekażą do Narodowego Funduszu  Zdrowia  nawet 700 mln zł. Tomasz Mintoft-Czyż, prezes PIU, twierdzi, że firmy ubezpieczeniowe wpłacają do NFZ ogromne pieniądze, chociaż nikt nadal nie policzył, ile faktycznie kosztuje leczenie ofiar wypadków drogowych. Wprawdzie – jak donosi „Gazeta Wyborcza”(Nr z 17.04.2008 r.) - PIU chciała z pomocą firmy doradczej KPMG dokładnie oszacować te koszty, jednak NFZ,   pomimo zapewnień byłego ministra zdrowia Zbigniewa Religi,  nie przekazał potrzebnych danych. PIU  udało się jednak dotrzeć do statystyk, z których wynika, że wysokość kosztów leczenia ofiar drogowych może wynosić 60 mln zł rocznie. A tymczasem – zauważa „Wyborcza” - kiedy wprowadzano podatek Religi, resort zdrowia mówił nawet o 1 mld zł kosztów. Zakłady ubezpieczeń chcą zmienić więc  mechanizm refundacji tych kosztów. Według założeń wstępnej koncepcji PIU, NFZ   sam płaciłby za leczenie ofiary wypadku, a dopiero później towarzystwo, w którym sprawca wypadku był ubezpieczony, zwracałoby NFZ połowę kosztów leczenia pacjenta. W przypadku, gdyby sprawca wypadku nie byłby znany lub nie miałby wykupionej polisy OC, koszty ponosiłby Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny.
W opinii dr Marcina  Matczaka z kancelarii Domański, Zakrzewski, Palinka, jednego z twórców projektu,  obowiązki NFZ są takie same zarówno przy opłacie zryczałtowanej, jak i przy podatku Religi. Matczak twierdzi, że dzięki temu rozwiązaniu towarzystwa ubezpieczeniowe nie musiałyby podnosić cen polis OC, tak jak to miało miejsce w przypadku wprowadzenia podatku Religi.

PIU: system regresowy zamiast podatku Religi

PIU zaproponowała w miejsce podatku Religi  tzw. system regresowy, polegający na tym, że kosztami podatku nie byłyby dłużej obciążani wszyscy ubezpieczyciele, ale wyłącznie ci z nich, który ubezpieczali sprawców wypadku – informuje „Dziennik.WSJ Polska”(Nr z 16.04.2008 r.). Propozycja PIU przewiduje, iż ubezpieczyciele będą pokrywać w systemie regresowym 50 proc. kosztów leczenia ofiar wypadków. Gazeta wylicza, że w takim przypadku towarzystwa dopłacałyby do leczenia nie 700 a 190 mln złotych. Dzięki temu skorzystałyby nie tylko zakłady ubezpieczeń, ale również klienci. Dlaczego ? W momencie wprowadzenia systemu regresowego może dojść do zmiany sytuacji i jeżdżący bezszkodowo kierowcy mogą liczyć na obniżkę stawek.
System regresowy przewiduje, że po wyleczeniu ofiary wypadku,  Narodowy Fundusz Zdrowia będzie miał prawo wystąpić z roszczeniem do zakładu ubezpieczeń, w którym polisę OC miał sprawca wypadku. Według gazety,  obecnie od sześciu i pół miesiąca towarzystwa obligatoryjnie przekazują do NFZ 12 proc. składek ze wszystkich sprzedanych polis OC komunikacyjnego. W ten sposób wszyscy kierowcy płacą za koszt leczenia ofiar wypadków – nawet tych, których nie spowodowali. Dziennik pisze, że  brak jest danych, ile towarzystwa zapłacą za leczenie ofiar wypadków po wprowadzeniu systemu regresowego, albowiem nikt, jak do tej pory,  nie przeprowadził wyliczeń na temat kosztów, które pojawiłyby się po przyjęciu takiego rozwiązania w Polsce. W opinii przedstawicieli towarzystw ubezpieczeniowych i tak jest to lepsze rozwiązanie od obecnie obowiązującego. Zdaniem Katarzyny  Lewandowskiej,  dyrektor ds. produktów komunikacyjnych w PZU,  system regresowy byłby o wiele bardziej sprawiedliwy od obecnego. Podobnie  twierdzi Paweł Wróbel, rzecznik prasowy Generali, zdaniem którego system regresowy byłby lepszym rozwiązaniem, chociażby z powodu wyeliminowania odpowiedzialności zbiorowej. Zaś w opinii  Piotra Okrasy  z Akademii Finansów w Warszawie,  system taki sprawdził się już w wielu europejskich krajach.

Coraz tańsze polisy D&O

Obecnie jest dobry moment na wykupienie polisy odpowiedzialności cywilnej na wypadek błędów osób sprawujących władzę w spółkach kapitałowych (D&O) – twierdzi „Gazeta Prawna”(Nr z 18.04.2008 r.). Dlaczego? Polisy OC  menedżerów są tak tanie i dają tak szeroką ochronę, jak nigdy dotąd. Zdaniem dziennika,  polisy wystawiane w 2007 roku były przeciętnie o 30 - 40 proc. tańsze niż te z 2006 roku. A trend spadkowy trwa dalej. Z danych RIMS Benchmark Survey wynika, że w I kwartale 2008 r. wciąż notowany był spadek stawek w ubezpieczeniach korporacyjnych. W przypadku ubezpieczeń D&O był on najwyższy i wyniósł około 19 proc. – podaje „Prawna”.  Ponadto, w wyniku  większej konkurencji zmieniają się warunki tych ubezpieczeń. Obecnie można podpisać umowę z klauzulami o których jeszcze niedawno nikt nie chciał nawet słyszeć. Zmiany dotyczą na przykład kosztów ochrony prawne. Polisy  D&O do niedawna oferował tylko AIG, a teraz także Chubb, XL, ACE, a nawet Lloyd's. Na naszym rynku  z większych graczy jest też Allianz, Ergo Hestia czy Generali. Chęć mocniejszego wejścia w ten segment zadeklarowało również  PZU.  

Informacje prasowe z rynku

02.12.2008 - Ubezpieczenia majątkowe

PZU stawia na obligacje skarbowe

czytaj więcej



02.12.2008 - Ubezpieczenia na życie

TUnŻ Europa modyfikuje strategię produktową

czytaj więcej



02.12.2008 - Zabezpieczenie emerytalne

PTE wypracowały o 19 proc. większy zysk

czytaj więcej




Współpraca międzynarodowa Bieżące prace parlamentu