Wyszukiwarka:
Wyszukiwarka:
TUiR Warta SA o prawie połowę skróciła średni czas wypłacania odszkodowań - podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 19.04.2011 r.). Natomiast o 26 proc. wzrosła kwota wypłaconych przez ubezpieczyciela odszkodowań. Według gazety, jest to efektem wprowadzonego w 2009 r. przez ubezpieczyciela modelu scentralizowanej likwidacji szkód, w którym za obsługę zgłoszeń są odpowiedzialni bezpośrednio likwidatorzy, a nie pracownicy obsługi klienta. Warta zdecydowała tez o uproszczonym trybie likwidacji szkód, w którym obsługiwanych jest ponad 50 proc. szkód ogółem, a 80 proc. z ubezpieczeń majątku indywidualnego. Ponadto - pisze dziennik - firma zwiększyła także o 57 proc. liczbę rzeczoznawców, z 286 osób w 2010 r. do 449 w 2011 r. Towarzystwo w ub.r. zwiększyło też o 40 proc liczbę warsztatów samochodowych, z którymi współpracuje przy likwidacji szkód; obsłużyło 150 tys. szkód komunikacyjnych, z których około 20 proc. obsłużonych było w warsztatach.
Rafał Stankiewicz, wiceprezes ds. operacyjnych ubezpieczyciela uważa , iż " zacieśnienie współpracy z warsztatami będzie miało bezpośredni pozytywny wpływ na wynik finansowy Warty, ale jest on jeszcze w tej chwili trudny do oszacowania" .
Warto ubezpieczyć mienie na odpowiednią sumę
W pułapkę niedoubezpieczenia wpadają Ci poszkodowani, którzy wcześniej przy zawieraniu polisy podali niższą wartość swojego mienia, niż była ona w rzeczywistości. Otrzymane potem odszkodowanie nie wystarcza bowiem na naprawę uszkodzonego mienia czy też zakup nowego - informuje "Gazeta Ubezpieczeniowa"(www.gu.com.pl z 19.04.2011 r.).
Niedoubezpieczenie występuje wiec wtedy, gdy suma ubezpieczenia jest zbyt niska w stosunku do wartości przedmiotu ubezpieczenia. Klienci zaniżając sumę ubezpieczenia, zmniejszają wysokość składki, którą muszą zapłacić, ale jednocześnie narażają się na nieadekwatną do poniesionych strat wypłatę odszkodowania, która zgodnie z OWU ograniczona jest zawsze sumą ubezpieczenia. Często zdarzają się zaniżone ubezpieczenia stałych elementów (elementy wykończeniowe) mieszkań czy domów - twierdzi "GU". :W opinii Agnieszki Nowackiej, zastępcy dyrektora Biura Likwidacji Szkód w Ergo Hestii, jednak "niedoubezpieczenie domu jednorodzinnego stanowi dla klienta problem dopiero w przypadku szkody całkowitej, a takich jest stosunkowo niewiele (...) lub mienia ruchomego. Bardzo powszechnym zjawiskiem w trakcie powodzi były wypłaty za zalane ruchomości do sumy ubezpieczenia mienia ruchomego od ognia i innych zdarzeń losowych. A straty były znacznie wyższe. Rachunki przedkładane przez klientów liczyły często kilkadziesiąt pozycji: zalane meble, sprzęt RTV, AGD, komputerowy, odzież, dywany itp. Nierzadko utracone, zniszczone lub uszkodzone mienie stanowiło dorobek całego życia" .
Dodatkowo niektóre umowy ubezpieczenia zawierają zapisy o możliwości stosowania proporcji przy ustalaniu wysokości wypłaty odszkodowania w przypadku stwierdzenia niedoubezpieczenia przekraczającego odpowiednią wartość, np. o 20 czy 30 proc., co praktycznie oznacza, że w przypadku stwierdzenia niedoubezpieczenia przekraczającego np. 30 proc., wyliczona wartość odszkodowania zostaje pomniejszona w takim stosunku, w jakim suma ubezpieczenia przedmiotu szkody pozostaje do jego wartości w dniu szkody - tłumaczy Nowacka z Ergo Hestii. Z kolei Kamila Lewnau, Biuro Ubezpieczeń Indywidualnych Ergo Hestii radzi w "Ubezpieczeniowej", iż "nieruchomość warto doubezpieczyć, gdy suma ubezpieczenia mieszkania jest niższa od jego wartości rynkowej oraz gdy suma ubezpieczenia domu jest niewystarczająca na jego odbudowę".
