Nabywca skradzionego samochodu, który przed nastąpieniem zdarzenia wywołującego szkodę, stał się jego posiadaczem w złej wierze i nie powiadomił o tym zakładu ubezpieczeń, nie ma uprawnienia do świadczenia z umowy ubezpieczenia auto-casco.
Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Zbigniewa M. przeciwko Powszechnemu Zakładowi Ubezpieczeń - Spółce Akcyjnej II Inspektoratowi w K. o zapłatę, po rozpoznaniu na posiedzeniu jawnym zagadnienia prawnego przekazanego przez Sąd Apelacyjny w Krakowie postanowieniem z dnia 28 października 1992 r. do rozstrzygnięcia w trybie art. 391 k.p.c.:
Czy nabywca pojazdu, który uzyskał jego posiadanie w dobrej wierze i zawarł umowę ubezpieczenia auto-casco może domagać się odszkodowania od zakładu ubezpieczeń za zniszczony samochód, w sytuacji gdy przed nastąpieniem zdarzenia wywołującego odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń stał się posiadaczem w złej wierze, i nie zawiadomił o tym zakładu ubezpieczeń?
podjął następującą uchwałę:
Nabywca skradzionego samochodu, który przed nastąpieniem zdarzenia wywołującego szkodę, stał się jego posiadaczem w złej wierze i nie powiadomił o tym zakładu ubezpieczeń, nie ma uprawnienia do świadczenia z umowy ubezpieczenia auto-casco.
Samochód Opel Kadet, wyprodukowany w 1989 r., powód Zbigniew M. nabył w dniu 24 września 1990 r. za kwotę 65 mln zł od Andrzeja M. W dniu 13 października 1990 r. - po przerejestrowaniu samochodu na swoje nazwisko - zawarł z Państwowym Zakładem Ubezpieczeń (obecnie Powszechny Zakład Ubezpieczeń S.A.) umowę ubezpieczenia auto-casco tego samochodu na kwotę 70 mln zł. W dniu 11 lutego - podczas przesłuchania na policji - dowiedział się, że samochód został skradziony na terenie Niemiec. Potwierdził wówczas przyjęcie samochodu na przechowanie i zobowiązał się do niezbywania go oraz nieprzekształcania. Pod koniec 1991 r. powód powiedział Andrzejowi M., że będzie domagał się od niego zwrotu pieniędzy. W nocy z dnia 21/22 maja 1991 r. doszło do pożaru samochodu stojącego w miejscu zamieszkania powoda.
Powód zgłosił szkodę w PZU, nie informując tego ubezpieczyciela, że samochód pochodził z kradzieży. Powszechny Zakład Ubezpieczeń zamierzał wypłacić odszkodowanie, jednakże od zamiaru tego odstąpił, gdy dowiedział się od organów policji o pochodzeniu samochodu.
Sąd Wojewódzki w Kielcach oddalił żądanie powoda zasądzenia mu odszkodowania od pozwanego PZU, uznając, że umowa ubezpieczenia, jaką strony zawarły w dniu 13 października 1990 r. uległa - z mocy art. 823 § 2 k.c. - rozwiązaniu "na skutek przejścia własności rzeczy ubezpieczonej na inną osobę", a Sąd Apelacyjny w Krakowie, rozpoznając sprawę na skutek rewizji powoda, przedstawił Sądowi Najwyższemu w trybie art. 391 § 1 k.p.c. do rozstrzygnięcia zagadnienie prawne przytoczone w sentencji uchwały.
Udzielając wskazanej wyżej odpowiedzi, dostosowanej do treści pytania, Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Problemem ważności i skuteczności umowy ubezpieczenia auto-casco zawartej przez osobę, która w dobrej wierze nabyła samochód pochodzący z kradzieży, a następnie utraciła go przed uzyskaniem prawa własności na podstawie art. 169 k.c., Sąd Najwyższy zajmował się już niejednokrotnie. Między innymi w kolejnych uchwałach: z dnia 8 lipca 1992 r. III CZP 89/92 (OSNCP 1993, z. 4, poz. 53), z dnia 7 sierpnia 1992 r. III CZP 105/92 - nie publ. Ostatnio zaś w uchwale składu siedmiu sędziów z dnia 31 marca 1993 r. III CZP 1/93 - patrz poz. 170 - (OSNCP 1993, z. 10).
