Wyszukiwarka:
Wyszukiwarka:
"Rzeczpospolita"(Nr z 17.09.2009 r.) ostrzega przed telefonami akwizytorów OFE, którzy przedstawiając zmanipulowane aktualnego OFE klienta, będą namawiać go do zmiany funduszu . Resort pracy, podobnie jak Komisja Nadzoru Finansowego, w najnowszych założeniach do nowelizacji ustawy o OFE postuluje bowiem, aby zlikwidować zapisy do funduszy emerytalnych za pośrednictwem akwizytorów. W opinii gazety, wiele wskazuje na to, że wprowadzi go do ostatecznego projektu zmian. Jeśli takie prawo zacznie obowiązywać, zapisywanie się do funduszu lub jego zmiana będą się odbywać korespondencyjnie. Poza tym za przeniesienie oszczędności do innego OFE klient nie będzie płacił, podczas gdy w obecnym stanie prawnym, gdy staż jest krótszy niż dwa lata, kosztuje to 200 zł. Może się wiec okazać, że dla akwizytorów to ostatni moment na zwiększenie liczby klientów funduszu i ostatnia szansa na zarobienie prowizji za pozyskanie klienta. A często wysokość prowizji zależy od wielkości środków przenoszonych do nowego funduszu. Tymczasem, jak pokazuje raport Analizy Online, zmiana funduszu nie zawsze jest korzystna dla klienta. Firma prześledziła pięć sesji transferowych (analizie zostały poddane między innymi sesje transferowe z maja 2004 i 2006 r.) i okazało się - podkreśla "Rzeczpospolita" - iż cztery piąte klientów uczestniczących w tych transferach poniosło straty. Zmalała wartość stanu kont oraz kapitał mierzony wartością jednostek rozrachunkowych, na które przeliczane są składki wpływające do OFE. Dziennik zauważa, że nie zawsze zmiana OFE jest niekorzystna dla klienta. Ale jest zawsze ryzyko, że kiepski dotąd fundusz może radykalnie poprawić wyniki, natomiast dla OFE, do którego się przenosimy, może zacząć się gorszy okres.
Ministerstwo pracy chciało zawiesić emerytury tym, którzy otrzymują je z ZUS i nie zwolnili się z pracy?
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS) chce przywrócić, zmieniony w styczniu 2009 r. przepis, który zakazuje ZUS wypłaty emerytury, jeśli ubezpieczony nie rozwiąże z firmą stosunku pracy. W efekcie prawo do świadczeń straci 40 tys. emerytów, którzy zyskali je w br. Z wprowadzonego w styczniu rozwiązania nie skorzystają też kolejne osoby chcące łączyć pracę z emeryturą - napisał "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 18.09.2009 r.). Według gazety, teraz rząd szuka oszczędności i liczy na to, że wydatki dotowanego Funduszu Ubezpieczeń Społecznych obniżą się nawet o 900 mln zł rocznie. Opublikowanie przez dziennik tej informacji, " zmusiło resort pracy do wycofania się z pomysłu ograniczeń w łączeniu pracy i pobierania emerytury" - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna". Ministerstwo rozesłało do prasy i do PAP komunikat stwierdzający, iż MPiPS "nie przygotowało żadnego projektu ustawy zmieniającej dotychczasowe zasady zawieszania i ograniczania wypłat świadczeń emerytalno-rentowych choć w związku z pracami prowadzonymi nad ograniczeniem zatrudnienia w administracji państwowej resort rozważał jego wprowadzenie". A minister Jolanta Fedak oświadcza w komunikacie, że nie planuje "żadnych zmian w tym zakresie w obecnie obowiązującym prawie”. Taka deklaracja oznacza - pisze DGP" - że resort pracy nie będzie już zapewne forsował tego pomysłu.
III filar nie rozwinie się bez ulg podatkowych
Sejmowe Komisje Finansów Publicznych oraz Polityki Społecznej i Rodziny wracają do pracy nad obywatelskim projektem ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Będzie go wspierać kampania społeczna inicjatywy obywatelskiej Razem. Albowiem myślenie, że funkcjonujący od 1999 r. nowy system emerytalny oznacza wyższe świadczenia, jest złudzeniem. Stopa zwrotu funduszy emerytalnych będzie bowiem stale spadać, a nie będzie komu pracować na coraz większą liczbę emerytów - uważa dr Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha. Jego zdaniem - podaje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 18.09.2009 r.) - jedynie zmiany demograficzne, powodujące, że więcej osób będzie pracowało na korzystających z emerytur, może poprawić ich sytuację. Z kolei prof. SGH Marek Góra podkreśla, że trzeba skończyć z oszukiwaniem społeczeństwa, że „na emeryturze dostaną dużo pieniędzy, bo tak nie będzie”, a nowy system emerytalny nigdy nie miał za zadanie wypracowywać zysków dla emerytów. Chodziło jedynie o to, by nie doprowadzać do podwyżki składek. W opinii prof. Góry, teraz trzeba usprawnić system podziału pieniędzy, które są do systemu wkładane.
Natomiast zdaniem prezesa zarządu Polskiej Izby Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych Adama Sankowskiego, do poprawy sytuacji przyszłych emerytów może przyczynić się wprowadzenie ulgi w podatku dochodowym, pozwalającej odliczyć od PIT pieniądze odkładane na przyszłą emeryturę - pisze dziennik - np. 12 tys. zł rocznie. Albowiem żeby otrzymywać miesięcznie 500 zł emerytury z II czy III filara, trzeba odłożyć 100 tys. zł, czyli osoba wchodząca dopiero na rynek pracy, powinna oszczędzać około 70 zł miesięcznie - twierdzi Sankowski. Według Petera Grudniaka, prezesa HMI w Polsce, do tej pory na Indywidualnych Kontach Emerytalnych oraz w pracowniczych systemach emerytalnych, Polacy odłożyli zaledwie około 5 mld zł, co oznacza, że tzw. III filar emerytalny w ogóle nie funkcjonuje.