Szkoda nie powstaje z wyłącznej winy poszkodowanego w sytuacji, gdy poza zawinionym jego działaniem istnieją jeszcze inne, choćby niezawinione przez przedsiębiorstwo wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody, przyczyny wypadku związane z ruchem tegoż przedsiębiorstwa - o ile nie wynikają z siły wyższej, bądź działania osoby trzeciej, za którą przedsiębiorstwo nie ponosi odpowiedzialności (art. 435 § 1 k.c.).
Zaskarżonym wyrokiem z dnia 11 października 1996 r. Sąd Wojewódzki w Łodzi oddalił powództwo Marka S. przeciwko Zakładowi Energetycznemu Spółce Akcyjnej w Ł. o zadośćuczynienie, odszkodowanie oraz rentę wyrównawczą, a nadto orzekł o kosztach procesu.
Sąd I instancji oparł swe rozstrzygnięcie na następujących ustaleniach faktycznych.
Powód Marek S. w dniu 12 września 1990 r. bawiąc się z kolegą w rejonie osiedla mieszkaniowego Olechów w Ł. wszedł na słup linii energetycznej wysokiego napięcia nr 159 należącej do pozwanego. Słup miał konstrukcję metalową i zbudowany był z kątowników. Zdarzenie miało miejsce w godzinach popołudniowych. W pewnej chwili nastąpił błysk w obrębie linii energetycznej, a po chwili powód spadł na ziemię. Przez pewien czas leżał nieprzytomny. Kolega powoda udał się wezwać pomoc, lecz powód o własnych siłach odzyskawszy przytomność poszedł w kierunku miejsca swego zamieszkania. Po przewiezieniu do szpitala stwierdzono u niego porażenie prądem elektrycznym, oparzenie powłok klatki piersiowej oraz kończyn górnych pierwszego i drugiego stopnia. Z obrażeń chirurgicznych doznał jedynie skręcenia śródstopia lewej nogi. W szpitalu przebywał do 12 października 1990 r. Wypisany został ze szpitala z rozpoznaniem oparzenia łukiem elektrycznym. Na skutek wypadku, u powoda stwierdzono 20 procent trwałego uszczerbku na zdrowiu, z powodu poparzenia i zbliznowacenia ran. Zmiany te mają charakter szpecący, ograniczają ruchomość kończyny górnej z racji poparzenia fałdów pachowych. Wymagane są zabiegi chirurgiczne i plastyczne. Pierwsze z nich są bezpłatne. Operacje plastyczne najczęściej odbywają się w prywatnych klinikach. W dniu zdarzenia powód miał ukończone 13 lat. Słup, na który wszedł powód, miał ponad 12 metrów wysokości, a powód wszedł na wysokość kilku metrów. Linia wyposażona jest w zabezpieczenia odległościowe oraz automatykę SPZ. Stan techniczny linii był dobry, a odległość przewodów od konstrukcji słupa oraz od drzew i ziemi była zgodna z normą. Na słupie znajdowały się tablice ostrzegawcze. Przepisy krajowe oraz zagraniczne nie przewidują żadnych dodatkowych zabezpieczeń. Po wypadku nie stwierdzono żadnej awarii, nie było też żadnych napraw. Gdy powód znajdował się na słupie doszło do zwarcia, w następstwie którego nastąpiło automatyczne wyłączenie, a następnie włączenie linii. Powód został poparzony łukiem cieplnym palącym się na izolacji powietrznej pomiędzy przewodem roboczym, a konstrukcją słupa. Gdyby powód zbliżył się do przewodu S na odległość 1 m, nastąpiłoby zwęglenie ciała. Samoistne zapalenie łuku jest mało prawdopodobne, a przyczyną tego może być uderzenie pioruna, uszkodzenie izolatora, przelot ptaka, gałęzie drzew. Po wypadku, na mostku fazy S stwierdzono okopcenie. Przeglądy linii z ziemi odbywają się dwa razy do roku, a przegląd połączony z wyłączeniem prądu, co 5 lat. Sąd I instancji uznał, że przekonujące są zeznania biegłego A.J., że powód nie mógł zbliżyć się do przewodu S, na odległość 1 m, gdyż w takim wypadku poniósłby śmierć na skutek zwęglenia ciała. Prawdopodobieństwo zaś samoistnego zapalenia się łuku cieplnego jest na tyle mało prawdopodobne, że bliskie jest wykluczenia. Istotną rzeczą jest jednak to, zdaniem Sądu Wojewódzkiego, iż sposób zabezpieczenia linii był prawidłowy, a jej stan techniczny nie budził zastrzeżeń. Nie ma znaczenia zaś dla rozstrzygnięcia okoliczność, na jaką wysokość powód wszedł na słup, gdyż sam fakt wejścia na tenże słup był wyłączną przyczyną szkody.
