Nie jest tak łatwo zmienić ubezpieczyciela auta. Większość osób, które zmieniają firmę ubezpieczeniową lub sprzedają samochód, ma ogromne i często kosztowne problemy z obowiązkowymi polisami komunikacyjnego OC – twierdzi „Rzeczpospolita” (Nr z 17.05.2008 r.). Według dziennika, niektóre firmy ubezpieczeniowe, w tym największy na polskim rynku PZU, odebrały swoim agentom ubezpieczeniowym prawo do przyjmowania wypowiedzeń polisy OC. A dla statystycznego posiadacza polisy, agent jest jedynym przedstawicielem towarzystwa, z jakim ma kontakt i to agentowi przekazuje wypowiedzenie umowy. Ograniczając uprawnienia agentów, firmy ubezpieczeniowe skutecznie utrudniają więc wypowiedzenie polisy OC – pisze gazeta. Musi ono zostać wysłane do firmy listem poleconym lub składa się je osobiście w oddziale firmy za potwierdzeniem odbioru. List musi dotrzeć do ubezpieczyciela najpóźniej w ostatnim dniu trwania starej umowy. Wszelkie naruszenia tej procedury lub spóźnienie z wysłaniem wypowiedzenia firmy ubezpieczeniowe traktują jako niezłożenie wypowiedzenia w terminie. Wtedy stara polisa przedłuża się automatycznie na kolejny okres, a ubezpieczyciel wzywa do zapłaty składki za zupełnie zbędną, bo już drugą, polisę OC. .
W opinii Krystyny Krawczyk, dyrektor Biura Rzecznika Ubezpieczonych, utrudnianie posiadaczom pojazdów wypowiadania umów OC jest bardzo krótkowzroczną polityką. Rzecznik Ubezpieczonych wystąpił więc z propozycją zmiany przepisów, które pozwoliłyby klientom na wypowiedzenie niepotrzebnej polisy OC. RzU proponuje też, by za datę złożenia jej wypowiedzenia uznać moment nadania listu z takim oświadczeniem. Resort finansów przygotowuje nową regulację, ale nie przewiduje możliwości rozwiązania niepotrzebnej polisy OC.
Bez polisy OC jeździ około 1 proc. kierowców
Nieposiadający OC - a jest ich aż 160 tys. osób, jak podaje "Gazeta Prawna" (Nr z 20.05.2008 r.) - ryzykuje, jeżdżąc bez OC nie tylko możliwością zapłaty kary, ale też koniecznością zwrotu do UFG wypłaconego odszkodowania. UFG po raz pierwszy rozsyła wezwania do zapłaty kary za brak ubezpieczenia OC. W 2007 r. do kasy UFG wpłynęło niemal 16 mln zł tytułem opłat za brak ubezpieczenia OC – powiedziała w wywiadzie dla dziennika Elżbieta Turkowska-Tyrluk, prezes Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Poważniejsze konsekwencje ponoszą zaś ci, którzy nie mając polisy spowodują wypadek. W ubiegłym roku UFG zwrócił się do 2,1 tys. takich posiadaczy pojazdów z regresem, czyli z żądaniem zwrotu wypłaconych poszkodowanym świadczeń. UFG prowadzi ponad 22 tys. spraw regresowych w toku, a w ub.r. przychody z regresów sięgnęły ponad 12,5 mln zł. Według prezes Turkowskiej-Tyrluk, nie zawsze jednak udaje się wypłacone odszkodowanie odzyskać w całości, szczególnie jeśli mamy do czynienia z poważnymi szkodami, gdzie płacona jest renta bądź wysokie świadczenia za szkody osobowe. Jeżeli wypadek spowoduje nieubezpieczony posiadacz pojazdu, a równocześnie udowodni on trudną sytuację życiową bądź materialną, UFG ma prawo stosować ulgi w spłatach regresu. Łącznie na odszkodowania za szkody wyrządzone przez nieubezpieczonych posiadaczy pojazdów UFG wydał w 2007 r. prawie 36 mln zł.
Postępowanie regresowe może zaś trwać wiele lat, np. gdy ciągnie się proces cywilny w sądzie. Natomiast w przypadku windykacji opłat za brak OC, proces windykacji jest łatwiejszy, bo jeśli po dostarczeniu wezwania do zapłaty kary UFG ma prawo do ściągnięcia jej w trybie administracyjnym, korzystając z pomocy urzędów skarbowych – twierdzi prezes UFG.
Rynek rośnie dzięki polisom komunikacyjnym
Tak dobrych wyników polska branża ubezpieczeniowa nie miała od lat. Wyniki uzyskane przez ubezpieczycieli w I kw. br. są najlepsze od wielu lat - przypis składki był wyższy o 12-13 proc. niż w analogicznym okresie 2007 r. Motorem wzrostu rynku były ubezpieczenia komunikacyjne – pisze „Dziennik.WSJ Polska” (Nr z 20.05.2008 r.). Według gazety, wszyscy najwięksi w segmencie komunikacji odnotowali wzrost wartości zebranych składek.
