Rzecznik Ubezpieczonych

Wyszukiwarka:

Wczytuję
Rzecznik Ubezpieczonych > Art. 812 k.c. - ogólne warunki ubezpieczenia > Wyrok z dnia 15 sierpnia 1974 r. Sąd Najwyższy II CR 399/74 OSNC 1975/5/87

Wyrok z dnia 15 sierpnia 1974 r. Sąd Najwyższy II CR 399/74 OSNC 1975/5/87

Paragraf 4 ust. 1 pkt 3 ogólnych warunków ubezpieczenia od uszkodzeń pojazdów samochodowych (auto-casco) jednostek gospodarki nieuspołecznionej z 1967 r. wyłącza odpowiedzialność Zakładu Ubezpieczeń za szkody powstałe w czasie naprawy pojazdu, jak również wskutek użycia pojazdu przed ukończeniem naprawy. Przepis ten jednak nie ma zastosowania w sytuacji, gdy samochód ma być poddany w dwóch różnych warsztatach naprawczych dwom rodzajom napraw: głównym i lakierniczym oraz gdy właściciel (lub osoba przez niego upoważniona) odbiera naprawiony w pierwszym warsztacie samochód jako sprawny technicznie i używa go do jazdy przed dokonaniem napraw lakierniczych.
Za uszkodzenie przeto pojazdu w takich warunkach Zakład Ubezpieczeń ponosi odpowiedzialność na zasadzie zawartej umowy ubezpieczenia auto-casco.


Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu sprawy z powództwa Mirosława S. przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń - Oddział dla m. Ł. i Janowi Z. o zapłatę na skutek rewizji pozwanego ZU od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Łodzi z dnia 28 lutego 1974 r.,
oddalił rewizję i zasądził od pozwanego Zakładu Ubezpieczeń na rzecz powoda kwotę 800 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania rewizyjnego.

