Rzecznik Ubezpieczonych

Wyszukiwarka:

Wczytuję
Rzecznik Ubezpieczonych > Publikacje > Artykuły pracowników i współpracowników > Marek Monkiewicz - Globalny kryzys finansowy - przyczyny, działania naprawcze, ochrona konsumentów - Rozprawy Ubezpieczeniowe nr 5(2/2008)

Marek Monkiewicz - Globalny kryzys finansowy - przyczyny, działania naprawcze, ochrona konsumentów - Rozprawy Ubezpieczeniowe nr 5(2/2008)

Jakkolwiek za początek kryzysu finansowego uważa się pęknięcie amerykańskiej bańki kredytów hipotecznych w połowie 2007 r.[1], to kryzys ten z całą mocą ujawnił się na szerszą skalę znacznie później. Dopiero na przełomie sierpnia i września 2008 r. środki masowego przekazu niemal codziennie zaczęły ujawniać informacji o bankructwach lub zagrożeniu upadłością kolejnych ważnych dla międzynarodowych bądź krajowych systemów finansowych instytucji kredytowych.[2] Skala zjawiska i jego rozprzestrzeniania się zachwiała w pierwszej kolejności gospodarką amerykańską, a następnie, dosłownie w ciągu kilku tygodni, innymi ważnymi gospodarkami światowymi (np. Hiszpanii, Japonii, Niemiec, Rosji, Wielkiej Brytanii, czy Włoch) oraz szeregiem innych gospodarek (np. Argentyny, Belgii, Holandii, Islandii, Ukrainy czy Węgier).

Głównym zamierzeniem artykułu jest analiza przyczyn wystąpienia globalnego kryzysu finansowego oraz podejmowanych działań naprawczych zarówno w płaszczyźnie międzynarodowej jak i krajowej. W związku z tym, że dotychczas kryzys najostrzej zaznaczył się w Stanach Zjednoczonych i na Starym Kontynencie oraz z uwagi na znaczenie tych rynków, analiza siłą rzeczy będzie koncentrować się na USA i Europie.

Bezpośrednie źródła obecnego kryzysu finansowego

Ogólnie rzecz biorąc, przyczyny obecnie trwającego kryzysu finansowego mają swoje źródła w tzw. rynku kredytów subprime, który rozwinął się na szerszą skalę w Stanach Zjednoczonych w latach 90-tych XX wieku. Jego dynamiczny rozwój nastąpił w związku z:

  • dużym niezaspokojonym popytem na nieruchomości ze strony mniej zamożnych obywateli USA,
  • wysokim poziomem konkurencji na rynku kredytów hipotecznych w USA, który przekładał się na niskie marże na standardowe produkty i wymuszał na instytucjach kredytowych poszukiwania nisz rynkowych, w tym w segmencie subprime,
  • zmianami legislacyjnymi w USA przeprowadzonymi jeszcze w latach 80-tych XX wieku polegającymi m.in. zezwoleniu pożyczkodawcom na udzielanie kredytów typu ARM (tj. adjustable-rate mortgage, na zmienną stopę procentową), które teoretycznie dawały możliwość lepszego dostosowania warunków kredytu do możliwości kredytobiorcy, zaś w praktyce ich duża część charakteryzowała się niskim stałym oprocentowaniem (nawet poniżej poziomu stóp rynkowych) w pierwszym okresie, a następnie zmiennym rynkowym. Dawało to kredytobiorcom poczucie bezpieczeństwa, które później okazało się nieuzasadnionym.[3]

W związku z wymienionym wyżej okolicznościami rozwój rynku subprime postępował w niezwykle szybkim tempie. Wystarczy wspomnieć, iż wartość tego rodzaju kredytów dynamicznie rosła, z 94 mld USD do 685 mld USD w latach 2001-2006, zaś w 2006 r. segment subprime stanowił 20% rynku kredytów hipotecznych w USA, podczas gdy w 1996 r. analogiczny wskaźnik kształtował się na poziomie 9%. Rozwój rynku kredytów subprime spowodował też wzrost wskaźnika posiadania własnej nieruchomości w Stanach Zjednoczonych w latach 1995-2004 o 5 punktów procentowych do poziomu 69%.

