1. Dla odrzucenia wyłącznej winy poszkodowanego w wypadku samochodowym nie jest konieczne stwierdzenie, że do wypadku doszło z winy kierowcy, gdyż wystarczy stwierdzenie, że jedną z przyczyn wypadku było jakiekolwiek inne zdarzenie, które nie może być przypisane poszkodowanemu ani osobie trzeciej, za którą samoistny posiadacz samochodu nie odpowiada.
2. Jeżeli wezwanie osoby do udziału w sprawie w charakterze pozwanego nie było zgodne z przepisami art. 194-196 k.p.c., to wyrok wydany w stosunku do takiej osoby podlega uchyleniu, a postępowanie - umorzeniu.
Sąd Najwyższy - z udziałem prokuratora Prokuratury Generalnej W. Grocholi - po rozpoznaniu sprawy z powództwa Stanisławy M. i małoletnich Urszuli, Danuty, Adama, Ryszarda i Edwarda M. przeciwko Wojewódzkiemu Przedsiębiorstwu Państwowej Komunikacji Samochodowej - Oddział I w B. i Józefowi P. o odszkodowanie, na skutek rewizji powodów od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Opolu z dnia 21 września 1968 r.,
umorzył postępowanie rewizyjne w zakresie roszczeń powodów Ryszarda i Edwarda M. o rentę uzupełniającą i odstąpił od obciążenia ich kosztami procesu;
uchylił zaskarżony wyrok w stosunku do pozwanego Józefa P. i w tej części postępowanie umorzył oraz oddalił jego wniosek o zwrot kosztów postępowania rewizyjnego; uchylił zaskarżony wyrok w pozostałej części i przekazał sprawę w tym zakresie Sądowi Wojewódzkiemu w Opolu do ponownego rozpoznania.
W dniu 15 września 1967 r. pracownicy PGR w S., wśród których był również mąż powódki, dostarczyli zboże ciągnikiem do magazynu zbożowego w P. W tym czasie ładowano zboże z magazynu na samochody ciężarowe pozwanego Przedsiębiorstwa transportowego. Ze względu na zajęty podjazd do rampy magazynu pracownicy PGR, nie mając na razie zajęcia, rozeszli się po placu, przy czym niektórzy usiedli koło samochodu, którego kierowcą był zatrudniony w pozwanym Przedsiębiorstwie Józef P. W pewnym momencie Józef P., wezwany do kolejnego podstawienia swego samochodu pod rampę magazynu, uruchomił motor. Ledwo jednak ujechał parę metrów, zatrzymał samochód usłyszawszy wołanie, że na placu leży przejechany człowiek. Był nim mąż powódki, który zmarł natychmiast wskutek uszkodzenia mózgu i rdzenia przedłużonego ze zniszczeniem ośrodków oddechowych i krążeniowych, jak to ustaliła sekcja zwłok.
Powodowie, tzn. wdowa i pięcioro dzieci, twierdząc, że wypadek nie był zawiniony przez denata lub przez osobę trzecią ani też nie został wywołany przez siłę wyższą, domagali się zasądzenia od pozwanego Przedsiębiorstwa po 20.000 zł jednorazowego odszkodowania dla każdego z nich i po 200 zł miesięcznej renty uzupełniającej.
Przedsiębiorstwo PKS zaznaczając, że wypadek nastąpił z wyłącznej winy denata, który w sposób nie postrzeżony przez kierowcę i osoby znajdujące się na placu ulokował się pod samochodem, wniosło o oddalenie powództwa. Ponadto zgłosiło ono wniosek o wezwanie Józefa P. do wzięcia w sprawie udziału w charakterze pozwanego. Sąd Wojewódzki na rozprawie w dniu 24.VI.1968 r., bez przytoczenia podstawy prawnej, postanowił "zapozwać do sprawy niniejszej w charakterze pozwanego także Józefa P.". Na następnej rozprawie zgłosił się osobiście P., którego odtąd Sąd Wojewódzki włączył do procesu w charakterze pozwanego.
