Izba Gospodarcza
Towarzystw Emerytalnych (IGTE) prognozuje, że świadczenia z II filaru w
Polsce będą najwyższe w Europie Środkowo-Wschodniej. W opinii IGTE,
taka sytuacja będzie miała miejsce pomimo tego, że pobierane przez
otwarte fundusze emerytalne opłaty są bardzo wysokie – twierdzi
„Rzeczpospolita”(Nr z 01.07.2008 r.). Na bazie raportu firmy Allianz
opisującego systemy emerytalne w Polsce, Bułgarii, Chorwacji, Estonii,
Węgrzech, Litwie, Rumunii, Słowacji i Słowenii IGTE dokonała porównania
opłat i ich wpływu na wysokość oszczędności klienta funduszu
emerytalnego po 30- oraz 40-letnim gromadzeniu pieniędzy. I tak, po
analizie opłat w poszczególnych krajach naszego regionu widać, że
Polska zajmuje drugie miejsce (po Litwie) pod względem wysokości
pobieranych od składek opłat. Nieco niższe opłaty są w Słowenii i
Bułgarii, zaś w Estonii fundusze emerytalne takiej opłaty w ogóle nie
pobierają. Według „Rzeczpospolitej”, działające w naszym kraju OFE
pobierają jedną z najniższych opłat za zarządzanie aktywami. Najwyższe
z nich wciąż pochodzą z opłaty od składki, jednak z roku na rok ich
udział maleje na rzecz opłaty za zarządzanie. IGTE dokonała
hipotetycznych wyliczeń, które mają pokazać wpływ opłat na oszczędności
pojedynczej osoby w ciągu 30 i 40 lat (przyjęto miesięczną składkę w
wysokości 100 zł, wzrost wynagrodzenia nominalnego o 3,5 proc. w skali
roku, natomiast stopę zwrotu z inwestycji w wysokości 5 proc.). W
opinii dziennika, w tym zestawieniu najlepiej wypada nasz kraj.
Oszczędzający w OFE Polak za 30 lat będzie miał prawie 109 tys. zł,
kolejny za nim, Słowak, ponad 107 tys., a Węgier ponad 104 tys.
Najsłabiej wypadają gromadzący pieniądze w II filarze w Estonii i
Chorwacji. W ich przypadku oszczędności wyniosą ponad 91 tys. zł. Z
kolei po 40 latach gromadzenia pieniędzy na starość Polak będzie miał w
II filarze już prawie 215 tys., a Słowak o prawie 6 tys. zł mniej
(najsłabiej znów wypadły Estonia i Chorwacja).
Z przeprowadzonej symulacji wynika, iż znaczenie ma przede wszystkim
wysokość opłaty za zarządzanie aktywami, która bezpośrednio wpływa na
wysokość przyszłego świadczenia – pisze dziennik.
Inflacja spowoduje wyższe koszty indeksacji emerytur i rent
Skutki obniżenia składki rentowej będą mniejsze, niż przewidywano.
Polacy więcej zarabiają, więc równocześnie płacą wyższe składki do FUS.
Ogólne koszty zmian na 2009 r. to 27 mld zł – podaje
„Rzeczpospolita”(Nr z 30.06.2008 r.), powołując się na Jacka Krzyślaka,
dyrektora Departamentu Polityki Finansowej Ministerstwa Finansów.
Według dziennika, o 8 mld zł mniej wpłynie do kasy państwa wskutek
wprowadzenia dwóch niższych stawek PIT na poziomie 18 i 32 proc.,
kolejne 7 mld zabierze ulga prorodzinna, a na prawie 12 mld zł
szacowane są skutki obniżenia składki rentowej. Jednak w opinii prof.