Zaistniały stan rzeczy nie mógł jednak trwać wiecznie, tym bardziej, iż oparty był on na kruchych podstawach. Zasadniczo można wymienić 8 podstawowych przyczyn kryzysu rynku subprime, który pojawił się już w roku 2007, a w 2008 r. jego negatywne konsekwencje ujawniły się z całą mocą:

-        po pierwsze, od 1997 r. miał miejsce ciągły wzrost cen nieruchomości, zaś instytucje kredytowe ignorując podstawowe zasady finansowania i oceny zdolności kredytowej kredytobiorców udzielały kredytów osobom nie posiadającym stałego źródła dochodu, co w konsekwencji doprowadziło do jeszcze większego popytu na rynku nieruchomości („sztucznie nadmuchanej bańki mydlanej") i związanego z tym dalszego przyspieszonego wzrostu cen mieszkań;

-        po drugie, w celu złagodzenia polityki monetarnej, System Rezerwy Federalnej (FED) rozpoczął 3-letni cykl obniżek stóp procentowych, z 6,5% w połowie 2000 r. do 1% w połowie 2003 r. Czynnik ten spotęgował aktywność zarówno banków i instytucji kredytowych w sferze udzielania tanich kredytów hipotecznych oraz konsumentów, zachęconych perspektywą łatwego uzyskania pożyczek mieszkaniowych i spłacania niższych rat tych kredytów;

-        po trzecie, od połowy 2003 r. System Rezerwy Federalnej (FED) 17-krotnie podnosił poziom stóp procentowych (z 1 do 5,25%), aby ograniczyć presję inflacyjną towarzyszącą szybko rosnącej gospodarce amerykańskiej. Spowodowało to znaczne zwiększenie obciążenia gospodarstw domowych spłacających kredyty, co szczególnie odczuły rodziny mniej zamożne. Doprowadziło to również do znacznego spadku popytu na amerykańskim rynku nieruchomości i w konsekwencji znaczącego obniżenia ich cen;

-        po czwarte, sytuację na rynku kredytów subprime pogorszył fakt, że dla wielu kredytobiorców (376 mld USD subprime typu ARM) nadszedł właśnie czas zmiany zasad oprocentowania   produktów.   Dla  wielu  z   nich koszty  obsługi  kredytu stały  się zbyt wysokie w stosunku do ich możliwości dochodowych. W konsekwencji coraz więcej kredytobiorców zaczęło bankrutować, zaś banki w coraz większym stopniu zaczęły się borykać z problemem „złych"(nieściągalnych) kredytów.[4] W połowie 2007 r. ilość „złych" kredytów subprime ukształtowała się na poziomie 13,5% (ponad dwa razy więcej niż jeszcze w 2005 r.). We wspomnianym 2007 r. ok. 1,3 mln gospodarstw domowych zaprzestało spłat kredytów. Fakt posiadania niewypłacalnych klientów, przejmowania i wystawianie na sprzedaż ich nieruchomości przez banki, w jeszcze większym stopniu pociągnęły za sobą spadek cen na rynku mieszkaniowym z uwagi na zwiększenie podaży na rynku nieruchomości przy jednoczesnym gwałtownie obniżającym się na nie popycie;

-        po piąte, na zbyt szeroką skalę zastosowaną sekurytyzację kredytów subprime (na koniec 2007 r. łączna wartość sekurytyzowanych obligacji hipotecznych, zabezpieczonych wpływami z kredytów na rynku USA wyniosła 4,5 bln USD, przy wartości całego amerykańskiego rynku hipotecznego ok. 13 bln USD). Wzrost stóp procentowych pociągający za sobą obniżenie się liczby i wartości spłacanych kredytów przez kredytobiorców (wraz z towarzyszącą temu zjawisku zmianą zasad oprocentowania dla milionów kredytobiorców, którzy zaciągali kredyty subprime dekadę wcześniej) spowodowały załamanie się systemu sekurytyzacyjnego rynku subprime. Uderzyło to w szereg instytucji finansowych (zwłaszcza amerykańskich i europejskich), które nabywały te instrumenty finansowe;

