Wyszukiwarka:
Wyszukiwarka:
Między rokiem 2010 a 2020 po raz pierwszy w najnowszej historii Polski bez wojny spadnie liczba ludności. Do 2020 r. ubędzie z rynku pracy niemal pół miliona osób, zaś wydłużenie wieku emerytalnego pozwoli tylko chwilowo zniwelować niekorzystne skutki starzenia się społeczeństwa - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 17.08.2010 r.). A to dopiero początek niekorzystnych przemian demograficznych. Dlatego już teraz rząd powinien zacząć podnosić wiek emerytalny - radzi "DGP". Zdaniem dr Piotra Lewandowskiego z Instytutu Badań Strukturalnych, krok ten nie będzie żadnym przełomem, a jedynie doraźnym sposobem łatania demograficznej dziury." I to pod warunkiem że zaczniemy przeprowadzać te zmiany już teraz" - twierdzi Lewandowski. I podkreśla, że " roczniki wchodzące w wiek emerytalny w tej dekadzie są jeszcze liczne i jeśli będą pracować dłużej, będzie to spora ulga dla finansów publicznych".
Demografia jest nieubłagana - w ciągu najbliższych 10 lat, między rokiem 2010 a 2020, ludność Polski zmniejszy się o 50 tys. osób. Przy gwałtownym procesie starzenia się społeczeństwa, za 10 na 100 osób w wieku produkcyjnym (15 – 64 lata) przypadnie około 40 osób (obecnie 20 osób) powyżej 65. roku życia. A jeśli do tego doliczyć dzieci - szacuje "Wyborcza" - każde dwie osoby pracujące będą miały na utrzymaniu jednego niepracującego.
Lepsza pomoc w powrocie chorych do zdrowia niż wysyłanie ich na rentę
Renty zmaleją - ostrzega "Gazeta Wyborcza"(Nr z 17.08.2010 r.). Według dziennika, zmian nie unikniemy, ponieważ system rentowy trzeba dostosować do nowego systemu emerytalnego. A zgodnie z nowymi zasadami, nasze emerytury zależą od tego, ile sami sobie uskładamy w czasie pracy. Z rentami ma być podobnie, ponieważ gdyby zostawić renty po staremu, "doszłoby do paradoksu: świadczenia emerytalne byłyby niższe niż rentowe. To mogłoby skłonić ludzi, by za wszelką cenę załatwić sobie wcześniej rentę zamiast pracować na emeryturę. Zniechęcalibyśmy Polaków do dłuższej aktywności zawodowej i dbania o zdrowie". Koszty tego zjawiska dla budżetu mogą być bardzo wysokie - pisze gazeta - a dziura finansowa w ZUS-ie rośnie w zastraszającym tempie, a z nią dług publiczny. Obecne świadczenia rentowe są niskie - kształtują się przeciętnie na poziomie 1270 zł. W praktyce renciści więc bardzo często dorabiają na czarno, bo nie muszą się martwić o ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. "GW" radzi, iż trzeba pomagać chorym w odzyskaniu zdrowia zamiast wysyłać ludzi na rentę i ją wypłacać. ZUS oferuje "rehabilitację leczniczą w ramach prewencji rentowej". ). Prawo do rehabilitacji opłacanej przez ZUS mają także osoby, które już są na rencie. A zachęcanie rencistów do pracy jest kluczowe. Ponadto, gazeta pisze, że dobrym rozwiązaniem mogłoby utrzymanie limitu w przypadku składki emerytalnej, ale jeśli chodzi o składkę rentową - niekoniecznie. "A pieniądze zyskane w ten sposób można przeznaczyć na program rehabilitacyjny".