W tym stanie rzeczy Sąd meriti uznał, iż pozwany zwolnił się z odpowiedzialności za szkodę, wykazując że wyłączną winę za jej powstanie w myśl art. 435 § 1 k.c. ponosi powód, który winien był się liczyć z możliwością porażenia prądem lub poparzenia łukiem cieplnym, zwłaszcza że na słupie znajdowały się tablice ostrzegawcze. Linia energetyczna działała i była zabezpieczona prawidłowo. Dlatego Sąd Wojewódzki doszukał się związku przyczynowego jedynie pomiędzy skutkami zdarzenia, a zawinionym zachowaniem powoda. Brak natomiast dowodów, by także inne okoliczności leżące po stronie pozwanego były przyczyną wypadku.
Powód działał w warunkach art. 426 k.c. pozwalających na przypisanie mu winy i on ponosi ryzyko narażenia się na niebezpieczeństwo uszkodzenia ciała bądź utraty życia. Uwzględniając wiek powoda oraz jego stan majątkowy, Sąd Wojewódzki uznał za celowe nieobciążanie go kosztami procesu w myśl art. 102 k.p.c.
Powyższy wyrok zaskarżył apelacją powód Marek S., podnosząc w ramach wniosków apelacji zarzuty naruszenia prawa materialnego w odniesieniu do art. 435 § 1 k.c. oraz sprzeczność ustaleń faktycznych Sądu z zebranymi dowodami.
Skarżący wyraził pogląd, że błędem jest przekonanie Sądu Wojewódzkiego, jakoby wysokość na jaką wszedł powód na słup, pozostawała bez wpływu na rozstrzygnięcie, bowiem sam fakt wejścia na wysokość 2 metrów w tychże okolicznościach z natury rzeczy nie może stanowić zagrożenia dla zdrowia i życia, skoro według opinii biegłych, niebezpieczeństwo takie powstało dopiero na skutek zbliżenia się człowieka do fazy S na odległość 1 metra. W takiej sytuacji jednak doszłoby do zwęglenia ciała. Powód zaś znajdował się poza strefą niebezpieczną. Musiała być zatem inna przyczyna przeskoku łuku elektrycznego, do których biegli zaliczają chwilowe przepięcia sieci na skutek wzrostu napięcia, przeskoki iskier po zabrudzonych izolatorach, gałęzie drzew, czy przelot ptaków. Samoistnego zapalenia się łuku biegły A.J. nie wykluczał, choć uznał to za mało prawdopodobne. Zbiegu okoliczności sprzyjających zapaleniu się łuku nie można zatem wykluczyć, zwłaszcza że biegły podaje także inne przyczyny tego zjawiska, jak przepięcia linii. Zakopcenie mostka fazy S po wypadku potwierdza miejsce przeskoku łuku. Niebezpieczeństwo w takiej sytuacji groziłoby każdej, nawet przypadkowej osobie. Stąd powód, aczkolwiek przyczynił się do powstania szkody, nie ponosi wyłącznej winy za ów skutek.
W konkluzji skarżący wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku i uwzględnienie powództwa, ewentualnie o jego uchylenie i przekazanie sprawy sądowi I instancji do ponownego rozpoznania.
