Wyszukiwarka:
Wyszukiwarka:
Coraz częściej da się załatwić przez telefon likwidację szkody, albowiem decyzję o wypłacie odszkodowania ubezpieczyciel podejmuje często już na podstawie rozmowy telefonicznej z klientem. W uproszczonej likwidacji szkód - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 20.12.2011 r.) - już przy rejestracji zgłoszenia zbierana jest większość informacji. Ustala się okoliczności, rozmiar szkody oraz szacuje koszt naprawy. "Brakujące informacje w razie potrzeby uzupełniane są drogą elektroniczną". Według dziennika, od stycznia do sierpnia 2011 r. Warta zlikwidowała przez telefon prawie jedną czwartą szkód, Ergo Hestia – 30 proc. szkód majątkowych, a PZU – 12 proc. Gazeta tłumaczy, ze firmy ubezpieczeniowe obniżają w ten sposób swoje koszty, ponieważ nie "muszą kierować likwidatora na miejsce zdarzenia ani wysyłać klientowi korespondencji. Z kolei klient nie wypełnia formularzy i szybko dostaje odszkodowanie". Zdaniem Radosława Bedyńskiego, dyrektora ds. likwidacji szkód komunikacyjnych i majątkowych PZU, "decyzja o przyznaniu odszkodowania podejmowana jest w ciągu jednego dnia, a pieniądze trafiają na konto klienta średnio trzeciego dnia od zgłoszenia szkody". Filip Nerc, zastępca dyrektora ds. likwidacji szkód komunikacyjnych z Biura Likwidacji Szkód Ergo Hestii podkreśla zaś, że "jeśli klient nie zgadza się z wyceną, może się odwołać. Wówczas na miejsce wysyłany jest likwidator mobilny". Z kolei Adam Fulneczek, dyrektor Departamentu Strategii Likwidacji Szkód w Warcie twierdzi, że z badań wynika, że " 94 proc. klientów Warty, którzy mieli likwidowaną szkodę AC lub mieszkaniową, deklaruje chęć kontynuowania ubezpieczenia w naszej firmie".
"Rzeczpospolita" zauważa, iż ubezpieczyciele "standardowo zastrzegają sobie prawo do przeprowadzenia oględzin oraz wyrywkowo weryfikują szkody zakwalifikowane do uproszczonej ścieżki, sprawdzając np. rozmiary uszkodzeń czy też sam fakt, że do nich doszło".
Ośrodek informacji UFG skutecznie pomaga wykryć sprawców wypadków komunikacyjnych
W ciągu kilku minut można sprawdzić na stronie internetowej Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, gdzie ma wykupioną obowiązkową polisę OC. sprawca stłuczki, który albo uciekł z miejsca wypadku, albo nie chciał pokazać swojego ubezpieczenia. Jak wyjaśnia "Gazeta Wyborcza"(Nr z 27.12.2011 r.), trzeba znać jedynie numer rejestracyjny auta sprawcy wypadku. Wojciech Bijak, dyrektor biura ośrodka informacji UFG twierdzi w gazecie, iż "w odpowiedzi na pytanie o OC pojazdu podawana jest teraz również jego marka (...) Dość często bowiem osoby poszkodowane w wypadku pamiętają markę pojazdu, ale nie są pewne, czy dobrze zapamiętały jego numer rejestracyjny. Podanie tych dwóch informacji łącznie ułatwia identyfikację".
"Wyborcza" podaje, iż w ciągu pierwszego półrocza 2012 r. ponad 180 tys. osób i firm, czyli o 70 proc. więcej niż przez ostatni rok, sprawdziło poprzez stronę internetową Funduszu, " czy i gdzie dane auto jest ubezpieczone". Sprawdzają to najczęściej towarzystwa ubezpieczeniowe, osoby prywatne oraz kancelarie odszkodowawcze.
Mniej chętnych na dodatkowe ubezpieczenie wyjazdów turystycznych
Tylko 53 proc. Polaków ubezpiecza się, jadąc za granicę. Dlaczego? Ponieważ "nie wierzymy, że coś się nam może stać. I nie wiemy, co się dzieje w przypadku choroby czy wypadku za granicą. 16 proc. uważa, że leczenie w pełni pokryje NFZ".
