Rzecznik Ubezpieczonych

Wyszukiwarka:

Loading
Rzecznik Ubezpieczonych > Art. 812 k.c. - ogólne warunki ubezpieczenia > Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28 listopada 2002 roku, sygn. akt II CKN 1046/00, opubl. Wokanda 2003/7-8/13

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28 listopada 2002 roku, sygn. akt II CKN 1046/00, opubl. Wokanda 2003/7-8/13

(wyrok Sądu Apelacyjnego w tej samej sprawie – kliknij tutaj)

Jeżeli wolą pozwanego Zakładu Ubezpieczeń byłoby, aby określenie "kradzież" rozumieć wyłącznie tak jak przewidują to przepisy Kodeksu karnego, to powinien to wyraźnie zastrzec w treści AC. Tylko wtedy mógłby się skutecznie powoływać na brak swojej odpowiedzialności za szkody spowodowane przywłaszczeniem samochodu przez komisanta, któremu ubezpieczony powierzył samochód.


Podstawowe znaczenie dla rozstrzygnięcia rozpatrywanej sprawy mają dwie kwestie. Po pierwsze, w jakim zakresie sąd cywilny może kwalifikować zdarzenia, które stanowią przestępstwo, dla ustalenia znaczenia terminów użytych w ogólnych warunkach umów, gdy brak jeszcze orzeczenia sądu karnego. Druga kwestia natomiast sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy użycie w ogólnych warunkach ubezpieczeń AC ogólnego określenia kradzież bez jakiegokolwiek bliższego sprecyzowania jak go rozumieć oznacza, iż należy określenie to interpretować w znaczeniu, jakie nadano mu w przepisach Kodeksu karnego, czy też w potocznym rozumieniu tego słowa.

Pierwsza z tych kwestii wyłoniła się w związku z tym, iż Sąd Apelacyjny na podstawie ustaleń poczynionych przez organy ścigania, jeszcze zanim został wydany wyrok sądu karnego, dokonał oceny dosyć skomplikowanego stanu faktycznego i zakwalifikował zachowanie komisanta, któremu powodowie powierzyli samochód do sprzedaży, jako przywłaszczenie tego samochodu. Z przepisu art. 11 kpc wynika, że sąd cywilny, do chwili wydania prawomocnego wyroku w postępowaniu karnym, ma prawo do własnej oceny materiału dowodowego zebranego przez organy ścigania. Ocena ta, jeżeli nie zapadł jeszcze wyrok karny, powinna być jednak wyjątkowo ostrożna i oparta na jednoznacznych dowodach. W rozpatrywanej sprawie organy ścigania ustaliły zaś jedynie, że prowadzący komis, współdziałając z innymi osobami, dokonał zaboru powierzonych mu pojazdów. Taka ogólna kwalifikacja zachowania komisanta nie pozwala jednakże, bez bliższego wyjaśnienia okoliczności tego zaboru, dokonać tak jednoznacznej oceny jego zachowania, jak zrobił to Sąd Apelacyjny. Nie można bowiem wykluczyć, że komisant był tylko pomocnikiem przy zaborze mienia, a zaboru dokonały inne osoby. Już z tych względów, w sytuacji gdy bez wyraźnych podstaw w materiale dowodowym Sąd Apelacyjny jednoznacznie przesądził, że w okolicznościach rozpatrywanej sprawy komisant dokonał przywłaszczenia powierzonego mu samochodu, stanowisko takie może budzić poważne wątpliwości.

O wiele większe wątpliwości wyrok Sądu Apelacyjnego nasuwa jednak, gdy chodzi o dokonaną w nim wykładnię ogólnych warunków ubezpieczenia AC. Ogólne warunki zostały przygotowane i sporządzone przez pozwany Zakład Ubezpieczeń. Ubezpieczony nie miał więc w istocie wpływu na to, jaką ostatecznie treść przybrały te warunki, które w istotny sposób ukształtowały łączący go z Zakładem Ubezpieczeń stosunek prawny. W tej sytuacji, jeżeli przy wykładni tych warunków pojawiły się wątpliwości interpretacyjne powinny one być wyjaśniane na korzyść ubezpieczonego, który właściwie mógł tylko bądź zaakceptować treść ogólnych warunków przygotowaną przez zakład ubezpieczeń, bądź zrezygnować z umowy ubezpieczenia z pozwanym i wybrać innego ubezpieczyciela. Takie podejście do wykładni ogólnych warunków ubezpieczeń można uznać za ugruntowane w orzecznictwie Sądu Najwyższego.