Sąd Apelacyjny w Łodzi zważył, co następuje:
Apelacja powoda w znacznej części jest zasadna w odniesieniu do obydwu zarzutów podniesionych przez skarżącego w ramach wniosków apelacji.
Prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody odpowiada za szkodę na mieniu i osobie wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa na zasadzie ryzyka. Wystarczy, że szkoda jest konsekwencją ruchu przedsiębiorstwa. Wykazanie okoliczności zwalniających obciąża stronę pozwaną twierdzącą ich zaistnienie. Konstrukcja odpowiedzialności podmiotu prawa cywilnego na zasadzie ryzyka związana jest z tym, że w miarę rozwoju cywilizacyjnego, w tym i postępu technicznego w procesie przetwarzania przyrody uczestniczą jednostki posługujące się rzeczami w sposób z natury swej niebezpieczny dla postronnych, a pełne zabezpieczenie przed tymże niebezpieczeństwem nie w pełni jest możliwe. Ruch przedsiębiorstwa w sensie przedmiotowym poprzez używanie rzeczy niebezpiecznych, bądź w sposób niebezpieczny dla otoczenia uzasadnia oderwanie odpowiedzialności prowadzącego przedsiębiorstwo od tradycyjnie ujmowanej zasady winy. W takich okolicznościach nawet brak winy po jego stronie nie zwalnia z odpowiedzialności łączonej z ryzykiem uczestniczenia w procesie produkcji, o ile nie zostaną wykazane okoliczności zwalniające.
Przedsiębiorstwa wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody (kopalnie, huty, zakłady wytwarzające i przesyłające energię, przedsiębiorstwa transportowe) stwarzają zagrożenie przez sam fakt działania. Zasada ryzyka stanowi zaostrzenie odpowiedzialności i jest konsekwencją zgody społecznej na funkcjonowanie przedsiębiorstw wprawianych w ruch za pomocą sił przyrody. Ryzyko tak ujmowane łączy się z korzyściami wywiedzionymi z ruchu przedsiębiorstw jako całości. Ustawodawca dostrzegł szczególne zagrożenie przedsiębiorstw posługujących się urządzeniami elektrycznymi, uchwalając jeszcze w okresie przedwojennym ustawę z dnia 21 marca 1922 r. o odpowiedzialności za szkody i nieszczęśliwe wypadki spowodowane urządzeniami elektrycznymi (Dz. U. Nr 34, poz. 277). Zbieżne unormowania przejął Kodeks zobowiązań w art. 152, a następnie art. 435 k.c.
Takie ujęcie zasady ryzyka czyni, wbrew odmiennemu poglądowi sądu I instancji wtórnym zagadnienie, czy linia energetyczna była przez pozwanego używana i zabezpieczona prawidłowo, w zgodzie z normami krajowymi i zagranicznymi. Istotną rzeczą w sprawie jest fakt, czy szkoda jest wynikiem ruchu przedsiębiorstwa oraz czy pozwany udowodnił w toku procesu zaistnienie okoliczności zwalniających go z odpowiedzialności.
Nie można także zgodzić się z poglądem sądu I instancji, że bez znaczenia dla rozstrzygnięcia pozostaje wysokość, na jaką powód wszedł na słup energetyczny, którego konstrukcja, aczkolwiek zgodna z normami, z natury swej ułatwiała to, zwłaszcza bawiącym się dzieciom.
W tym sensie, aczkolwiek pozwany nie ponosi winy, posługiwał się jednak niebezpiecznym narzędziem służącym do przesyłania energii elektrycznej najwyższych napięć i stąd ponosi ryzyko takiego stanu rzeczy. Z nie kwestionowanych przez strony ustaleń faktycznych wynika, że po wypadku na mostku fazy S stwierdzono zakopcenie. Biegli R.S. oraz A.J. są zgodni, że strefa niebezpieczna dla człowieka jest w odległości około 1 m od fazy S. Różnica pomiędzy biegłymi sprowadza się do tego, że według biegłego R.S., powód zbliżył się do fazy S na tę właśnie odległość, podczas gdy według biegłego A.J., wówczas nastąpiłoby zwęglenie ciała. Zarówno biegły A.J. jak i biegły z zakresu medycyny, w tym opinia Akademii Medycznej w Ł., podważają tezę, jakoby powód zważywszy na zakres chirurgicznych obrażeń w postaci banalnego skręcenia stopy nie wymagającego żadnego, poza zachowawczym leczenia, do tego krótkotrwałego, mógł wejść na wysokość około 12 metrów.