Przedsiębiorstwo PKS, powołując się poza tym na łączący je z Państwowym Zakładem Ubezpieczeń stosunek ubezpieczeniowy, wezwało tenże Zakład na podstawie art. 84 § 1 k.p.c. do wzięcia udziału w sprawie. PZU nie zgłosił jednak swego przystąpienia jako interwenient uboczny.
Sąd Wojewódzki zaskarżonym wyrokiem oddalił powództwo. Mając na uwadze przytoczony na wstępie niesporny stan faktyczny, jak również zeznania pozwanego P. i zeznania przesłuchanego w śledztwie Stanisława C. oraz akta śledztwa umorzonego z braku znamion przestępstwa, Sąd Wojewódzki dopatrzył się wyłącznej winy denata, przy czym stanowisko swoje uzasadnił w sposób następujący:
Zgodnie z art. 6 k.c. ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne. Pozwany P. w swych zeznaniach twierdzi, że nie widział poszkodowanego ani innych osób obok swego samochodu. Samochodem swym ruszył parę metrów na wezwanie z magazynu, przy czym samochód wykonał ruch po zapuszczeniu silnika tylko do przodu, i to parę metrów zaledwie, po czym zatrzymał go. Żaden ze świadków nie widział, żeby poszkodowany M. stał lub leżał przy samochodzie Józefa P. Przyjmując poza tym okoliczności dodatkowe za częściowe dowody w sprawie, tj. fakt, że w dniu wypadku padał deszcz, oraz fakt rozmowy poszkodowanego ze św. C., z której wynika, że poszkodowany M. szukał schronienia przed deszczem, a w dodatku był senny, należy przyjąć, że poszkodowany schronił się właśnie pod samochodem Józefa P., gdzie zasnął. Za tym przemawia również fakt, że P. po zapuszczeniu silnika ruszył dość powoli do przodu, co pozwoliłoby M. na czas odsunąć się od samochodu, gdyby nawet był pod nim, ale tylko wówczas, gdyby nie spał.
Z tych względów, na podstawie zasad logicznego rozumowania i doświadczenia życiowego oraz swobodnej oceny dowodów, Sąd Wojewódzki uznał, że pozwany P. nie ponosi za wypadek żadnej winy, skoro ten ostatni został spowodowany wyłącznie z winy poszkodowanego, i dlatego powództwo przeciwko P. oddalił. Zgodnie zaś z art. 435 § 1 k.c. Przedsiębiorstwo PKS było odpowiedzialne za powstały wypadek na zasadzie ryzyka. Od tej odpowiedzialności zwolnić się może tylko przez wykazanie, że szkoda nastąpiła na skutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej.
Odpowiedzialność przedsiębiorstwa PKS jest w tym wypadku pośrednio zależna od udowodnienia winy kierowcy P., czego powód nie zdołał uczynić. Należy zatem przyjąć, że skoro wypadek zgodnie z motywami przytoczonymi przy ustalaniu winy pozwanego P. nastąpił z wyłącznej winy Józefa M., to pozwane Przedsiębiorstwo PKS zostaje w związku z tym uwolnione od odpowiedzialności za wypadek.
Powodowie w rewizji, opartej na zarzutach niewyjaśnienia wszystkich istotnych okoliczności faktycznych i wydania wyroku, mimo że sprawa nie dojrzała do stanowczego rozstrzygnięcia, oraz na zarzutach naruszenia art. 6, 435 § 1 i 436 § 2 k.c. wnieśli o zmianę wyroku i uwzględnienie powództwa, a ewentualnie - o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Wojewódzkiemu do ponownego rozpoznania.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Rewizja w stosunku do pozwanego Przedsiębiorstwa jest uzasadniona. Powództwo oparte jest na fakcie wyrządzenia szkody przez ruch mechanicznego środka komunikacji poruszanego za pomocą sił przyrody, należącego do przedsiębiorstwa Państwowej Komunikacji Samochodowej. Z mocy art. 436 § 1 k.c. w związku z art. 435 § 1 k.c. odpowiedzialność samoistnego posiadacza takiego środka komunikacji za wyrządzoną przez ruch tego środka szkodę jest odpowiedzialnością za skutek niezależnie od winy osoby odpowiedzialnej.
