W produkty strukturyzowane – podaje „Dziennik.WSJ Polska” (Nr z 24.07.2008 r.) - klienci zainwestowali już około 12 mld zł. A konsekwencje boomu na „struktury” mogą być jednak niewesołe. Według Grzegorza Zalewskiego, eksperta Domu Maklerskiego BOŚ, w Polsce banki, ubezpieczyciele i pośrednicy unikają podawania rzeczywistych wycen tych produktów, choć na Zachodzie jest to normalna praktyka, bo wiele struktur może pokazywać ujemny wynik przed osiągnięciem terminu, w którym zacznie obowiązywać gwarancja. Zdaniem Zalewskiego, konsekwencją tak lekceważącego stosunku wobec klientów może być utrata zaufania w sytuacji kryzysowej do polskiego rynku struktur. Dlaczego ? W opinii gazety, inwestorów do struktur przyciąga gwarancja (zwrot kapitału lub jego części jest zagwarantowany po określonym czasie). Inwestycyjną stroną struktury jest po prostu opcja na akcje lub indeks, której zadaniem jest zapewnienie zysku. Sposobem na zarabianie jest więc korzystanie ze wzrostu lub spadku cen aktywów. Dziennik zauważa, że dzięki złożonej konstrukcji produktu, możliwe jest łatwe ukrycie w nim opłat. Grzegorz Zalewski uważa, że ujawnianie wyników aktualizowanych np. raz w tygodniu dość szybko pokazałoby, że część struktur nie opłaca się. Tymczasem z reguły oferujący produkty strukturyzowane ograniczają się indywidualnego udostępniania miesięcznych lub kwartalnych raportów. Co więcej, informacje te zazwyczaj wymagają dodatkowych obliczeń klienta – twierdzi gazeta.
Bessę trzeba spokojnie przeczekać
Ostatnie 12 miesięcy okazały się niezbyt zyskowne dla funduszy akcji. Wypracowane w tym czasie wyniki funduszy kapitałowych są bardzo złe – ocenia „Rzeczpospolita”(Nr z 24.07.2008 r.). Według gazety, wszystkie fundusze akcyjne, dynamiczne, zrównoważone, stabilnego wzrostu i międzynarodowe zanotowały straty. Najsłabsze z funduszy straciły nawet ponad 40 proc. Na przykład fundusz dynamiczny ING stracił przez ostatnie 12 miesięcy 30,97 proc., a Amplico Life 42,29 proc. Liderem został natomiast fundusz gwarantowany Nordea Życie (4,97 proc). Dziennik radzi, powołując się na zarządzających aktywami, aby nie podejmować teraz zbyt pochopnych decyzji dotyczących sprzedaży jednostek lub modyfikacji portfela. Ich zdaniem, lepiej obecny czas bessy przeczekać. Piotr Kwieciński, dyrektor Departamentu Zarządzania Aktywami w Axa Życie, twierdzi, że bessa na giełdzie powoduje, że towarzystwo nie namawia swoich klientów na inwestycje w akcje.
Ciąża może wykluczyć zawarcie umowy ubezpieczenia
ING TU na Życie, w odróżnieniu od innych ubezpieczycieli życiowych, nie ubezpiecza kobiet w ciąży. Towarzystwo to nie sprzedaje polisy ubezpieczenia na życie kobietom powyżej 6. miesiąca ciąży, traktując ich stan fizjologiczny jako chorobę – twierdzi „Nasz Dziennik” (Nr z 23.0.72008 r.). Gazeta porównuje ING do innych ubezpieczycieli, którzy mają w jej opinii znacznie mniej restrykcyjne podejście do kobiet w ciąży. Allianz na przykład zastrzega w ubezpieczeniu grupowym, jeśli kobieta w ciąży przystępuje do tego ubezpieczenia (w sytuacji gdy ubezpieczyciel wypłaca pieniądze za urodzenie dziecka), że ubezpieczenie takie należy zawrzeć do trzeciego miesiąca ciąży. Natomiast Generali, w sytuacji kiedy ciąża przebiega prawidłowo, klientce oferuje polisę na standardowych warunkach lub ewentualnie wysyła ją na dodatkowe badania.
Grupa PZU mocno zredukowała portfel akcji
W pierwszym półroczu 2008 r. grupa PZU zarobiła dzięki operacjom na rynku kapitałowym zaledwie 409 mln zł, o prawie 80 proc. mniej niż rok wcześniej. Zdaniem gazety „Dziennik.WSJ Polska” (Nr z 25.07.2008 r.), wynik największego polskiego ubezpieczyciela mogły być jeszcze gorszy, gdyby nie wyprzedaż akcji przez grupę w 2007 r. Andrzej Ladko, prezes PZU Asset Management powiedział dziennikowi, że w 2006 i 2007 r. wartość portfela akcyjnego sięgała 15 proc. aktywów grupy. Została ona jednak zredukowana w 2007 r. Przedstawiciele PZU twierdzą, że redukcji trzeba było wówczas dokonać, bo grupa brała na siebie zbyt duże ryzyko. Tłumaczą, że towarzystwo nie dokonało jednak redukcji w 2008 r., w momencie największych spadków na GPW, ponieważ grupa ze swoją skalą działania musi otwierać lub zamykać pozycje z 3 – 6 miesięcznym wyprzedzeniem. Ponadto, w opinii Piotra Brody, wiceprezesa PZU AM „nie było w zeszłym roku na rynku takiego analityka, który przewidziałby spadek WIG20 w ciągu pół roku o jedną czwartą” . Gazeta pisze, iż wiele wskazuje, że PZU może zwiększyć jeszcze w tym roku swoje zaangażowanie w akcje., ponieważ obecnie udział ich w portfelu grupy jest, jak na firmy ubezpieczeniowe, minimalny. Największy polski ubezpieczyciel lokuje na rynku kapitałowym ponad 50 mld zł, z czego obecnie ok. 2 mld trzyma w akcjach