-        po szóste, na skutek problemów kredytobiorców, problemy z wypłacalnością zaczęły mieć w pierwszej kolejności banki amerykańskie i zagraniczne specjalizujące się w rynku subprime i rynku kredytów hipotecznych. W dalszym etapie kryzys dotknął instytucje kredytowe, które ulokowały swoje depozyty (tzw. depozyty międzybankowe) w niewypłacalnych bankach, o których mowa powyżej oraz instytucje, które zabezpieczały emisję swoich instrumentów finansowych kredytami subprime;

-        po siódme, wartość funduszy własnych szeregu instytucji finansowych (np. AIG, Lehman Brothers czy Wachovia Corporation)  notowanych publicznie znacząco spadła. Stało się tak z uwagi na ulokowanie ich instrumenty finansowe (zwłaszcza typu equity), których wartość w związku z pojawiającymi się informacjami o zaangażowaniu tych instytucji w niespłacalne kredyty subprime, posiadaniu depozytów własnych w innych upadłych już instytucjach kredytowych oraz ogólnemu bardzo emocjonalnemu zachowaniu inwestorów, bardzo się obniżyła. Tym samym nagle okazywało się, że ich kapitały własne są niewystarczające w stosunku do posiadanych przez daną instytucję finansową zobowiązań. Spowodowało to pojawienie się błędnego koła, bowiem wspomniane wyżej instytucje będąc zmuszone do jak najszybszego podwyższenia swoich kapitałów własnych, przywrócenia wskaźników wypłacalności i bezpieczeństwa do właściwego poziomu, niezwłocznie próbowały pozbyć się swoich instrumentów finansowych (tzw. develeraging). Jako że działały pod presją czasu oraz podaż znacznie przewyższała popyt, wartość ich instrumentów błyskawicznie się obniżała, powodując niemożność doprowadzenia do ustalenia właściwej relacji kapitały własne aktywa. W konsekwencji instytucje finansowe stawały w obliczu nagłej potrzeby uzyskania zastrzyku finansowego celem uniknięcia bankructwa;

-        po ósme, zaistniały stan rzeczy przejawiający się w drożejących kredytach hipotecznych (na skutek podnoszenia stopy procentowej przez FED), gwałtowny wzrost liczby i wartości tzw. złych kredytów, pojawiające się informacje o spadku wartości aktywów coraz większej liczby instytucji finansowych (w związku z zawirowaniami na giełdach), jak również występujące w coraz większym stopniu zjawisko upadłości bądź utraty płynności instytucji kredytowych (oraz innych firm w sektorze finansowym) spowodował, że w sektorze bankowym (pełniącym kluczową rolę w systemie finansowym i gospodarczym poszczególnych państw) miał miejsce dramatyczny spadek zaufania do instytucji kredytowych. Tym samym niezależnie od innych uwarunkowań tylko z tego powodu znacznie zmniejszyła się skłonność klientów do zaciągania kredytów, czy lokowania swoich depozytów. Dla instytucji bankowych, gdzie zgodnie z normami jedynie ok. 8% stanowią kapitały własne, a ponad 90% aktywów finansowanych jest środkami obcymi, taka sytuacja była niezwykle niebezpieczna i mogła spotęgować spiralę kolejnych bankructw lub zagrożenia wypłacalności z ich strony. Brak zaufania spowodował również praktyczne zamrożenie rynku depozytów międzybankowych, ponieważ nawet banki posiadające w danym momencie wskaźniki świadczące o ich dobrej kondycji, na wszelki wypadek wolały wstrzymać się z udzielaniem pożyczek i skoncentrować się na obserwowaniu dalszego rozwoju wydarzeń.

Konsekwencje kryzysu amerykańskiego szybko przeniosły się na kontynent europejski. Stało się tak przede wszystkim na skutek:

1)      silnego zaangażowania szeregu banków europejskich w proces sekurytyzacji kredytów subprime na amerykańskim rynku hipotecznym. Pęknięta bańka mieszkaniowa spowodowała, że popyt na obligacje, które wcześniej nabyły europejskie instytucje kredytowe, zabezpieczone przepływami finansowymi z odpowiednich transz kredytów hipotecznych, gwałtownie spadł,

2)      wycofywania środków przez inwestorów szeregu funduszy hedgingowych, co wywołało gwałtowny wzrost podaży tych instrumentów. W sytuacji głębokiej nierównowagi popytowo-podażowej rynek obligacji sekurytyzowanych i strukturyzowanych instrumentów kredytowych załamał się. W rezultacie, szereg instytucji działających na tych rynkach nie było w stanie dokonać sprzedaży swoich aktywów,