Odpowiedzialność tę określa się jako opartą na zasadzie ryzyka. Dla przyjęcia zatem takiej odpowiedzialności wystarczy, że pokrzywdzony udowodni związek przyczynowy między określonym zdarzeniem uzasadniającym odpowiedzialność na zasadzie ryzyka a powstaniem szkody oraz wysokość szkody. Inne obowiązki dowodowe na poszkodowanym nie ciążą. Tak przyjętą odpowiedzialność wyłączyć mogą jedynie - z mocy powołanych przepisów - siła wyższa albo wyłączna wina poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności. Wbrew tym zasadom Sąd Wojewódzki uzależnia "pośrednio" odpowiedzialność Przedsiębiorstwa od udowodnienia winy kierowcy, czego zdaniem Sądu powód nie zdołał uczynić.
Motyw "pośredniości" tej zależności jest wynikiem przyjęcia przez Sąd Wojewódzki, że wypadek nastąpił wyłącznie z winy poszkodowanego, skoro schronił się on pod samochodem i tam zasnął.
Niezależnie od słusznie podnoszonej przez powodów okoliczności, że żaden ze świadków nie widział, aby denat leżał pod samochodem bezpośrednio przed wypadkiem, co z kolei pozwala powodom na wysunięcie w rewizji odmiennych wersji co do miejsca, w którym denat mógł się znajdować przed wypadkiem, budzi zastrzeżenia stanowisko przyjęte przez Sąd Wojewódzki w wyroku, iż wyłączną przyczyną wypadku było ułożenie się denata pod samochodem. Stojąc bowiem na gruncie ustaleń zaskarżonego wyroku należy stwierdzić, że rzeczywistą przyczyną było przejechanie denata leżącego pod samochodem wskutek tego, że kierowca przed wprawieniem w ruch samochodu nie dostrzegł tamże denata. Według zeznań świadków okres postoju miał trwać około godziny. Postój miał miejsce na ruchliwym placu. Nieco wcześniej grupa ludzi usiadła na ziemi, tuż przy samochodzie, bez uprzedniego dokładnego sprawdzenia sytuacji, w jakiej samochód się znajduje. Nie ulega przecież wątpliwości, że gdyby kierowca przed uruchomieniem pojazdu obszedł go, toby zauważył leżącą pod nim czy obok niego osobę.
Wyjaśnienie tych okoliczności wymagało zasięgnięcia opinii biegłego, znawcy zasad ruchu drogowego, którego wypowiedzi może dostarczyć Sądowi materiału do oceny, czy w opisanej sytuacji kierowca zachował należytą ostrożność, co nie tylko mogłoby podważyć wniosek o wyłącznej winie denata, ale nawet przemawiać za winą kierowcy. Oczywiście, ułożenie się pod samochodem dowodzi lekkomyślnego postępowania denata i może być - w zależności od ostatecznej oceny wypadku - uznane za przyczynienie się poszkodowanego do wypadku. Samo przez się jednak nie musi ono wskazywać na wyłączną winę poszkodowanego. Należy bowiem mieć na uwadze, że do odrzucenia wyłącznej winy poszkodowanego wystarczy nie tylko stwierdzenie, iż do wypadku doszło z winy kierowcy, lecz stwierdzenie, iż jedną z przyczyn wypadku jest jakiekolwiek inne zdarzenie nie mogące być przypisane ani poszkodowanemu, ani osobie trzeciej, za którą samoistny posiadacz samochodu nie odpowiada. Skoro więc Sąd Wojewódzki nie zasięgnął opinii znawcy i nie rozpoznał sprawy w ramach przytoczonych wyżej rozważań i wskazań, to sprawa nie dojrzała do stanowczego rozstrzygnięcia. Powoduje to potrzebę uchylenia zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy Sądowi Wojewódzkiemu do ponownego rozpoznania (art. 388 § 1 k.p.c.), ale tylko w stosunku do pozwanego Przedsiębiorstwa. Jeśli bowiem chodzi o dotychczasowy udział pozwanego P. w procesie, to należy zauważyć, co następuje.