Wyrokiem z dnia 28.II.1974 r. Sąd Wojewódzki zasądził na rzecz powoda od pozwanego Zakładu Ubezpieczeń i Jana Z. kwotę 54.684 zł, a ponadto od samego Jana Z. kwotę 6.076 zł.
Sąd Wojewódzki ustalił, że powód w dniu 24.III.1972 r. oddał swój samochód marki "Fiat 125P" do naprawy w przedsiębiorstwie "Techniczna Obsługa Samochodów" w Ł. Powód upoważnił Jana Z., ówczesnego pracownika TOS-u, a swego znajomego, do zgłoszenia reklamacji gwarancyjnej w imieniu powoda i do odebrania samochodu po naprawie, wręczając pozwanemu Z. wszystkie dokumenty samochodowe. Techniczna Obsługa Samochodów wykonała wszystkie zlecone naprawy mechaniczne i w dniu 25.III.1972 r. wydała samochód pozwanemu Z. protokołem zdawczo-odbiorczym. Jan Z. miał zamiar dostarczyć samochód do innej stacji obsługi samochodów w celu dokonania napraw lakierniczych, ponieważ jednak tego dnia stacja była nieczynna, Z. odprowadził wóz do miejsca swego zamieszkania, a następnie - przekraczając udzielone mu przez powoda upoważnienie - wyjechał samochodem poza miasto, aby odwiedzić swoich rodziców. W drodze nastąpił wypadek na skutek nieostrożnej jazdy pozwanego Z. i samochód uległ poważnemu uszkodzeniu.
W tych warunkach Sąd Wojewódzki przyjął, że odpowiedzialność pozwanego Jana Z. za szkody poniesione przez powoda nie ulega wątpliwości w świetle art. 415 k.c.
Jeżeli chodzi o pozwany Zakład Ubezpieczeń, powoda łączyła z nim umowa ubezpieczenia od uszkodzeń pojazdów mechanicznych (auto-casco). ZU bronił się zarzutem, że szkoda powstała w czasie naprawy samochodu, a zgodnie z § 4 ust. 1 pkt 3 ogólnych warunków ubezpieczenia ZU za takie szkody nie odpowiada. Sąd Wojewódzki jednak obrony tej nie podzielił, gdyż wypadek nastąpił po wykonaniu przez TOS wszystkich zleconych napraw, wystawieniu rachunku i odebraniu samochodu przez Jana Z., działającego w imieniu właściciela samochodu. Okoliczność, że samochód miał być poddany dodatkowo w innej stacji obsługi naprawom lakierniczym, nie może przemawiać za tym, iż samochód znajdował się nadal w naprawie w rozumieniu § 4 ust. 1 pkt 3 ogólnych warunków ubezpieczenia, zwłaszcza że w chwili wydania go Janowi Z. był on w pełni sprawny technicznie, chodziło zaś jedynie o poddanie go pewnym zabiegom lakierniczym.
Wysokość szkody została ustalona na podstawie opinii biegłego na kwotę 60.760 zł. Ponieważ ZU odpowiada zgodnie z warunkami ubezpieczenia tylko za 90% szkody, przeto za pozostałe 10%, tj. kwotę 6.076 zł, odpowiada w całości sprawca szkody, pozwany Jan Z. Do wysokości natomiast 90% szkody, czyli do kwoty 54.684 zł, odpowiadają in solidum Jan Z. i Zakład Ubezpieczeń - sprawca szkody z mocy art. 415 k.c., a ZU na podstawie umowy ubezpieczenia auto-casco.
Od powyższego wyroku wniósł rewizję pozwany Zakład Ubezpieczeń, kwestionując podstawy swej odpowiedzialności i wysokość odszkodowania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Skarżący podważa przede wszystkim ustalenia faktyczne Sądu co do tego, w jakim charakterze działał pozwany Jan Z., używając samochodu powoda do jazdy. Zdaniem skarżącego, Sąd powinien był dać wiarę pierwotnym twierdzeniom powoda, że Z. jako pracownik TOS-u uruchomił samochód powoda bezprawnie, bez jego zgody, i że za szkodę wyrządzoną powodowi powinien odpowiadać TOS z tytułu winy swego podwładnego. Zdaniem ZU, późniejsza zmiana twierdzeń powoda była wynikiem porozumienia powoda z pozwanym Z. i z TOS-em w celu przerzucenia odpowiedzialności na Zakład Ubezpieczeń.
Zarzuty te są nietrafne.
Sąd Wojewódzki rozważał szczegółowo materiał zebrany w sprawie i doszedł do umotywowanego wniosku, że właśnie późniejsze twierdzenia powoda odpowiadały rzeczywistemu stanowi rzeczy. W szczególności Sąd ustalił, że pozwany Jan Z. dysponował dowodem rejestracyjnym i książką gwarancyjną samochodu, których nie mógł uzyskać inną drogą jak od powoda, że on zgłosił reklamację gwarancyjną w imieniu powoda oraz że przy tym stosunki łączące powoda z pozwanym (pozwany był uczniem powoda) czyniły prawdopodobnym, iż powód wyręczył się swoim uczniem we wszystkich czynnościach związanych ze zgłoszeniem samochodu do naprawy i jego odbiorem. Powyższe ustalenia, dokonane w granicach art. 233 § 1 k.p.c., nie mogą być skutecznie kwestionowane w postępowaniu rewizyjnym.
Nie mogą również odnieść skutku zarzuty rewizji podważające pogląd Sądu I instancji, że wypadek nie nastąpił w czasie naprawy samochodu.
W myśl § 4 ust. 1 pkt 3 ogólnych warunków ubezpieczenia od uszkodzeń pojazdów samochodowych (auto-casco) jednostek gospodarki nieuspołecznionej (zatwierdzonych decyzją Ministra Finansów z dnia 23 grudnia 1967 r.) ubezpieczeniem nie są objęte szkody powstałe w czasie konserwacji lub naprawy pojazdu, jak również powstałe wskutek użycia pojazdu przed ukończeniem naprawy, chyba że szkoda powstała wskutek ognia lub wybuchu albo też wskutek niezbędnych prób technicznych po dokonaniu naprawy.
