Wyszukiwarka:
Wyszukiwarka:
System emerytalny potrzebuje zmian, przede wszystkim e zwiększenia konkurencyjności II filara - uważają ekonomiści. Także zdaniem minister pracy Jolanty Fedak, po 10 latach od wprowadzenia reformy emerytalnej zmiany systemowe są konieczne, w tym również dotyczące wypłaty emerytur. Szefowa resort pracy chce, aby Polacy mieli możliwość wypłaty części środków z funduszu - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 23.01.2010 r.). Ponadto, minister Fedak uważa , iż stworzenie zakładów emerytalnych, które zajmowałyby się wypłatą świadczeń z II filara, byłoby zbyt drogie i odbiłoby sie na wysokości wypłacanych świadczeń. Z kolei prof. Marek Góra z SGH twierdzi - pisze dziennik - że stworzenie możliwości wypłaty części środków z OFE może doprowadzić do tego, że Polacy, którzy z tego skorzystają będą mieli minimalne emerytury - informuje dziennik. Kontrowersje ekspertów rynku emerytalnego budzi też pomysł obniżenia składki na OFE. W opinii Ewy Lewickiej, prezes IGTE, dwa filary emerytalne uzupełniają się, a nie konkurują między sobą.
KNF krytykuje proponowane przez resort pracy pomysły zmian w funkcjonowaniu OFE
Komisja Nadzoru Finansowego zarzuca resortowi pracy, że proponując zmiany w funkcjonowaniu OFE, nie wykonał niezbędnych analiz. W opinii KNF, brakuje zwłaszcza uzasadnienia i analiz wpływu tych zmian na wysokość emerytur oraz stanu finansów publicznych - podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 26.01.2010 r.). Według nadzoru, trzeba się zastanowić, czy wypłaty jednorazowe nie naruszają istoty obowiązkowego systemu emerytalnego, albowiem w ten sposób zmusza się obywateli do gromadzenia oszczędności na cele, które mogą nie być związane z emeryturą.
KNF krytykuje też - informuje dziennik - możliwość przekazania pieniędzy zgromadzonych w OFE na indywidualne konta emerytalne (IKE). Komisja uważa, że wypłatą mogłyby się zająć fundusze emerytalne, bez konieczności tworzenia zakładów emerytalnych. Zdaniem KNF, proponowane przez resort pracy powierzenie wypłat ZUS to rezygnacja z oparcia wypłat świadczeń na systemie kapitałowym, czyli na takim, w którym środki nie są przeznaczane na bieżące świadczenia, tylko inwestowane w celu pomnażania ich wartości. Polacy nie powinni być też stawiani przed wyborem: czy cofnąć pieniądze do ZUS, czy pozostać w OFE. To oznacza wybór między dziedziczeniem, a „bezpieczną” indeksacją w FUS - uważa nadzór. W opinii KNF, także niższa składka do OFE oznacza, że mniejsza część kapitału na emeryturę ubezpieczonych będzie podlegać dziedziczeniu - pisze "Rzeczpospolita".
Budżet oszczędza; mniej wcześniejszych emerytur
Budżet tylko w tym roku oszczędzi 2 mld zł, ponieważ w 2009 roku na emeryturę odeszło o ponad 100 tys. osób mniej niż rok wcześniej. W opinii „Gazety Wyborczej” (Nr z 25.01.2010 r.) jest to efekt obcięcia przywilejów emerytalnych. Albowiem - pisze "Wyborcza" - ponad 900 tys. osób, w tym dziennikarzy, część kolejarzy, artystów, a także 55-letnie kobiety zostało pozbawionych przez ustawodawcę prawa do wcześniejszych emerytur.
Ryszard Petru, główny ekonomista BRE Banku powiedział gazecie, że "potrzebny jest kolejny krok". Jaki ? Chodzi tu o ujednolicenie systemu emerytalnego dla rolników, służb mundurowych, górników etc. , co dałoby kolejne miliardowe oszczędności - twierdzi dziennik. "GW" podaje, że pod koniec stycznia minister Michał Boni ma ogłosić plan domknięcia reformy emerytalnej. Prawdopodobnie mają to być propozycje chce zmian w emeryturach mundurowych.
100 tys. osób straciło prawo do emerytur z KRUS
Rolnik bez stażu na gospodarstwie wypada z KRUS. Problem może dotyczyć nawet 100 tysięcy osób. Związek rolników zapowiada skargę do Trybunału.
Coraz więcej rolników odchodzi z KRUS z kwitkiem i zamiast emerytury rolniczej w wysokości 800 – 900 zł dostaje najniższe świadczenie z ZUS. Jest to o 200 – 300 zł mniej. Według "Rzeczpospolitej"(Nr z 23.01.2010 R.), problem może dotyczyć nawet 100 tys. osób urodzonych po 1948 r., czyli tzw. dwuzawodowców ( osób, pracujących w gospodarstwie rolnym, i równocześnie prowadzących własne firmy czy zatrudnionych i podlegających ubezpieczeniu w ZUS). W myśl nowych przepisów, taka osoba nie może dostać emerytury rolniczej i musi iść do ZUS - podaje dziennik. Gazeta przypomina, że nowelizacja przepisów ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników (weszła w zycie z ustawą o emeryturach kapitałowych z 8 stycznia 2009 r.) przewiduje ona, że rolnicy urodzeni po 31 grudnia 1948 r. nie mają prawa doliczać do stażu w KRUS okresów, w których podlegali ubezpieczeniom w ZUS (z tytułu pracy poza rolnictwem). W związku z tym o zwykłą emeryturę rolniczą mogą się obecnie starać wyłącznie osoby, które ukończyły 60 lat – kobiety, i 65 – mężczyźni, i mają 25 lat pracy w gospodarstwie rolnym. O wcześniejszą emeryturę z KRUS mogą się starać kobiety w wieku 55 lat i mężczyźni mający 60 lat, jeśli mają pełne 30 lat pracy w gospodarstwie. Osoby, którym brakuje wymaganego stażu, mogą go jeszcze wypracować. Jeśli nie mają już takiej możliwości, po emeryturę muszą iść do ZUS. Zdaniem Wojciecha Jagły, byłego zastępcy dyrektora warszawskiego oddziału KRUS, prawdziwe problemy zaczną się w 2014 r., gdy o emerytury z KRUS wystąpią tzw. chłoporobotnicy, czyli urodzeni po 1948 r. mężczyźni, którzy za cztery lata osiągną 65 lat, czyli wiek uprawniający ich do starania się o emeryturę z KRUS. A tych jest już zdecydowanie więcej.