Upadek z takiej wysokości zazwyczaj powoduje, jak podają biegli, znacznie poważniejsze skutki. Ta opinia biegłych koreluje ze stanowiskiem biegłego A.J., że w takiej sytuacji nastąpiłaby śmierć człowieka poprzez zwęglenie ciała. W tej sytuacji, odmowa wiary zeznaniom powoda nie wydaje się być przekonującą, zwłaszcza że dodatkowo należy dostrzec, że przewody elektryczne, jak podał biegły A.J., znajdują się na wysięgniku słupa stanowiącym tzw. ramię. Powód w takiej sytuacji by znaleźć się w strefie niebezpiecznej dla życia i zdrowia musiałby nie tylko znaleźć się na słupie, ale na owym wysięgniku, którego tylko jedno ramię ma szerokość 3 m, a na tę okoliczność nie wskazuje żaden dowód w sprawie. Słusznie podnosi skarżący, że skoro biegli wskazując na szereg różnych możliwości zapalenia się łuku elektrycznego wynikających także z ruchu przedsiębiorstwa jak przeskok prądu poprzez izolatory, chwilowe przepięcia, a przy tym nie wykluczają całkowicie samoistnego zapalenia się, to przy braku stwierdzenia w sposób pewny przyczyny, w tym konkretnym przypadku nie jest możliwe przyjęcie, że pozwany udowodnił wystąpienie okoliczności zwalniających, choć jego obciążał ciężar dowodu w tym zakresie. Wskazanie różnych możliwych przyczyn nie zwalnia wszak prowadzącego przedsiębiorstwo wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody z odpowiedzialności. Żaden z dowodów zebranych w sprawie nie zmierza nawet do wykazania wystąpienia twierdzonych przez biegłych (jako możliwych) przyczyn takich jak burza, czy przelot ptaków. Żaden ze świadków nie twierdził, że zdarzenia takie miały miejsce. Jeśli zatem powód nie mógł zbliżyć się do przewodu S na odległość niebezpieczną, a mimo to ślady okopcenia mostka tejże fazy potwierdzają przeskok łuku, to jest rzeczą oczywistą, iż musiała być inna przyczyna owego skutku. Do tych przyczyn biegły zalicza chwilowe przepięcia, czy przeskok energii po zabrudzonych izolatorach.
Sąd Apelacyjny na wniosek powoda przeprowadził dowód z uzupełniającej opinii biegłego A.J., który zeznał, a strony tego nie kwestionowały, że po pierwsze - system zabezpieczenia SPZ nie uchroniłby powoda przed śmiercią, gdyby zbliżył się na odległość 1 metra od fazy S. Po wtóre - odległość tego przewodu od konstrukcji słupa, z uwagi na podwieszenie na wysięgniku, jest większa niż 1 metr. Jako możliwą przyczynę poparzenia powoda biegły wskazuje wyładowanie elektryczne.
Po trzecie - sam fakt znalezienia się powoda na słupie na niższej wysokości nie mógł spowodować samoistnego zapalenia się łuku elektrycznego. Przepięcia linii wynikają z faktu jej działania i są zjawiskiem losowym. Nawet gdyby powód znalazł się na wysokości 2 metrów, choć obrażenia byłyby mniejsze, nie można ich uniknąć. Zależy to od natężenia prądu i czasu zwarcia.
W tej sytuacji, skoro obecność powoda na słupie nie spowodowała zapalenia się łuku, najbardziej prawdopodobną tego przyczyną było przepięcie linii związane z jej działaniem, a w konsekwencji z ruchem przedsiębiorstwa, to mimo braku winy pozwany ponosi odpowiedzialność na mocy powołanego art. 435 § 1 k.c.
