Współczesny ruch, charakteryzujący się dużą prędkością w stosunku do warunków drogowych i okresowo znacznym jego natężeniem, wymaga wysokiej sprawności fizycznej i psychicznej kierujących. Dlatego używanie leku powodującego bóle i zawroty głowy, senność, osłabienie, a nawet zaburzenie widzenia i w pojedynczych wypadkach utratę przytomności (o czym mowa w ulotce) nie może być oceniane wg formalnego kryterium zakazu prowadzenia pojazdu lub jego braku. Nie można akceptować poglądu, który zwalnia kierującego od obowiązku zapoznania się z treścią dołączonej do leku informacji. Ewentualne zaniedbanie lekarza w zakresie ostrzegania pacjenta nie ekskulpuje tego ostatniego, ponieważ prowadząc auto na drodze publicznej musi on upewnić się, że nie stanowi zagrożenia dla innych osób.
Sąd Apelacyjny oddalił apelację od wyroku oddalającego powództwo o odszkodowanie p-ko sprawcy wypadku komunikacyjnego i jego ubezpieczycielowi z tytułu ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów. Rozstrzygnięcie to zostało uzasadnione ustaleniem, że wyjazd pozwanego G. na lewy pas ruchu, po którym poruszał się powód, i wynikłe z tego zderzenie powodujące uszkodzenie naczepy powoda, zostało spowodowane utratą przytomności przez pozwanego wynikłą ze zmian zwyrodnieniowych kręgosłupa oraz przyjmowanym lekiem, którego działania nie mógł pozwany przewidzieć ze względu na brak informacji oraz doświadczenia.
Kasacja od tego wyroku wniesiona przez powoda przytacza jako podstawę naruszenie "art. 233 § 1 i 2 k.p.c. w związku z art. 6 k.c. oraz art. 425 k.c. i art. 316 i art. 382 k.p.c.".
Uzasadniając zarzuty skarżący wskazuje, że dowodom wskazującym na prawdopodobieństwo ustalonych przyczyn zderzanie pojazdów sąd przydał cechę dowodów pewnych, pomijając przy tym orzeczenie Instytutu Medycyny Pracy z 15 maja 1996 r. o zdolności pozwanego do prowadzenia pojazdów silnikowych kat. "B" mimo stwierdzonych zmian zwyrodnieniowych kręgosłupa szyjnego i prawdopodobieństwa incydentu utraty świadomości w obszarze unaczynionym przez tętnicę kręgową.
Pozwany w odpowiedzi na kasację domagał się jej oddalenia.
Sąd Najwyższy, rozpoznając skargę kasacyjną zgodnie z art. 5 ust. 2 ustawy z dnia 24 maja 2000 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego, ustawy o zastawie rejestrowym i rejestrze zastawów, ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych oraz ustawy o komornikach sądowych i egzekucji (Dz. U. Nr 48, poz. 554) na zasadach obowiązujących przed 1 lipca 2000 r., zważył, co następuje.
Odpowiedzialność pozwanego kształtuje się na zasadach ogólnych zawartych w przepisach o czynach niedozwolonych (art. 436 § 2 k.c., zdanie pierwsze), co oznacza konieczność przypisania winy sprawcy szkody. Wobec ustalenia, że zderzenie spowodował pozwany J. G. zjeżdżając na lewą stronę jezdni wprost na samochód prowadzony prawidłowo przez powoda w przeciwnym kierunku, wina jego nie może budzić wątpliwości. Naruszenie zasady ruchu prawostronnego, określonej wówczas przez art. 13 ust. 1 z dnia 1 lutego 1983 r. Prawo o ruchu drogowym (j. t. Dz. U. z 1992 r. Nr 11, poz. 41), jest równoznaczne ze złamaniem powinności kierowcy dotyczących prowadzenia pojazdu na drodze publicznej. W tej sytuacji powód nie ma obowiązku prowadzenia dalszych dowodów dotyczących winy, skoro res ipsa loquitur.
Uwolnienie sprawcy od odpowiedzialności - w okolicznościach sprawy - mogłoby nastąpić w razie wykazania stanu zakłócającego czynności psychiczne w takim stopniu, że nie mógł kierować swoim postępowaniem (art. 425 § 1 w zw. z § 2 k.c.) i ustalenie tej okoliczności podważa powód w kasacji.
Według reguł dotyczących rozkładu ciężaru dowodów w procesie cywilnym (art. 6 kc) dowód jej istnienia obciążał pozwanego.