A wartość rynku polis komunikacyjnych po pierwszych trzech miesiącach br. wyniosła 2,8 - 3 mld zł, podczas gdy rok wcześniej osiągnęła poziom 2,5 mld zł. Zdaniem przedstawicieli branży ubezpieczeniowej następne trzy miesiące będą jeszcze lepsze. Paweł Wróbel, rzecznik Generali zakłada, że po II kw.br. wzrost rynku ubezpieczeń komunikacyjnych będzie większy nawet o ok. 15-16 proc. Przede wszystkim spodziewany jest bardzo szybki wzrost rynku polis AC (obecnie wyniósł on niemal 15 proc.). Polacy kupują bowiem coraz więcej nowych samochodów a średnia wartość nowo zakupionego w naszym kraju auta stale się zwiększa i obecnie wynosi już 50-60 tys. zł. W zwiększeniu przypisu składki w segmencie ubezpieczeń komunikacyjnych udział mają również kierowcy sprowadzający używane auta z zagranicy - przywozi się coraz mniej pojazdów starych w wieku 8-10 lat, a wzrasta zaś liczba samochodów 2-3-letnich, dla których właściciele decydują się wykupić AC. Ponadto, zdecydowanie wzrosła liczba sprowadzonych aut luksusowych.
Podatek Religi - NFZ w czerwcu zacznie weryfikować dane ofiar i sprawców wypadków
Na kontach Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) znajduje się już ponad 300 mln zł pochodzących z tzw. podatku Religi, odprowadzanego od października 2007 r. z polis komunikacyjnego OC. Tymczasem dopiero w czerwcu br. NFZ chce ruszyć z weryfikacją informacji o leczeniu ofiar wypadków samochodowych – donosi Parkiet”(Nr z 17.05.2008 r.). I dopiero na ich podstawie szpitale mają dostać dodatkowe pieniądze za wykonane usługi – twierdzi gazeta. Dziennik zauważa, że NFZ część danych będzie jednak musiał potwierdzać telefonicznie lub listownie, bo systemy informatyczne policji i NFZ są niekompatybilne, a na dodatek nie pozwalają na ostateczne wydzielenie sprawców od ofiar. Takie rozwiązanie jest efektem wejścia w życie ustawy, która wprowadziła tzw. podatek Religi. Według „Parkietu” poprzedni rząd nie przewidział żadnych środków na zorganizowanie systemu informatycznego potrzebnego do wypłat, a PO, która ostro krytykowała tę ustawę, po dojściu do władzy podatku Religi wcale nie zniosła.
GIOŚ nie będzie kwalifikował sprowadzanych z zagranicy aut jako odpadów
Główny Inspektorat Ochrony Środowiska nie będzie już kwalifikował uszkodzonego pojazdu z zagranicy jako odpadu, w sytuacji gdy posiada on w dokumentacji adnotację o szkodzie całkowitej - total loss. Sprowadzone auta trafią do stacji demontażu jako odpady motoryzacyjne dopiero wówczas, gdy w opinii rzeczoznawców koszt naprawy przekracza 70 proc. wartości nieuszkodzonego pojazdu – pisze „Gazeta Prawna" (Nr z 19.05.2008 r.).Według dziennika, obowiązujące kryteria uznania samochodu za odpad są takie same zarówno dla aut sprowadzanych z USA jak i Unii Europejskiej, ale problem dotyczy głównie tych pierwszych. W USA wartość ubezpieczenia samochodu jest bardzo wysoka i właścicielom często nie opłaca się naprawiać uszkodzonego auta, które oddają firmie ubezpieczeniowej. Władze stanu wydają w takiej sytuacji dokument z adnotacją: total loss. A Taki samochód w USA można odkupić, naprawić i dalej nim jeździć, natomiast w naszym kraju jeszcze niedawno auta z adnotacją o szkodzie całkowitej ( total loss ) były uznawane w Polsce za odpady. Zdarzało się wprawdzie, iż odwołania od decyzji GIOŚ uznawano za zasadne i pojazdy były dopuszczane do obrotu, gdy po sprawdzeniu okazywało się, że pomimo adnotacji o szkodzie całkowitej samochody były nieznacznie uszkodzone. Z tego też powodu Inspektorat postanowił zmienić kryteria oceny pojazdów w sprawie uznawania ich za odpad. Obecnie zgodnie z nowymi kryteriami oceny auto zostaje uznane przez inspektorów ochrony środowiska za odpad, w sytuacji, gdy np. ubytek uszkodzonego pojazdu przekroczy 70 proc. wartości takiego samego sprawnego samochodu – pisze dziennik. Taką wycenę musi jednak sporządzić rzeczoznawca. Oprócz tego inspekcja ochrony środowiska w chwili obecnej kwalifikuje samochody jako odpad, gdy mają także adnotacje: o przeznaczeniu auta na części, o braku możliwości naprawy, o przeznaczeniu pojazdu do kasacji.