We wszystkich wyżej wymienionych uchwałach wyrażony został jednolity pogląd (można więc go uznać za utrwalony), że ważne są umowy ubezpieczenia auto-casco samochodów, zawarte przez osoby, które nabyły te pojazdy w dobrej wierze od osób nieuprawnionych i że ubezpieczającemu przysługuje od ubezpieczyciela - z mocy umowy auto-casco - odszkodowanie także wówczas, gdy w chwili utraty nabytego w dobrej wierze uprzednio skradzionego pojazdu nie uzyskał jeszcze prawa własności na podstawie art. 169 § 2 k.c.
Istota zagadnienia przedstawionego do rozstrzygnięcia w niniejszej sprawie, nawiązującego do stanu faktycznego, jest jednak inna niż w sprawach poprzednio rozpoznawanych. Sprowadza się ona bowiem do tego, czy i jakie znaczenie dla możności uzyskania odszkodowania z umowy ubezpieczenia auto-casco zawartej z ubezpieczycielem przez nabywcę pojazdu, który uzyskał jego posiadanie w dobrej wierze, ma okoliczność, że przed nastąpieniem zdarzenia wywołującego odpowiedzialność ubezpieczyciela (w konkretnym wypadku zniszczenia samochodu przez pożar) ubezpieczający stał się posiadaczem pojazdu w złej wierze i nie zawiadomił o tym zakładu ubezpieczeń. Zwracając uwagę na występujące różnice, marginesowo zauważyć należy, że w niniejszej sprawie może występować problem, nie zauważony przez sądy obu instancji, czy powód przyjmując samochód na przechowanie - po uzyskaniu wiadomości od organów policji, iż pochodzi on z kradzieży - nie utracił nie tylko przymiotu posiadacza w dobrej wierze, ale w ogóle przymiotu posiadacza, i czy nie stał się wyłącznie dzierżycielem samochodu w rozumieniu art. 338 k.c. Brak ustaleń co do przesłuchania powoda na policji, sposobu poinformowania go co do uprawnień do samochodu i co do warunków, na jakich pozwolono mu korzystać z samochodu, a także brak zgłoszenia wątpliwości w tym zakresie w postanowieniu przedstawiającym zagadnienie prawne spowodowały, że Sąd Najwyższy nie zajął się bliżej tym problemem, a ograniczył swoje rozważania do kwestii przedstawionych przez Sąd Apelacyjny. Nie rozważał zresztą także kwestii, czy w rzeczywistym stanie faktycznym zachodzą podstawy do ustalenia, iż powód utracił - przed pożarem samochodu - przymiot jego posiadacza w dobrej wierze, pozostawiając tę kwestię sądowi wydającemu rozstrzygnięcie co do istoty stosunku spornego.