W granicach określonych przepisami proceduralnymi strony są dysponentem procesu, od ich woli więc zależy, kto występuje w procesie. Ustawa zna pewne wyjątki od tej zasady; przepisy w tym względzie podlegają ścisłej wykładni.
W niniejszej sprawie powodowie nie wytoczyli powództwa przeciwko Józefowi P. ani też nie wnieśli o wezwanie go przez Sąd do wzięcia udziału w sprawie w charakterze pozwanego obok pozwanego Przedsiębiorstwa (art. 194 § 3 k.p.c.). Nie zachodzi tu sytuacja przewidziana w art. 194 § 1 k.p.c., gdyż pozwane Przedsiębiorstwo jest osobą, która może i powinna być w sprawie stroną pozwaną. Sąd Wojewódzki nie był władny z urzędu wezwać P. do wzięcia udziału w sprawie, gdyż nie zachodzi między pozwanym Przedsiębiorstwem a P. uczestnictwo konieczne (art. 195 § 1 k.p.c.).
Sąd Wojewódzki nie przytacza również, by zachodziła konieczność ochrony własności społecznej, uzasadniająca wezwanie z urzędu (art. 194 § 4 k.p.c.).
Pozwane Przedsiębiorstwo nie mogło skutecznie wnosić o wezwanie innej osoby do wzięcia udziału w charakterze pozwanego, bo z takim wnioskiem może wystąpić tylko strona powodowa art. 194 § 3 k.p.c.). Nie zachodzi też sytuacja przewidziana w art. 464 k.p.c., gdyż sprawa nie dotyczy roszczeń pracowniczych w rozumieniu art. 459 k.p.c., jakkolwiek denat uległ wypadkowi w czasie pracy. Pozwane Przedsiębiorstwo nie wzywało P. do wzięcia udziału w sprawie jako przypozwanego (art. 84 k.p.c.).
W tej sytuacji należy stwierdzić, że ani pozwane Przedsiębiorstwo nie było uprawnione do zgłoszenia wniosku o wezwanie P. do wzięcia udziału w sprawie w charakterze współpozwanego, ani też Sąd Wojewódzki z urzędu nie był władny skutecznie zapozwać P. w takim charakterze. Z mocy zaś art. 198 § 1 k.p.c. wezwanie do wzięcia udziału w charakterze pozwanego tylko wówczas zastępuje pozwanie, gdy jest dokonane zgodnie z przepisami (art. 194-196 k.p.c.
Skoro więc proces toczył się w stosunku do osoby, której udziału w sprawie nie uzasadniały przepisy proceduralne, wyrok wydany w stosunku do takiej osoby podlega uchyleniu, a postępowanie umorzeniu (art. 388 § 3 k.p.c.).
Na rozprawie rewizyjnej pełnomocnik powodów cofnął rewizję w zakresie roszczeń powódki wdowy i pełnoletnich Ryszarda i Edwarda M. o rentę uzupełniającą. Z mocy art. 393 § 2 k.p.c. Sąd Najwyższy umorzył w powyższym zakresie postępowanie rewizyjne tylko co do roszczeń Edwarda i Ryszarda M., nie uznając natomiast za dopuszczalne cofnięcie rewizji powódki-wdowy, jako pozostające w kolizji z uprawnionym interesem tejże powódki. Oddalenie więc roszczeń tej powódki objęte zostało w całości uchyleniom zaskarżonego wyroku.