Wyszukiwarka:
Wyszukiwarka:
Polacy coraz częściej rezygnują z uczestnictwa w OFE. Według "Rzeczpospolitej" (Nr z 12.11.2009 r.), która przytacza dane za Przemysławem Przybylskim, rzecznikiem ZUS, już ponad 44 tys. osób, które mogły przejść na wcześniejszą emeryturę, zrezygnowało z OFE. W opinii Wiesławy Taranowskiej z OPZZ, decyzja ta jest zrozumiała, zważywszy iż łatwo obliczyć wysokość potencjalnej emerytury w starym i nowym systemie. I tak świadczenie emerytalne ze starego systemu wynosi około 60-70 proc. dotychczasowych zarobków, a otrzymana emerytura z nowego systemu emerytalnego około 50 proc. A w przypadku starszych osób, które były krótko w drugim filarze, zgromadzone na koncie funduszu środki były bardzo małe. Według Joanny Kluzik-Rostkowskiej, posłanki PiS, do laski marszałkowskiej trafił już projekt ustawy, który przewidywał - na żądanie ubezpieczonego- przedstawienie przez ZUS symulacji wysokości jego świadczenia emerytalnego zarówno w przypadku jego pozostania w drugim filarze, jak i w przy rezygnacji z funduszu. Jednak zdaniem prof. Marka Góry, współtwórcy reformy emerytalnej, Polacy nie mają świadomości, na co się decydują.
Załamanie systemu emerytalnego jest realnym zagrożeniem
Pomysł zmniejszenia składki przesyłanej z ZUS do OFE z 7,3 proc. do 3 proc. tylko pozornie może wydawać się sensowny - twierdzi Mirosław Barszcz, wiceminister finansów w rządzie PiS w wywiadzie dla dziennika "Polska"(Nr z 12.11.2009 r.).Barszcz mówi, ze to " zwykła ściema. Wprowadzając w życie pomysł z obniżeniem składki, oszczędzany 500 mln zł rocznie. Tyle że to nie rozwiązuje problemu z emeryturami". W jego opinii, zamiast "majstrować przy stawce, lepiej rozwiązać OFE ręce. Zamiast zmuszać je do kupowania obligacji, lepiej byłoby, gdyby za te środki kupowano najbezpieczniejsze papiery dłużne oceniane na podstawie rankingów agencji ratingowych - wszystko jedno, czy w Polsce, czy na świecie". Zdaniem M. Barszcza, w ten sposób można więcej zarobić niż na polskich obligacjach, których cena "jest sztucznie zawyżana". To poprawiłoby sytuację przyszłych emerytów, ale byłoby kłopotliwe z punktu widzenia ministra finansów. Dlatego rząd zapewne nie zdecyduje się na taki krok. Były wiceminister finansów w rządzie PiS uważa, że załamanie systemu emerytalnego stanowi bardzo realne zagrożenie, ponieważ z jednej strony spada liczba urodzin, a z drugiej wydłuża się okres życia. W dłuższej perspektywie system ubezpieczeń społecznych w Polsce nie ma szansy tego wytrzymać. W takiej sytuacji można na przykład uzależnić wiek emerytalny od średniej długości życia ubezpieczonych czy " co najmniej zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn". Zdaniem M. Barszcza, "alternatywnie można jednak - tak jak w USA - wprowadzić minimalny okres pracy, po którym dostaje się minimalną emeryturę. Ludzie mogliby sami decydować, czy chcą dłużej pracować i mieć wyższe świadczenia, czy wystarczy im minimalna stawka" .
OFE mniej zarabiają na dywidendach spółek akcyjnych
Otwarte fundusze emerytalne otrzymują mniej środków z tytułu dywidend od swoich spółek portfelowych - twierdzi "Rzeczpospolita" (Nr z 12.11.2009 r.). OFE dostały w bieżącym roku blisko 840 mln zł z tytułu dywidend z ubiegłorocznych zysków spółek giełdowych, których akcje posiadają w swoich portfelach inwestycyjnych. W analogicznym okresie 2008 roku kwota ta była o około 200 mln zł wyższa - informuje gazeta, powołując się na dane Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Marcin Żółtek, członek zarządu Aviva PTE twierdzi w gazecie, iż część firm wstrzymała lub ograniczyła dywidendy. Z kolei w opinii Sergiusza Frąckowiaka, dyrektora inwestycyjnego w Pekao PTE, że w spółkach z udziałem Skarbu Państwa takich jak KGHM czy PGNiG , dywidendy były wyższe niż to rekomendowały zarządy. Natomiast zdaniem Ewy Radkowskiej -Świętoń z zarządu ING PTE, podobny trend może zaistnieć również w 2010 r.