Utrata przez nabywcę uprzednio skradzionego samochodu przymiotu jego posiadacza w dobrej wierze, przed nastąpieniem zdarzenia wywołującego - z mocy umowy ubezpieczenia auto-casco - odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń, ma istotne znaczenie. Posiadacz w dobrej wierze nie mógł być pozbawiony możliwości zawarcia umowy dobrowolnej ubezpieczenia auto-casco, co Sąd Najwyższy wyjaśnił już przekonująco w powołanych wyżej uchwałach składów zwykłych i składu powiększonego, a zawarta z takim posiadaczem umowy nie może być uznana za nieważną z powodu jej sprzeczności z prawem czy też z zasadami współżycia społecznego (art. 58 k.c.). Uznając za zbędne powtarzanie wszystkich argumentów podniesionych w uzasadnieniach tych uchwał, zwrócić należy uwagę na dwie kwestie istotne dla dalszych rozważań. Otóż, Sąd Najwyższy, ustosunkowując się do podnoszonego zarzutu, że przedmiotem ubezpieczenia majątkowego może być - zgodnie z art. 821 k.c. - tylko mienie oraz odpowiedzialność, mieniem zaś - w świetle art. 44 k.c. - nie jest posiadanie będące stanem faktycznym, ale tylko własność i inne prawa majątkowe, zajmował jednolite stanowisko, iż z posiadaniem w dobrej wierze wiążą się skutki prawne o charakterze majątkowym, a więc prawa majątkowe w szerokim znaczeniu. Jako argument dodatkowy można by wskazać regulację zawartą w art. 169 § 2 k.c., przewidującą możliwość uzyskania przez posiadacza w dobrej wierze własności skradzionego samochodu po upływie trzech lat od chwili kradzieży, w której to regulacji można dopatrzyć się tzw. w doktrynie ekspektatywy zaliczanej do praw majątkowych. Ponieważ utrata przymiotu dobrej wiary pozbawia posiadacza powyższej możliwości, kwestia ta musi rzutować, wprawdzie nie na ważność, ale na skuteczność umowy ubezpieczenia auto-casco. Okoliczność ta wiąże się i to w sposób bezpośredni z drugą kwestią, a mianowicie z przewidzianym w art. 341 k.c. domniemaniem prawnym. Przewidziane w tym przepisie domniemanie, że posiadanie jest zgodne ze stanem prawnym, odnosi się w okolicznościach konkretnego wypadku do obu stron umowy ubezpieczenia. W świetle powyższego unormowania samoistny posiadacz w dobrej wierze ma prawo uważać się za właściciela samochodu, a zakład ubezpieczeń nie ma podstaw do kwestionowania tego prawa, zwłaszcza w sytuacji, gdy posiadacz legitymuje się dowodem rejestracyjnym, w którym wpisany jest jako właściciel samochodu. Z materiału dowodowego zebranego w sprawie nie można też wyciągnąć innego wniosku jak tylko taki, że obaj kontrahenci byli - w chwili zawierania umowy - przekonani, że ubezpieczającemu przysługuje prawo własności do ubezpieczanego samochodu.
W sytuacji, gdy ubezpieczający staje się posiadaczem w złej wierze skradzionego wcześniej samochodu, traci możliwość powoływania się na to, że na podstawie domniemania przewidzianego w art. 341 k.c. przysługuje mu prawo własności. Uzyskuje bowiem wiadomość, że właścicielem ubezpieczonego samochodu jest inna osoba, w konkretnym wypadku niemiecka firma (...). Utracenie przymiotu posiadacza w dobrej wierze i uzyskanie wiadomości, że właścicielem ubezpieczonego samochodu jest ktoś inny stwarza sytuację podobną do uregulowanej w art. 823 § 2 k.c., przewidującą, że jeżeli nie umówiono się inaczej (a brak podstaw, by odmienne umówienie się miało miejsce), umowa ubezpieczenia rzeczy ruchomej rozwiązuje się wskutek przejścia własności rzeczy ubezpieczonej na inną osobę. W takiej sytuacji faktycznej i prawnej należy dojść do wniosku, że na powodzie jako ubezpieczającym ciążył obowiązek powiadomienia ubezpieczyciela o utracie przymiotu posiadacza w dobrej wierze. Niepowiadomienie zakładu ubezpieczeń nie ma znaczenia dla kwestii możliwości powołania się przez ubezpieczyciela na rozwiązanie umowy.
Gdyby nawet przyjąć, że przepis art. 823 § 2 k.c. nie ma zastosowania do przypadków utraty przez posiadacza samochodu przymiotu dobrej wiary, to wydaje się, iż w okolicznościach konkretnego wypadku, gdy ubezpieczyciel traktował ubezpieczającego jak właściciela i dopiero później dowiedział się, że jest w błędzie w tym zakresie, istniałyby podstawy do uchylenia się przez niego od skutków prawnych swego oświadczenia woli, ze względu na wywołanie błędu przez ubezpieczającego - chociaż bez jego winy (art. 84 k.c.). I w takim więc wypadku trudno byłoby kwestionować odmowę wypłaty odszkodowania.
Z przytoczonych wyżej względów Sąd Najwyższy podjął uchwałę jak w sentencji.