Zdaniem PZU, Warty, czy Signal Iduna, którzy oferują dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne, w tym roku popyt na te polisy jest gorszy niż poprzedni - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 19.12.2011 r.). W opinii Marcina Jaworskiego, rzecznika Warty, jeśli dotychczasowa ciepła aura się utrzyma, to popyt na ubezpieczenia związane z wyjazdami na narty będzie mniejszy. Według dziennika, "Ubezpieczyciele liczą, że w styczniu, gdy zaczyna się boom wyjazdowy, będzie można nadrobić straty. (...)Jak tłumaczy rzecznik Ergo Hestii, zeszły rok obfitował w krótkie weekendowe wypady, a w tym roku Polacy raczej nastawiają się na dłuższe wyjazdy. (...) Kierunek to kraje alpejskie wybierane jako pewniejsze, jeśli chodzi o warunki narciarskie". Ubezpieczyciele wymyślają więc różne promocje, by sprzedać jak najwięcej polis. Warta na przykład proponuje opcję SKI Plus, która ubezpiecza od... braku śniegu i przewiduje wypłatę rekompensaty w przypadku zamknięcia tras zjazdowych w pobliżu miejsca zakwaterowania. A rekompensata "prócz braku śniegu przysługuje w przypadkach, kiedy klient nie może zjeżdżać z powodu gęstej mgły, zagrożenia lawinowego czy zadymki śnieżnej. Ubezpieczony może liczyć na wypłatę 40 zł dziennie". Z kolei zdaniem Macieja Kuźmicza, rzecznika STU Ergo Hestia, " Podczas wyjazdów w Polsce klienci, jeżeli już coś wybierają, to ubezpieczenie sprzętu narciarskiego, który potrafi dziś być naprawdę kosztowny . (...)Ewentualnie korzystają z opcji OC za szkody wyrządzone osobom trzecim".
Gazeta radzi rozważenie zakupu polisy OC od skutków wypadków na stoku zawinionych przez siebie. "To często bardzo poważne kwoty, obejmujące pokrycie transportu do szpitala, koszty leczenia czy nawet odszkodowania za utracone zarobki".
Zakaz ETS różnicowania cen polis ze względu na płeć niepokoi ubezpieczycieli
Od 21 grudnia przyszłego roku ubezpieczyciele nie będą mogli brać pod uwagę płci przy wyliczeniu składki ubezpieczeniowej. Tak zadecydował w marcu Europejski Trybunał Sprawiedliwości, a Komisja Europejska przygotowała wytyczne dla zakładów ubezpieczeń. Według "Gazety Wyborczej"(Nr z 22.12.2011 r.), zmiana będzie dotyczyła umów zawartych po tej dacie. Gazeta przypomina, iż do tej pory rynek ubezpieczeń był wyłączony z unijnych przepisów o równym traktowaniu kobiet i mężczyzn. Prawo UE dopuszczało zaś "proporcjonalne różnice w wyliczaniu składek, w których płeć jest czynnikiem decydującym w ocenie ryzyka, jeżeli przedstawiono odpowiednie wyliczenia na ten temat". I tak, młode kobiety płacą nawet o 40 proc. niższe składki OC od mężczyzn, ponieważ "statystycznie powodują mniej wypadków i rzadziej łamią przepisy drogowe. Podobnie jest z ubezpieczeniami na życie - kobiety płacą mniej, ponieważ średnio żyją dłużej. Z kolei mężczyźni płacą mniej za ubezpieczenia zdrowotne - panie częściej korzystają z wizyt u specjalistów, np. ginekologów". Ubezpieczyciele ostro krytykują proponowane zmiany, tłumacząc, że "nie jest to dyskryminacja, tylko rzetelne kalkulowanie ryzyka" . Przy kalkulacji cen ubezpieczeń komunikacyjnych ubezpieczyciele będą mogli brać pod uwagę rzeczywistą szkodowość kierowcy oraz to, czyli cena polisy byłaby ustalana na podstawie liczby dotychczas spowodowanych stłuczek. Problemem może być - pisze dziennik - określenie ryzyka dla nowych kierowców, którzy kupują swoją pierwszą polisę OC. Albowiem j KE nie wskazuje konkretnych rozwiązań. "W takich przypadkach ubezpieczyciele będą mogli brać pod uwagę inne cechy, takie jak np. wiek, miejsce zamieszkania, stan cywilny czy posiadanie dzieci" - twierdzi "Wyborcza".
W opinii ekspertów ubezpieczeniowych, "zakłady ubezpieczeń będą mogły w legalny sposób obejść prawo. Jak? Na przykład sprzedawać ubezpieczenia po niższych cenach dla studentów polonistyki, pielęgniarek i pielęgniarzy czy nauczycieli, licząc na to, że w tych grupach przeważają kobiety" - zauważa gazeta.
Adwokaci zainteresowani współpracą przy ubezpieczeniach ochrony prawnej
Prawnika z polisy dla nikogo nie zabraknie. Już ponad pół tysiąca adwokatów podpisało deklarację przystąpienia do współpracy w ramach programu obsługi klientów objętych ubezpieczeniem ochrony prawnej – informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 22.12.2011 r.), powołując się na portal Adwokatura.pl. Według gazety, Concordia Polska TUW na podstawie tych deklaracji stworzy bazę adwokatów, do których będzie kierować osoby potrzebujące pomocy prawnej, a które wykupiły polisę ubezpieczenia ochrony prawnej. Jak podkreśla "DGP", udział adwokatów w tej inicjatywie jest efektem porozumienia podpisanego 19 października 2011 r. pomiędzy Naczelną Radą Adwokacką a Concordia Polska. Głównym celem porozumienia jest, obok współpracy przy obsłudze klientów, promowanie samej idei ubezpieczeń ochrony prawnej.