3)      problemów, jakie napotkały wyżej wymienione instytucje (posiadające trudno-zbywalne papiery sekurytyzowane w związku ze spadkiem popytu na nie) z uzyskaniem środków z linii kredytowych banków. Banki zaskoczone sytuacją, zgłosiły wówczas zwiększony popyt na międzybankowym rynku pieniężnym, lecz ze względu na fakt, że poziom zaangażowania poszczególnych banków na rynku subprime był trudny do oszacowania i szerzyła się panika, rynek ten uległ dramatycznemu ograniczeniu,

4)      płynących zza oceanu informacji o kolejnych zawirowaniach dużych instytucji finansowych i gwałtownych spadkach na giełdach amerykańskich, które w dalszej kolejności przeniosły się również na giełdy i sektor bankowy w Europie. Zarówno wśród klientów prywatnych jak i zinstytucjonalizowanych pojawiły się coraz częściej występujące, symptomy braku zaufania do instytucji kredytowych i zaowocowało rozszerzeniem się kryzysu na inne instytucje finansowe, nie związane w żaden sposób z rynkiem kredytów hipotecznych. Kryzys kredytowy przerodził się w kryzys płynności.

Aktualne działania naprawcze i prewencyjne

Podejmując próbę uporządkowania środków naprawczych (antykryzysowych), w pierwszej kolejności omówię rozwiązania o charakterze międzynarodowym. Dopiero w drugiej turze przedstawię środki aplikowane przez poszczególne władze państw lub instytucje publiczne  w celu opanowania sytuacji kryzysowej.

W wymiarze międzynarodowym najważniejsze konsekwencje kryzysu wiążą się z zapowiadanym (i stopniowo realizowanym) z różnych stron gruntownej przebudowy zasad systemu finansowego.

Najbardziej aktywna na tym polu jest UE, której pomysły dotyczą zarówno sfery globalnej jak również stricte wspólnotowej.[5][6] Dotyczą one w szczególności: Najbardziej doniosłym przykładem promowanej przez nią idei o charakterze globalnym jest francuska koncepcja tzw. „nowego Bretton Woods" tj. wspólnej inicjatywy wszystkich przywódców krajów Wspólnoty pod przewodnictwem Francji, którzy na listopadowym antykryzysowym szczycie państw G20 w Waszyngtonie zamierzają zaproponować daleko idące zmiany w systemie finansowym (zwłaszcza w sektorze kapitałowym).

  • wzmocnienia regulacji i nadzoru nad rynkiem kapitałowym tak, aby żaden segment rynku kapitałowego ani żadna instytucja finansowa, nie mogły funkcjonować bez nadzoru i praw regulujących zasady działania,
  • ograniczenia swobody działalności funduszy hedgingowych, poprzez poddanie ich nadzorowi,
  • zwiększenia kontroli agencji ratingowych poprzez wprowadzenie ich rejestracji i poddanie nadzorowi publicznemu (bowiem dotychczasowy brak nadzoru nad nimi spowodował ich zdyskredytowanie się poprzez dopuszczenie toksycznych aktywów do rynkowego obrotu),
  • zwiększenia odpowiedzialności osób kierujących firmami finansowymi, w tym zmiany zasad ich wynagradzania, dla uniknięcia nadmiernego apetytu na ryzyko,
  • wprowadzenia i umocnienia zasad prawdziwej (a nie wirtualnej) księgowości, jako że dotychczasowe zasady wyceny aktywów finansowych doprowadziły do tego, iż ze względu na aktualną niską wycenę rynkową, nieodpowiadającą ich faktycznej wartości, banki na całym świecie zmuszone były dokonywać wielomiliardowych odpisów (tzw. procyclicality effect),
  • umocnienia międzynarodowych instytucji, z MFW na czele, który miałby zacząć kontrolować rynek kapitałowy (na razie zgodnie ze swoją nazwą odpowiada tylko za międzynarodowy system walutowy)

