Wyszukiwarka:
Wyszukiwarka:
Wymuszone ustawą przesunięcie części składki z OFE do ZUS można, a nawet trzeba, interpretować jako swego rodzaju pożyczkę składkowiczów ZUS-owi, czyli państwu, na wypłacanie bieżących emerytur i rent - twierdzi prof. Stanisław Gomułka w "Dzienniku Gazecie Prawnej"(Nr z 07.01.2011 r.). W jego opinii, jest to pożyczka odnotowana na koncie każdego składkowicza czyli przyszłego emeryta w ZUS, która ma być oprocentowana. Kosztami tej pożyczki obciążony będzie przyszły podatnik. Prof. Gomułka twierdzi w "DGP", iż "gra o zyski i straty toczy się między przyszłym emerytem a przyszłym podatnikiem. Jeśli pożyczka będzie na pewno zwrócona i oprocentowanie będzie wysokie, to zyska przyszły emeryt a traci przyszły podatnik. (...) W takiej sytuacji przyszli emeryci stracą tylko jeśli państwo, pod presją kłopotów finansowych i w obronie przyszłych podatników, zmniejszy oprocentowanie w przyszłości lub ogłosi częściową niewypłacalność. Taka możliwość jest w tej koncepcji rządowej ryzykiem dla obecnych składkowiczów czyli pożyczkodawców, zarazem przyszłych emerytów. Taka możliwość jest zarazem nadzieją dla przyszłych podatników".
Zdaniem prof. Gomułki, "wewnętrzna pożyczka jest bezpieczniejsza dla gospodarki i wiarygodności państwa niż pożyczanie na światowym rynku finansowym", chociaż może być całkiem kosztowna dla przyszłych emerytów lub podatników, a w rezultacie także kosztowna politycznie dla przyszłych rządzących.
Jednak "rząd musi wziąć pod uwagę możliwość, że w warunkach swobodnego wyboru zmniejszy się drastycznie dopływ składki do ZUS-u. W rezultacie nastąpiłby duży wzrost deficytu budżetowego i zamiast dużego gwałtowny przyrost otwartego długu publicznego."
Czy ZUS zdąży do kwietnia br. przystosować sie do zmian w funkcjonowaniu OFE ?
Czy ZUS nie pogubi składek do OFE? Zakład musi dostosować się do zmian w OFE, które zaproponował rząd - podaje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 04.01.2011 r.). W opinii Dariusza Śpiewaka, wiceprezesa ZUS, jeżeli proces legislacyjny zostanie zakończony do końca marca, to bez problemów będzie można przekazać OFE wyliczoną część składki i resztę zapisać na indywidualnych kontach w ZUS. Waloryzacja składek ma bowiem nastąpić dopiero w 2012 r. Tymczasem Wojciech Nagel, zastępca przewodniczącego rady nadzorczej ZUS, uważa, iż trzy miesiące (do kwietnia br.) to za mało, aby przygotować szczegóły i przeprowadzić konsultacje. Dlaczego ? ZUS musi stworzyć specjalne konta w systemie informatycznym dla 15 mln Polaków, które będą służyć do rozliczania nowych składek - pisze gazeta. A jeszcze nie wiadomo jak będą waloryzowane składki. Niejasne jest także, na czym ma polegać dokładnie rola ZUS." Jeśli ma on nie tylko gromadzić składki z OFE, ale także zarządzać nimi, nie zdąży przygotować się do kwietnia" - twierdzi "GW". Z kolei Wiktor Wojciechowski z fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju zauważa, że premier i minister finansów podają sprzeczne informacje.
Na ulgi dla oszczędzających w OFE może zdecydować się 10-15 proc. klientów funduszy
Nie tylko zmniejszenie składki do OFE i przeniesienie jej części do ZUS zapowiada rząd. Mają być wprowadzone także ulgi dla oszczędzających w OFE – informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 05.01.2011 r.). Wysokość składki ma być liczona od podstawy wymiaru, od którego obecnie są płacone składki emerytalne. Według "DFGP", w 2012 r. na dodatkowe oszczędzanie będzie można przeznaczyć 2 proc. podstawy wymiaru. Zdaniem Adama Sankowskiego, pełnomocnika Komitetu Razem, proponowane przez rząd zmiany nie wpłyną na podwyższenie przyszłych emerytur. Ewa Lewicka, prezes zarządu Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych uważa zaś - pisze dziennik - iż ta ulga uświadamia, że ubezpieczeni otrzymają niską emeryturę, jeśli nie zapłacą dodatkowych składek. Z kolei z szacunków Roberta Garnczarka, prezesa Axy PTE, na dodatkowe wpłaty do OFE może się zdecydować 10-15 proc. klientów funduszy. Natomiast Grzegorz Chłopek, wiceprezes PTE ING, podkreśla, że dobrowolnych wpłat Polaków nie powinno się mieszać z obowiązkowymi.
Średnia stopa zwrotu OFE w 2010 r. wyniosła ponad 10 proc.
OFE w 2010 r. zarobiły dla klientów ponad 10 proc., wobec 14,3-proc. średniego wyniku w 2009 r. - donosi "Parkiet"(Nr z 04.01.2011 r.). Dziennik wyjaśnia, że w ub.r. indeksy giełdowe nie wzrosły tak mocno jak w 2009 r. Robert Woźny, dy¬rektor Departamentu Zarządzania Aktywami Funduszu, członek zarządu Aegon PTE twierdzi, iż na wyniki inwestycyjne OFE w 2010 r. złożyły się w dwóch trzecich zysk z portfela akcyjnego, a w jednej trzeciej zysk z portfela obligacyjnego . Najlepiej inwestującym funduszem emerytalnym w ubiegłym roku był ING. Zarobił dla klientów 11,9 proc. W pierwszej trójce najlepszych znalazły się także fundusze: Nordea i Aviva. Najsłabiej poszło funduszom Generali: 9,3 proc. oraz Pol¬sat: 9,35 proc. - pisze gazeta. Zdaniem Rafała Mikusińskiego, prezesa i dyrektora Inwestycyjnego Amplico PTE, pomimo "dużej podaży zarówno spółek ze strony Skarbu Państwa, jak i obligacji emito¬wanych przez Ministerstwo Finansów, stopy zwrotu z obu klas aktywów były bardzo do¬bre dla inwestorów". Ponadto, po raz kolejny najwyższe stopy zwrotu dały spółki surowcowe, wśród których prym wiódł KGHM. Jednocześnie bardzo dobrze zachowywały się niektóre spółki z sek-torów uznawanych za defensywne, których przykładem jest Eurocash. "Parkiet" szacuje, że jeżeli planowane zmiany wejdą od kwietnia br., to moż¬na oczekiwać, że do OFE trafi ok. 11 mld zł, zamiast prawie 24 mld zł.