Intencją tego ograniczenia odpowiedzialności ZU jest z jednej strony niewyręczanie w obowiązku naprawienia szkody przedsiębiorstwa wykonującego konserwację lub naprawę pojazdu, chyba że przedsiębiorstwo to byłoby objęte ochroną ubezpieczeniową na podstawie odrębnej umowy z ZU, a z drugiej strony przeciwdziałanie temu, aby pojazd niecałkowicie naprawiony, a więc nie w pełni sprawny technicznie, był używany do jazdy.
W sprawie niniejszej nie budzi wątpliwości ustalenie Sądu Wojewódzkiego, że samochód nie został uszkodzony "w czasie naprawy". Samochód bowiem uległ wypadkowi nie w czasie naprawy, lecz po odebraniu go ze stacji obsługi samochodów i w czasie prywatnej jazdy po mieście czy też poza miastem.
Warto nadmienić, że z punktu widzenia odpowiedzialności ZU obojętne jest przy tym, czy samochód został odebrany przez samego właściciela pojazdu, czy przez osobę przez niego upoważnioną. Również bowiem w razie, gdyby pojazd został odebrany przez właściciela i wypadek nastąpił w czasie prowadzenia pojazdu przez niego, Zakład Ubezpieczeń odpowiadałby za uszkodzenie pojazdu na warunkach umowy ubezpieczeniowej auto-casco.
Powstać może natomiast pytanie, czy nie zachodzi druga przesłanka wyłączenia odpowiedzialności ZU, tj. czy samochód nie był użyty do jazdy "przed zakończeniem naprawy". Taki pogląd reprezentuje - jak się wydaje - skarżący, który jest zdania, że skoro samochód miał być poddany dwojakiego rodzaju naprawom gwarancyjnym: mechanicznym i lakierniczym, a ukończone zostały tylko naprawy mechaniczne, samochód został użyty do jazdy przed ostatecznym zakończeniem napraw.
Pogląd ten nie bierze pod uwagę, że w konkretnym wypadku oba rodzaje napraw miały charakter samodzielny i od siebie niezależny. Oba przy tym rodzaje napraw miały być wykonane przez odrębne przedsiębiorstwa naprawcze. W celu poddania samochodu drugiego rodzaju naprawom (lakierniczym) niezbędne było zlikwidowanie stosunku prawnego z pierwszym przedsiębiorstwem, co też nastąpiło w postaci wystawienia rachunku za dokonane naprawy i wydania naprawionego samochodu protokołem zdawczo-odbiorczym.
Należy też zauważyć, że po wykonaniu pierwszego rodzaju napraw, w wyniku których samochód stał się sprawny technicznie, musiał on być użyty do jazdy choćby w celu udania się do drugiego warsztatu, aby mogły być wykonane pozostałe naprawy o charakterze zewnętrznym (lakierniczym). Gdyby podzielić stanowisko zajęte przez rewidującego, trzeba by uznać, że za wypadek, który miał miejsce w czasie jazdy właściciela (lub osoby działającej w jego imieniu) z jednego warsztatu naprawczego do drugiego, Zakład Ubezpieczeń nie ponosi odpowiedzialności ubezpieczeniowej, a taka teza byłaby oczywiście nie do przyjęcia.
W tych okolicznościach należy uznać, że § 4 ust. 1 pkt 3 ogólnych warunków ubezpieczenia od uszkodzeń pojazdów samochodowych (auto-casco) jednostek gospodarki nieuspołecznionej z 1967 r., wyłączający odpowiedzialność Zakładu Ubezpieczeń za szkody powstałe w czasie naprawy pojazdu, jak również wskutek użycia pojazdu przed ukończeniem naprawy, nie ma zastosowania w sytuacji, gdy samochód ma być poddany w dwóch różnych warsztatach naprawczych dwom rodzajom napraw: głównym i lakierniczym oraz gdy właściciel (lub osoba przez niego upoważniona) odbiera naprawiony w pierwszym warsztacie samochód jako sprawny technicznie i używa go do jazdy przed dokonaniem napraw lakierniczych. W takiej sytuacji - wobec całkowitego ukończenia naprawy głównej i wydania samochodu jako zdolnego do jazdy - nie można uważać, że użycie go nastąpiło "przed ukończeniem naprawy", chociaż samochód wymagał jeszcze napraw lakierniczych. Za uszkodzenie przeto pojazdu w takich warunkach Zakład Ubezpieczeń ponosi odpowiedzialność na zasadzie zawartej umowy auto-casco.
Nie są również uzasadnione zarzuty skarżącego odnoszące się do wysokości zasądzonej kwoty.
Biegły stwierdził w swojej opinii, że w celu całkowitego usunięcia skutków uszkodzenia samochodu niezbędna jest wymiana nadwozia i że koszt takiej naprawy wyniesie 60.760 zł. Tę część opinii Sąd Wojewódzki przyjął za podstawę swego rozstrzygnięcia. Skarżący jest zdania, że Sąd powinien był oprzeć się na drugim wariancie opinii biegłego, w którym koszt naprawy został oceniony na 33.700 zł. Skarżący przeoczył jednak, że biegły wyraźnie stwierdził, iż ten wariant opiera się na klasyfikacji ZU, według której nadwozie nie wymagało wymiany, lecz jedynie remontu, podkreślając zarazem, że "tego rodzaju remont nie gwarantuje przywrócenia całkowitej sprawności technicznej pojazdu i z całą pewnością pozostawi znaczne ślady naprawy powypadkowej, co będzie miało wpływ na wartość handlową pojazdu".
Biorąc pod uwagę, że odszkodowanie ma na celu wyrównanie całości szkody, Sąd Wojewódzki słusznie oparł się na pierwszym wariancie opinii biegłego i przyjął za podstawę odszkodowania kwotę 60.760 zł.
Z tych przyczyn i na mocy art. 387 k.p.c. Sąd Najwyższy oddalił rewizję.

Informacje prasowe z rynku

23.05.2012 - Ubezpieczenia majątkowe

Odszkodowanie za nieprzestrzeganie uprawnień chorych w aptece

czytaj więcej



23.05.2012 - Ubezpieczenia na życie

Open Life TU Życie SA - błyskotliwy start-up

czytaj więcej



23.05.2012 - Zabezpieczenie emerytalne

Dane do uzyskania emerytury e-mailem do państw członkowskich UE

czytaj więcej