Polisy D&O coraz bardziej popularne
Liczba sprzedanych w 2010 r. na polskim rynku polis D&O (directors and officers), chroniących członków organów spółek przed roszczeniami akcjonariuszy czy pracowników mogła wzrosnąć nawet o jedną czwartą - podaje „Parkiet” (Nr z 16.04.2011 r.), powołując się na ankietę przeprowadzoną wśród największych firm brokerskich. Brokerzy szacują, że w ub.r. składka z tego tytułu mogła wynieść nawet 30–50 mln zł. Według Aleksandra Chmiela ze STBU Brokerzy Ubezpieczeniowi, " skokowy wzrost zainteresowania ubezpieczeniami D&O dał się zauważyć w 2009 r. po nagłośnionych przez media stratach przedsiębiorstw na instrumentach pochodnych i wypłacie 15 mln zł odszkodowania z tego rodzaju umowy Hucie Metali Niezależnych Szopienice. O D&O coraz częściej pytają członkowie rad nadzorczych spółek lub większościowi akcjonariusze.
Gazeta podkreśla, że jednak wzrost sprzedaży polis nie powoduje dynamicznego wzrostu wartości rynku D&O, mierzonego składką. Według szacunków, składka z polis D&O w ub.r. była podobna lub niewiele wyższa niż w 2007 r. .Zdaniem Sylwii Kozłowskiej, dyrektor departamentu ubezpieczeń OC w Gras Savoye Polska, nastąpił spadek ceny tych polis wynikający z ostrej konkurencji. "5 lat temu na polskim rynku D&O zaczęły oferować takie firmy ubezpieczeniowe, jak Chubb czy HCC Spain. W efekcie składki spadły nawet o 50 proc. Potem na ten rynek wszedł Allianz. Niedawno zaś agent Lloyd’s of London, firma Leadenhall, oferująca takie polisy za pośrednictwem internetowych narzędzi. To ponownie się przełożyło na spadek składek o 15–25 proc." – powiedziała "Parkietowi" Kozłowska.
Gazeta zauważa, iż do wzrostu popytu na tego rodzaju ubezpieczenia przyczyniają się głównie firmy pozagiełdowe, a mniej niż połowa sprzedanych w 2009 i 2010 r. polis D&O została zakupiona przez spółki notowane na GPW lub NewConnect. "Po D&O najczęściej sięgają spółki kontrolowane przez globalnych graczy, którzy mają doświadczenie i wiedzą, że tego rodzaju polisa naprawdę może się przydać" – twierdzi w dzienniku Jerzy Lisiecki, szef firmy International Risk and Corporate Advisory.
Prywatne usługi medyczne coraz bardziej popularne
Rośnie popularność prywatnej opieki medycznej. Z badań sondażowych wynika, że 75 proc. Polaków jest niezadowolonych z funkcjonowania państwowej opieki medycznej. Większość z nich gotowa jest również zadbać o zdrowie swoje i swoich najbliższych na własny koszt - podaje "Gazeta Ubezpieczeniowa"(www.gu.com.pl z 18.04.2011 r.).
Według "GU", Polacy coraz częściej korzystają z prywatnych usług medycznych nie tylko w ramach ubezpieczenia pracowniczego, ale także w wyniku indywidualnych zakupów pakietów usług medycznych. Na przykład Grupa PZU w ramach PZU Pomoc, od kwietnia 2011 r. oferuje swoim klientom pakiet usług stomatologicznych realizowanych przez sieć ponad 180 gabinetów partnerskich Dent–a-Medical w całej Polsce. Według Mariusza Andrycha, prezesa zarządu Dent-a-Medical, "pacjenci w ramach umowy otrzymują opiekę stomatologiczną obejmującą pakiet usług uprzywilejowanych oraz zniżek na wybrane zabiegi dentystyczne". Z kolei Lukas Bank proponuje dostęp do prywatnej opieki medycznej w ponad 1000 placówek w całej Polsce. "Oferta dla posiadaczy konta obejmuje zarówno klientów, jak i członków ich rodzin – partnera oraz dzieci do 25 roku życia. Bank gwarantuje nielimitowany dostęp do lekarza w ciągu 24 godzin, a w przypadku specjalistów w 72 godziny. Miesięczny koszt dodatkowej opieki medycznej oferowanej przez instytucję jest porównywalny z kwotą, którą trzeba zapłacić za jednorazową wizytę w prywatnym gabinecie.