Wyszukiwarka:
Wyszukiwarka:
Tylko około 2 tys. firm w Polsce zadbało o przyszłość swoich pracowników na emeryturze, zakładając pracownicze programy emerytalne (PPE) - podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 15.09.2011 r.). Według danych Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego za 2010 r., ), w jednej trzeciej działających w Polsce pracowniczych programów emerytalnych (PPE) wysokość składki wpłacanej przez pracodawcę została ustalona na maksymalnym poziomie przewidzianym w ustawie – 7 proc. wynagrodzenia pracownika. Przy tym - pisze dziennik - w prawie jednej czwartej programów składka ta wynosiła od 4 do 5,99 proc. Natomiast w dużej części pozostałych PPE pracodawca określił składkę kwotowo, od 10 zł do 410 zł miesięcznie. Ponadto, z danych nadzoru wynika, iż w ubiegłym roku średnia roczna składka podstawowa, wpłacona przez pracodawcę za pracownika wyniosła 3,3 tys. zł - pisze gazeta. Zdaniem dziennika, jest to kwota zbliżona do tej wpłacanej przez rok przez przeciętnego Kowalskiego do ZUS i OFE (składka na ubezpieczenia społeczne wynosi 19,52 proc. pensji brutto). Pracownik może też dołożyć do konta dodatkową kwotę ponad 15 tys. zł (w 2010 r. uczestnicy programów wpłacili przeciętnie ok. 1 tys. zł).
Obecnie w Polsce funkcjonuje 1,1 tys. pracowniczych programów emerytalnych w których uczestniczy 342,5 tys. osób, a oszczędza -po odjęciu tzw. martwych kont, na które nie wpływają składki - około 291,1 tys. Rzeczpospolita" podaje, iż w naszym kraju obok PPE działa jeszcze ok. 1 tys. planów grupowych (tzw. IV filar) nie podlegających ustawie o PPE. ). "Dane te pokazują, że plany tworzone w zakładach pracy są bardzo dobrym sposobem na zgromadzenie kapitału. Jeszcze wyraźniej to widać, gdy porówna się kwoty już odłożone na emeryturę w tych programach. Średnio było to 18,6 tys. zł (dane UKNF na koniec 2010 r.). To tylko nieco mniej niż w obowiązkowych funduszach emerytalnych (było tam przeciętnie ponad 20 tys. zł), natomiast znacznie więcej niż na IKE (3,4 tys. zł)" - donosi gazeta.
ING PTE wychodzi z IGTE
ING PTE opuszcza IGTE . Według "Parkietu"(Nr z 16.09.2011 r.), który powołuje się na Grzegorza Chłopka, wiceprezesa zarządu towarzystwa, firma postanowiła ze względu na różne oszczędności pozostać tylko w jednej organizacji z dwóch , do których dotąd należała. Towarzystwo pozostaje więc w Lewiatanie. Jak pisze dziennik, IGTE w opinii kilku towarzystw "nie spełniła pokładanych w niej nadziei". Dlaczego? Według cytowanego przez gazetę przedstawiciela jednego z PTE, "wkład pracy w działalność Izby nie jest równy. Od dawna istnieje podział na małe i duże podmioty. Poza tym trudno mówić o jakichś sukcesach IGTE w ciągu ostatnich 12 lat".
Ewa Lewicka, szefowa IGTE, była wiceminister pracy, a w latach 1997 – 1999 pełnomocnik rządu ds. reformy zabezpieczenia społecznego twierdzi, iż " inni członkowie nie zamierzają odchodzić". Lewicka mówi, iż w jej opinii odejście ING PTE, największego podmiotu organizacji, jej nie osłabiło.
IGTE reprezentuje obecnie 73 proc. rynku emerytalnego, skupiając 11 z 14 towarzystw (od dawna do stowarzyszenia nie należą Pocztylion-Arka oraz Polsat).