Dowód z opinii biegłego z zakresu neurologii dr Z. S. opiera się na przekonaniu o utracie przez pozwanego przytomności bezpośrednio przed wypadkiem. Takie samo przekonanie wyraził dr P. K., świadek w procesie cywilnym, a nie wykluczał tej możliwości w swej opinii złożonej w umorzonym postępowaniu przygotowawczym (karnym). Przyjmując tę okoliczność za udowodnioną sąd drugiej instancji nie zwrócił jednak uwagi na to, że wnioski biegłych opierają się na prawdopodobieństwie wystąpienia takiego epizodu ze względu na zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa w obrębie tętnicy szyjnej. Trafnie zarzuca skarżący, że prawdopodobieństwo nie może być utożsamiane z pewnością takiego zdarzenia, a ustalenia, że to co biegli oceniają jako prawdopodobne - rzeczywiście nastąpiło, należy do sądu meriti i podlega regułom określonym w art. 233 § 1 k.p.c.
Przepis ten ogranicza dowolność sądu w ocenie zgromadzonego materiału nakazując uwzględnienie całego zgromadzonego materiału; wzięcie pod rozwagę wszystkich wniosków wypływających z ujawnionych faktów; dokonanie spośród nich wyboru według własnego przekonania opartego na zasadach logiki i doświadczeniu życiowym.
W rozpoznawanej sprawie opinia biegłego i zeznanie świadka mającego fachowe przygotowanie (lekarza) wymagały dwustopniowej weryfikacji:
1. pod kątem istnienia podstaw do zawartych w nich twierdzeń o faktach,
2. pod kątem zgodności prawdopodobieństwa utraty przytomności z pozostałym zgromadzonym materiałem.
Ad.1. W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku oraz wyroku Sądu pierwszej instancji, które zostały przyjęte w postępowaniu odwoławczym, brak oceny podstaw i zasadności do wnioskowania o utracie przytomności przed wypadkiem. Jest zrozumiałe, że lekarze poszukiwali medycznego uzasadnienia dla niezgodnego z zasadami ruchu zachowania pozwanego na drodze. Powszechnie jednak wiadomo, że może ono wynikać także z wielu innych przyczyn niezwalniających kierującego pojazdem od odpowiedzialności (błąd oceny sytuacji, brak koncentracji, zaśnięcie itd.). Przestawiony na str. 5 uzasadnienia wyroku wniosek o przyczynie utraty przytomności opiera się na niepoddanej krytycznej ocenie hipotezie o fakcie tej utraty oraz na odrzuceniu dwóch pozostałych jej przyczyn wskazywanych przez dr S., tj. niskim ciśnieniu i działaniu zażywanego leku o nazwie "Polpressin". Odrzucenie to byłoby uzasadnione, gdyby podane przyczyny pozostawały w stosunku alternatywy rozłącznej albo zostało wykazane nieprawdopodobieństwo przyczyny tkwiącej w niskim ciśnieniu (tu konieczne byłoby dodanie odpowiedniego dopełniacza) lub działaniu leku.
Ad. 2. Wszechstronność oceny zgromadzonego materiału wymagała rozważenia wyników badań lekarskich (stanu ogólnego, EEG i CT mózgu) przeprowadzonych wobec pozwanego po wypadku, oraz jego twierdzeń. Uznanie J. G. za zdolnego do prowadzenia pojazdów samochodowych, zgodne z jego twierdzeniami o braku zmian zwyrodnieniowych kręgosłupa, nie może pozostać bez oceny, ponieważ - według zasad logiki - pozostaje w sprzeczności z ustaleniami Sądu przyjętymi za podstawę wyroku. Jeżeli prawdopodobieństwo nieprzewidywalnej utraty przytomności (bez zwiastunów) jest tak duże, że może być ona przyjęta za fakt, to wykluczone byłoby dopuszczenie pozwanego do prowadzenia pojazdów samochodowych.
Według art. 233 § 2 k.p.c. sąd oceni na tej samej podstawie, jakie znaczenie nadać odmowie przedstawienia przez stronę dowodu lub przeszkodom stawianym przez nią w jego przeprowadzeniu wbrew postanowieniu sądu.
W rozpoznawanej sprawie przepis ten nie został naruszony, gdyż sąd nie postanowił o przeprowadzeniu badań drożności tętnicy szyjnej. Ponieważ badanie to narusza integralność cielesną oraz jest związane z pewnym ryzykiem dla zdrowia, zobowiązanie pozwanego do przeprowadzenia takiego dowodu byłoby niewykonalne i niedopuszczalne. Czym innym jednak są skutki procesowe niezłożenia przez powoda wyniku takiego badania, mimo że jego przeprowadzenie mogłoby wykazać stopień prawdopodobieństwa wystąpienia epizodu niedokrwienia mózgu. Jeżeli ryzyko z nim związane jest niewielkie, a badanie należy do standardu diagnostyki, to brak ten winien być oceniony na płaszczyźnie art. 6 k.c. Należy pamiętać bowiem, że w procesie cywilnym nie obowiązuje reguła rozstrzygania wątpliwości na korzyść jednej strony (jak wymaga tego proces karny), ponieważ proces cywilny toczy się między równymi stronami i każda z nich ponosi konsekwencje (ograniczone do zapłaty) niesprostania obowiązkom udowodnienia faktów. Dlatego w świetle art. 6 k.c. nie można zgodzić się z apriorycznym zwolnieniem pozwanego od skutków nieprzeprowadzenia możliwego dowodu.