Stanisława Gomułki, głównego ekonomisty BCC i byłego wiceministra
finansów, na całą sprawę należy spojrzeć pod innym kątem. Podkreśla on,
że ważniejsze od wyliczeń kosztów jest jednak to, ile państwo tak
naprawdę musi przeznaczyć na tzw. sztywne wydatki, choćby na emerytury
i renty finansowane ze składek. Obecnie stanowią one w budżecie 75
proc. wszystkich wydatków i mimo zapowiedzi ich redukcji do 50 proc. na
razie nic nie wskazuje na ich zmniejszenie. – W założeniach do budżetu
na 2009 r. wydatki rosną o 4,9 proc., a same wydatki sztywne muszą
wzrosnąć o 8 – 9 proc. – wylicza prof. Gomułka. W tej sytuacji –
twierdzi były wiceminister finansów – rząd musi do końca roku
zaproponować jakieś rozwiązania, które zmniejszą wydatki sztywne.
Mogłaby to być inna reguła liczenia wzrostu rent i emerytur. Podobnie
uważa Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. Jego
zdaniem, z powodu wyższej inflacji wyższe będą koszty indeksacji rent i
emerytur. Z szacunków Jankowiaka wynika – pisze gazeta - że może to być
nawet 4 – 5 mld zł więcej, które trzeba będzie dodatkowo zabezpieczyć w
budżecie na ten cel.
Towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI) zainteresowane rynkiem emerytalnym
Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) zamierza przeprowadzić debatę na
temat możliwości zakładania funduszy emerytalnych przez różne podmioty
finansowe, np. banki czy ubezpieczycieli, a nie tylko powszechne
towarzystwa emerytalne (PTE), jak ma to miejsce obecnie – podaje
„Parkiet" (Nr z 28.06.2008 r.). Zdaniem Stanisława Kluzy,
przewodniczącego KNF, rynek potrzebuje otwarcia na nowych inwestorów.
Dlatego należy sprawdzić, czy inne instytucje po spełnieniu ustawowych
wymogów dotyczących np. kapitału zakładowego i gwarancyjnego mogłyby
prowadzić OFE.
Z kolei Marek Kwiatkowski, prezes TFI Opera, uważa, że rynek od dawna
oczekiwał takiej propozycji. Według Kwiatkowskiego, PTE ponoszą rocznie
koszty działalności w wysokości ok. 6 mln zł, a zrównanie tych kosztów
z przychodami pojawia się zaś co najmniej po 10 latach, dlatego więc na
rynku emerytalnym brakuje konkurencji.
Tymczasem Agnieszka Chłoń-Domińczak, wiceminister pracy, twierdzi, że
nowe OFE są na rynku zupełnie zbędne, a przekształcenie rynku
emerytalnego powinno następować poprzez rozbudowę oferty OFE, czyli
przez subfundusze i fundusze o różnym poziomie ryzyka.
Obniżenie prowizji od składki zwiększy koncentrację OFE?
Posłowie PiS i Lewicy domagają się obniżenia opłaty pobieranej od
składki przez OFE. Może to jednak doprowadzić do wycofania się
niektórych podmiotów z rynku – ostrzega „Dziennik.WSJ Polska” (Nr z
01.07.2008 r). Zdaniem Grzegorza Zatryba, wiceprezesa PTE
Skarbiec-Emerytura, na którego powołuje się gazeta, taka sytuacja z
kolei wpłynęłaby na zwiększenie koncentracji na rynku emerytalnym,
poprzez zmniejszenie liczby funkcjonujących towarzystw emerytalnych. W
opinii dziennika, obniżka opłaty pobieranej od składki najbardziej
dotknęłaby małe fundusze. Dzisiaj opłata od składki wynosi 7 proc., ale
stopniowo będzie ulegać zmniejszeniu, tak, żeby w 2014 r. zatrzymała
się na poziomie 3,5 proc. Obecnie najniższą opłatę od składki – 4
proc., pobiera na rynku Allianz PTE. Jak twierdzi Agnieszka
Nogajczyk-Simeonow, prezes PTE Allianz, spółka może sobie na to
pozwolić, ponieważ jej firma jest rentowna, a akcjonariusz zadowolony z
wyników.