Ponadto banki centralne poszczególnych krajów lub regionów, podejmują doraźne akcje polegające na wspólnym zasilaniu rynku kredytów określonymi walutami, w celu poprawy warunków płynności na globalnych rynkach finansowych i odmrożenia transakcji międzybankowych. Taka sytuacja miała miejsce w połowie września 2008 r. kiedy Europejski Bank Centralny (EBC), System Rezerwy Federalnej (FED) oraz banki centralne Japonii, Kanady, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii podjęły jednoczesne działania o wystawieniu na aukcjach dla rynku pożyczek międzybankowych dziesiątków miliardów USD dla ustabilizowania w tym przypadku rynku kredytów USD.[7] W ramach tego planu tylko same FED i EBC przeznaczyły na fundusz interwencyjny na doraźne pożyczki międzybankowe odpowiednio 180 mld USD i 110 mld USD. Dodatkowo EBC zadeklarował, że począwszy od połowy października 2008 r. (i co najmniej do stycznia 2009 r.) będzie oferować po stałej stopie procentowej nieograniczone fundusze w USD dla banków strefy euro z częstotliwością raz na tydzień. Operacje te mają być przeprowadzane wspólnie z brytyjskim i szwajcarskim bankiem centralnym. Z kolei FED pod koniec października 2008 r. rozszerzył swoje USD linie kredytowe w USD na Brazylię, Meksyk, Koreę i Singapur, oferując każdemu z tych krajów po 30 mld USD. Ponadto na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy w celu ratowania gospodarek przed recesją i pobudzenia popytu, banki centralne określonych krajów kilkakrotnie podejmowały jednoczesną decyzję o cięciach stóp procentowych.

Niezależnie od powyższego, aktywne działania pomocowe dla państw szczególnie dotkniętych skutkami załamania na rynku finansowym prowadzi MFW. Przewiduje on przeznaczenie ok. 100 mld USD na nowe pożyczki w ramach programu „Krótkoterminowa Linia Płynnościowa (50% środków posiadanych przez MFW) na rzecz ochrony rezerw krajowych, dokapitalizowania banków lub pokrycia rachunków za import państw korzystających z jego pomocy, w zamian za prowadzenie restrykcyjnej polityki pieniężnej.[8] Dotychczas z kredytu Funduszu skorzystały: Ukraina (16,5 mld USD)[9], Węgry (12,3 mld USD)[10] i Islandia (2 mld USD)[11], jednakże liczba państw ustawiających się w kolejce po pomoc lub zastanawiających się nad tym krokiem jest znacznie dłuższa (m.in. Białoruś, Bułgaria, Łotwa, Pakistan, Rumunia.

W wymiarze wspólnotowym najbardziej charakterystycznym przykładem przyjętychustaleń jest decyzja ministrów finansów państw UE z początku października 2008 r. w sprawie podwyższenia minimalnej gwarancji depozytów bankowych na całym obszarze Wspólnoty z 20 tys. euro (zgodnie z dyrektywą 94/19/WE) do 50 tys. euro.[12] Jej celem było uspokojenie obywateli UE, że pomimo kryzysu złożone przez nich depozyty w instytucjach kredytowych są bezpieczne. Tym samym chodziło również o utrzymanie zaufania do sektora bankowego jako takiego i nie dopuszczenia do paniki klientów i powstania zjawiska paniki bankowej (tzw. runu) i gwałtownego wycofywania swoich środków finansowych. Niezależnie od postanowień szczytu w trakcie trwającej od kilku miesięcy dyskusji ustalono ponadto, iż z uwagi na nadzwyczajne okoliczności Pakt Stabilności i Wzrostu, który ogranicza deficyty budżetowe krajów członkowskich do 3% PKB, a dług publiczny do 60% PKB, powinien być stosowany „elastycznie". Należy to traktować w ten sposób, że okresowo dozwolone będzie jego przekraczanie. Ponadto w podobny sposób należy stosować zasady pomocy publicznej. Zdaniem unijnych ministrów finansów oraz Komisji Europejskiej nie mogą one bowiem stać na przeszkodzie w ratowaniu upadających banków i oszczędności obywateli. Potwierdzeniem takiego podejścia jest decyzja Komisji Europejskiej z końca września 2008 r. w odniesieniu do częściowego przejęcia przeżywającego kłopoty banku Fortis przez rządy krajów Beneluksu.[13] Komisja stwierdziła bowiem, że taka interwencja nie narusza zasad konkurencji na obszarze Wspólnoty i co więcej „dokapitalizowanie instytucji finansowej przez państwo w połączeniu z przejęciem części jej aktywów nie stanowi samo w sobie pomocy państwa, o ile państwo płaci za aktywa cenę rynkową".