Nie można również zgodzić się z wnioskami w zakresie wpływu leku na przebieg zdarzenia. Rozważając hipotetycznie, czy pozwany ponosiłby odpowiedzialność za wypadek, gdyby "utrata świadomości była przyczyną zażywania leku", Sąd drugiej instancji podzielił pogląd Sądu Wojewódzkiego, że zakłócenie świadomości nastąpiło bez winy sprawcy szkody. We fragmencie ujętym w cudzysłów niewątpliwie chodziło oczywiście Sądowi o przyczynę utraty świadomości, a nie o jej skutek. Nie przesądzając wyników ponownego rozpoznania sprawy, należy zwrócić uwagę na błąd wykładni art. 425 § 2 k.c. w zakresie pojęcia winy.
Należy pamiętać, że wina za zakłócenie przez kierowcę swych funkcji psychicznych musi być ocenia w aspekcie jego szczególnych obowiązków, jako uczestnika ruchu drogowego.
Prawo o ruchu drogowym szczególne znaczenie przywiązuje do sprawności umysłowej uczestników ruchu nakazując im obowiązek przewidywanie czynników wpływających na bezpieczeństwo innych osób (art. 2). Dlatego ustawa obowiązująca w dacie wypadku zabraniała kierowania pojazdem osobom po użyciu alkoholu albo podobnie działającego środka (art. 39 pkt 1) oraz nakazywała policji wyłączanie takich osób z ruchu (art. 90 ust. 1 pkt 1 lit. a). Przepisy te i wiele innych ukierunkowanych na zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu drogowym ustanawiały i ustanawiają wzorzec szczególnej staranności kierowcy w zakresie zachowań wpływających na zdolność do bezpiecznego prowadzenia pojazdu. Współczesny ruch, charakteryzujący się dużą prędkością w stosunku do warunków drogowych i okresowo znacznym jego natężeniem, wymaga wysokiej sprawności fizycznej i psychicznej kierujących. Dlatego używanie leku powodującego bóle i zawroty głowy, senność, osłabienie, a nawet zaburzenie widzenia i w pojedynczych wypadkach utratę przytomności (o czym mowa w ulotce) nie może być oceniane wg formalnego kryterium zakazu prowadzenia pojazdu lub jego braku. Nie można akceptować poglądu, który zwalnia kierującego od obowiązku zapoznania się z treścią dołączonej do leku informacji. Ewentualne zaniedbanie lekarza w zakresie ostrzegania pacjenta nie ekskulpuje tego ostatniego, ponieważ prowadząc auto na drodze publicznej musi on upewnić się, że nie stanowi zagrożenia dla innych osób.
Z opinii dr Z. S., który skłonny byłby uprzedzać o zagrożeniu przy używaniu leku oraz postępowania lekarza ordynującego lek, który takiej potrzeby nie dostrzegał, wynika - przy założeniu, że obydwaj kompetentnie i odpowiedzialnie wyrażają swe stanowisko, że - niepożądane skutki są możliwym, lecz niekoniecznym następstwem używania leku. Jeżeli kierujący, dowiedziawszy się z informacji dołączonej do leku o możliwym działaniu ubocznym, rzutującym choćby sporadycznie (obniżenie ciśnienia, omdlenia) na zdolność bezpiecznego prowadzenia samochodu, a mimo to polegając na własnym doświadczeniu nadal korzysta z pojazdu, albo jeżeli nie zapoznaje się z informacją, postępuje lekkomyślnie. Lekkomyślność polega na utożsamianiu statystycznie nikłego prawdopodobieństwa z przekonaniem, że niepożądane skutki zaobserwowane podczas badań nad lekiem nie wystąpią u niego. Stan taki jest uznawaną postacią winy i niezależnie od jej stopnia powoduje cywilnoprawną odpowiedzialność sprawcy szkody.
Dokonana wykładnia odpowiada kompensacyjnej funkcji odpowiedzialności odszkodowawczej. Byłoby niezrozumiałe i groźne dla bezpieczeństwa na drogach, gdyby skutki ryzyka podejmowanego przez osobę wymagającą przyjmowania leków miały obciążać inne osoby, zwłaszcza że wina w rozumieniu art. 415 k.c. prowadzi - jak już wspomniano - tylko do odpowiedzialności majątkowej, podlegającej w tym wypadku obowiązkowej repartycji w ramach systemu ubezpieczeń.
Przytoczone względy w dostatecznym stopniu usprawiedliwiają wniosek kasacji o uchylenie zaskarżonego wyroku. Dlatego Sąd Najwyższy z mocy art. 39313 § 1 k.p.c., a w zakresie kosztów procesu z mocy art. 108 § 2 k.p.c. orzekł jak w sentencji.