Szkoda nie powstaje z wyłącznej winy poszkodowanego, w sytuacji gdy poza zawinionym jego działaniem istnieją jeszcze inne, choćby niezawinione przez przedsiębiorstwo wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody, przyczyny wypadku związane z ruchem tegoż przedsiębiorstwa - o ile nie wynikają z siły wyższej, bądź działania osoby trzeciej, za którą przedsiębiorstwo to nie ponosi odpowiedzialności (art. 435 § 1 k.c.).
W tym stanie rzeczy Sąd Apelacyjny uznał, że tak ukształtowany stan faktyczny przesądza o odpowiedzialności pozwanego na zasadzie ryzyka. Zasadnym jest roszczenie powoda o zadośćuczynienie za doznaną krzywdę wynikłą z rodzaju i zakresu uszkodzenia ciała.
U powoda stwierdzono rozległe poparzenia tułowia, kończyn górnych i pach, skutkujących zbliznowaceniem ograniczającym ruch, zeszpeceniem wymagającym zabiegów plastycznych. Cierpienia powoda zatem są znaczne i rozciągnięte w czasie.
Stopień trwałego uszczerbku na zdrowiu, w tym i wiek powoda, pozwalają uznać, że odpowiednim w rozumieniu art. 445 § 1 k.c. zadośćuczynieniem dla niego byłaby kwota 10.000 zł, z tym jednak, że powód w sposób oczywisty, pozostawiony bez nadzoru rodziców, wchodząc na oznakowany słup energetyczny przyczynił się do powstania wypadku w co najmniej 55 procentach. Dlatego Sąd Apelacyjny na podstawie art. 386 § 1 k.p.c. zmienił zaskarżony wyrok i zasądził na rzecz powoda kwotę 4.500 zł z tytułu zadośćuczynienia oraz kwotę 67 zł z tytułu odszkodowania od dochodzonej pozwem kwoty 150 zł z tego tytułu w związku z wydatkami na specjalną dietę i kosztami leczenia, nie kwestionowanymi co do wysokości przez pozwanego. Biegły Z.M. podał w swej opinii, że powód wymagał lepszego wysokobiałkowego odżywiania w czasie gojenia się ran przez okres do 3 miesięcy. Ponieważ u powoda nie stwierdzono żadnych innych obrażeń ograniczających jego funkcjonowanie w życiu, a zabiegi plastyczne mogą zapewnić pełną sprawność organizmu, brak podstaw do zasądzenia na jego rzecz renty wyrównawczej. Roszczenie w tym przedmiocie powód uzasadniał zwiększonymi potrzebami, które jako celowe zostały określone przez biegłego Z.M. na okres do 3 miesięcy. Opinia ta nie została przez strony zakwestionowana. Za tenże zatem okres szkoda powoda została wyrównana odszkodowaniem po uwzględnieniu stopnia przyczynienia się do jej powstania. Odsetki ustawowe podlegają zasądzeniu do daty doręczenia stronie przeciwnej odpisu pozwu i powzięcia przez nią wiadomości o rozmiarze szkody i zakresie przedmiotowym powództwa (art. 359 § 1 k.c.).
Uznając dalej idącą apelację powoda za bezzasadną, Sąd Apelacyjny na podstawie art. 385 k.p.c. oddalił ją, orzekając w konsekwencji o kosztach procesu za obie instancje stosownie do zakresu uwzględnionego powództwa oraz apelacji po myśli art. 100 k.p.c. w związku z art. 391 k.p.c. Zważywszy na wyjątkowe okoliczności sprawy, w tym wiek powoda oraz fakt, że uczęszcza on do szkoły, na podstawie art. 102 k.p.c. w związku z art. 391 k.p.c. Sąd Apelacyjny uznał za celowe nieobciążanie go nie uiszczoną częścią wpisu sądowego od pozwu oraz od apelacji.