Wyszukiwarka:
Wyszukiwarka:
Kiedy pracodawca ubezpieczy na życie pracownika, w wypadku jego śmierci najczęściej nie musi jego rodzinie wypłacić odprawy pośmiertnej - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 23.04.2010 r.). Gazeta wyjaśnia, iż w przypadku śmierci pracownika w czasie trwania stosunku pracy lub w czasie, kiedy pobierał on zasiłek z tytułu niezdolności do pracy wskutek choroby, jego rodzinie przysługuje odprawa pośmiertna.
W opinii dziennika, zakład pracy będzie jednak zwolniony z wypłacania tego świadczenia, w sytuacji, gdy zmarły pracownik został przez pracodawcę ubezpieczony na życie, a wypłacone z o tytułu jego śmierci świadczenie nie jest niższe niż przysługująca rodzinie odprawa. Natomiast jeżeli wypłacone z tytułu śmierci odszkodowanie będzie niższe, pracodawca powinien wypłacić rodzinie zmarłego pracownika różnicę między świadczeniami.
Amplico odmówiło ubezpieczonemu skorzystania z opcji, za którą opłacał składki
Rzecznik Ubezpieczonych stanął w obronie ubezpieczonego w Amplico Eugeniusza Ziaji, gdy towarzystwo Amplico Life odmówiło uznania go za niezdolnego do pracy i tym samym opłacania za niego dalszych składek, do czego Ziaje uprawniała opcja "Gwarancja opłacania składek". Jak podaje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 24.04.2010 r.), Magdalena Kudlak, naczelnik wydziału skarg i interwencji Rzecznik Ubezpieczonych oceniła, że "Biorąc pod uwagę zakres schorzeń Ubezpieczonego, jego wiek oraz stosowne do warunków możliwości świadczenia pracy, rozważenie możliwości spełnienia świadczenia w proponowanej formie wydaje się zasadne". Rzecznik zgodnie z prawem może tylko prosić o zmianę decyzji, jednak jeśli ubezpieczyciel odmówi - ma związane ręce.
"Wyborcza" podkreśla, iż ZUS uznał, że Eugeniusz Ziaja (po dwóch zawałach ze stwierdzonym zwyrodnieniem kręgosłupa i nerwicą) jest niezdolny do pracy i dał mu rentę. Tymczasem dla prywatnego ubezpieczyciela - Amplico Life - którego polisę mężczyzna posiada, jest "zdrowy jak ryba". 54-latek wykupił polisę na życie 11 lat temu; 50 tys. zł odszkodowania ma dostać po jego śmierci córka. Ziaja płaci 706 zł na kwartał, a rok temu chciał zrezygnować z polisy, ponieważ nie stać go na opłacanie składki. Wówczas agentka Amplico powiedziała mu że może skorzystać z opcji "Gwarancja opłacania składek", którą wykupił wraz z polisą i za która płacił kwartalnie 60 zł - podaje gazeta. Według "GW", Amplico obiecało w niej, że jeśli ubezpieczony nie będzie mógł pracować, towarzystwo będzie za niego płacić składki, aż skończy 60 lat. W rzeczywistości Amplico wysłało E. Ziaję na badania do swojego konsultanta w Sosnowcu, który ocenił go jako niezdolnego do pracy "z niemożliwością prognozowania wyleczenia w przyszłości". Kolejny konsultant ubezpieczyciela ocenił stan zdrowia E. Ziaji jako pozwalający na pracę. W związku z tym - pisze "Wyborcza" - ma on sam opłacać składki. I jeśli tego nie będzie robił, wszystkie płacone dotychczas przepadną.
Ziaja może teraz co najwyżej iść do sądu.