Sąd Najwyższy niejednokrotnie podkreślał, że wadliwa, niedbała czy nawet nieprecyzyjna redakcja postanowień ogólnych warunków ubezpieczenia AC, wydanych przez profesjonalistę ubezpieczyciela, nie może obciążać ubezpieczonego (por. orzeczenie SN z dnia 24 lipca 1959 r., IV CR 1027/58, OSPiKA 1961, poz. 32 oraz uchwała SN z dnia 12 grudnia 1997 r., III CZP 65/97, OSNC 1998 poz. 455). Wprawdzie Sąd Apelacyjny uznał, że użyte w owu AC określenie kradzież jest jednoznacznie rozumiane w prawie karnym i języku potocznym, w rozpatrywanej sprawie - zdaniem tego sądu - nie było więc wątpliwości, iż zdarzenie, które spowodowało szkodę, nie było kradzieżą, lecz przywłaszczeniem, to pogląd taki trudno podzielić. Poza terminologią prawa karnego, która rzeczywiście wyraźnie odróżnia przestępstwo kradzieży od przywłaszczenia, brak takiej wyraźnej dystynkcji pomiędzy tymi pojęciami. Przykładowo w słowniku języka polskiego przez kradzież rozumie się potajemne zabranie cudzej własności. Wbrew więc poglądowi zaprezentowanemu przez Sąd Apelacyjny, w języku potocznym wcale tak wyraźnie nie odróżnia się kradzieży od przywłaszczenia. W tej sytuacji, jeżeli w ogólnych warunkach ubezpieczenia AC zakład ubezpieczeń przyjął na siebie odpowiedzialność za szkody spowodowane kradzieżą, bez bliższego sprecyzowania jak rozumieć ten termin, jakiekolwiek wątpliwości związane z wykładnią tego określenia nie mogą obciążać ubezpieczonego. To pozwany Zakład Ubezpieczeń, jeżeli rzeczywiście chciał ograniczyć swoją odpowiedzialność tylko do szkód spowodowanych kradzieżą w rozumieniu przepisów Kodeksu karnego, powinien wyraźnie sprecyzować to w owu AC. W ten sposób przezorny klient tego Zakładu, oddając samochód do komisu lub powierzając go innej osobie, powinien liczyć się bądź z koniecznością dodatkowego ubezpieczenia się od szkód będących następstwem przywłaszczenia lub z koniecznością poniesienia w takim wypadku szkody, za którą nie dostanie odszkodowania z zakładu ubezpieczeń. Bez wyraźnego sprecyzowania tego w owu AC ubezpieczony jest zaś pozbawiony możliwości zabezpieczenia swoich interesów.

Należy zauważyć, że zazwyczaj w ogólnych warunkach ubezpieczeń nie wprowadza się takiego zawężenia odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń. W istocie takie ograniczenie odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń byłoby sztuczne i mogłoby odstraszać jego potencjalnych klientów. Jeżeli bowiem ubezpieczony powierza samochód osobie godnej zaufania, a osoba ta nadużywa tego zaufania i w związku z tym ubezpieczony traci władztwo nad samochodem, to z punktu widzenia potrzeby ochrony jego interesów, jest to sytuacja identyczna z tą, gdy osoba obca dokonuje zaboru mienia stanowiącego własność ubezpieczonego. W jednym i drugim wypadku ubezpieczony, zachowując należytą staranność w zabezpieczeniu samochodu, traci należącą do niego rzecz i oczekuje, że w zamian za płaconą zakładowi ubezpieczeń składkę, uzyska odszkodowanie za utracone mienie. Nie ma więc jakichkolwiek podstaw, wbrew stanowisku Sądu Apelacyjnego, do twierdzenia, że w ustalonych przez pozwany Zakład Ubezpieczeń owu AC posłużył się on terminologią w pełni odpowiadającą określeniom użytym w przepisach Kodeksu karnego. Jeżeli wolą pozwanego byłoby, aby określenie kradzież rozumieć wyłącznie tak jak przewidują to przepisy Kodeksu karnego, to powinien to wyraźnie zastrzec w treści takich warunków (podobnie SN w uchwale z dnia 12 grudnia 1997 r., III CZP 65/97, OSNC 1998 nr 4, poz. 55). Tylko wtedy mógłby się skutecznie powoływać na brak swojej odpowiedzialności za szkody spowodowane przywłaszczeniem.

Nie jest również trafny argument Sądu Apelacyjnego, że postanowienia owu AC, w których pozwany Zakład Ubezpieczeń zastrzegł, że może uzależnić ochronę ubezpieczeniową od dodatkowych zabezpieczeń oraz wypłatę odszkodowania od przekazania mu dowodu rejestracyjnego i kompletu kluczyków ubezpieczonego samochodu, byłyby pozbawione sensu, gdyby ochroną ubezpieczeniową objąć także szkody spowodowane przywłaszczeniem. Wprawdzie rzeczywiście z istoty rzeczy wynika, iż gdy mamy do czynienia z zaborem mienia kwalifikowanym przez prawo karne jako przywłaszczenie, ubezpieczony nie będzie mógł wydać dowodu rejestracyjnego i kompletu kluczyków ubezpieczycielowi, gdyż przekazał je wcześniej osobie, której powierzył samochód, to nie jest to jednak argument przeciwko objęciu ochroną ubezpieczeniową także przywłaszczeń.

Wspomniane postanowienia owu AC odnoszą się do wszystkich postaci kradzieży w potocznym rozumieniu tego słowa. W zdecydowanej większości przypadków brak możliwości przekazania kluczyków i dokumentów samochodu będzie dowodem na to, iż ubezpieczony nienależycie zabezpieczył samochód przed kradzieżą. W takich sytuacjach ubezpieczyciel powołując się na te postanowienia ogólnych warunków, będzie mógł skutecznie zwolnić się od odpowiedzialności. Natomiast w razie gdy ubezpieczony dołożył należytej staranności w zabezpieczeniu samochodu, a mimo to razem z samochodem pozbawiono go władztwa nad dokumentami i kluczykami, wspomniane postanowienia owu AC nie mogą zwalniać zakładu ubezpieczeń od odpowiedzialności. Będzie tak nie tylko gdy samochód wraz z dokumentami i kluczykami zostaje powierzony osobie godnej zaufania (komisantowi, przechowawcy), ale także wtedy gdy zabrano go ubezpieczycielowi razem z kluczykami i dokumentami z dobrze zabezpieczonego domowego garażu lub podczas napadu na właściciela pojazdu.

Informacje prasowe z rynku

08.02.2012 - Ubezpieczenia majątkowe

Spór o AC - wypłata z VAT czy bez VAT

czytaj więcej



08.02.2012 - Ubezpieczenia na życie

Brytyjski Prudential powraca

czytaj więcej



08.02.2012 - Zabezpieczenie emerytalne

UOKiK: naruszenia zbiorowych interesów konsumentów w przypadku umów IKE

czytaj więcej