Na kontynencie azjatyckim Chiny, Japonia, Korea Południowa oraz pozostałych 10 państw Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) już utworzyły w październiku 2008 r. tzw. „fundusz kryzysowy" w wysokości 80 mld USD (80% tej kwoty wpłaciły Chiny, Japonia i Korea Południowa), który byłby wykorzystywany w przypadkach wystąpienia nadzwyczajnych kryzysów finansowych w tym regionie.[14][15] Wahania bowiem kursów walut (południowokoreański won i indyjska rupia w ciągu kilku miesięcy straciły 25% wartości), masowa ucieczka zachodnich inwestorów z giełd i rynku walut z jednej strony oraz fakt, iż Chiny są głównym partnerem handlowym krajów tego regionu i posiadają największe na świecie rezerwy dewizowe (w wysokości ok. 1,9 bln USD z drugiej, powodują, że wizja nowej waluty rezerwowej staje się coraz bardziej realna. Jednakże coraz częściej pojawiają się zapowiedzi o znacznie bardziej dalekosiężnych skutkach. Przykładem tego są formułowane przez przywódców państw azjatyckich propozycje opowiadające się za stworzeniem azjatyckiej unii monetarnej wokół Chin i chińskiego juana.

Niezależnie od powyższego, szereg państw nie czekając na realizację inicjatyw na płaszczyźnie międzynarodowej, indywidualnie aplikowały środki antykryzysowe próbując uniknąć lub przynajmniej zminimalizować skutki kryzysu finansowego. W zasadzie stosowały one (i stosują) zbliżone rozwiązania do tych jakie obserwowane są na arenie międzynarodowej. Nie jest to zaskakujące zważywszy na fakt, iż przeważnie u źródeł skoordynowanych akcji o globalnym bądź regionalnym znaczeniu leżały w pierwszej kolejności indywidualne decyzje poszczególnych władz krajowych. Tak stało się w przypadku UE z podwyższeniem minimalnej kwoty gwarantowania depozytów. Zanim bowiem ministrowie finansów spotkali się w Luksemburgu (o czym mowa powyżej) podejmując decyzję o ustanowieniu minimalnego limitu na depozyty w wysokości 50 tys. euro (w miejsce wcześniejszych 20 tys. euro) na całym obszarze UE, proces ten zapoczątkowała Irlandia, w której na początku października 2008 r. parlament przyjął ustawę uprawniającą rząd irlandzki do udzielenia nieograniczonych gwarancji państwowych na okres 2 lat dla depozytów złożonych w krajowych bankach (na terytorium Irlandii oraz w ich oddziałach na obszarze innych państw).[16] Spowodowało to duże zamieszanie w Wielkiej Brytanii, w której nagle szereg deponentów wycofało środki z banków brytyjskich (gdzie oferowane pokrycie brytyjskiego sytemu gwarantowania depozytów  wynosiło „tylko" 35 tys. funtów na 1 klienta) i przeniosło do oddziałów wspomnianych powyżej irlandzkich instytucji kredytowych prowadzących działalność na terytorium Wielkiej Brytanii. W efekcie władze brytyjskie niezależnie od skierowania skargi do Komisji Europejskiej (która później je odrzuciła) odnośnie zgodności decyzji rządu irlandzkiego z prawem UE, zostały de facto zmuszone do błyskawicznej reakcji i nie dopuszczenia do ucieczki deponentów brytyjskich od banków brytyjskich posiadających gorszą ochronę niż banki irlandzkie. W ciągu tygodnia gwarancje rządowe na depozyty prywatne w brytyjskich bankach zostały podwyższone do 50 tys. funtów, a dla wspólnych kont małżonków do 100 tys. funtów.[17] W związku z tym, że szereg innych państw w tym samym czasie również wprowadziły lub zapowiedziały zdecydowanie wyższe limity gwarancyjne (np. Austria, Dania, Słowacja - 100% pokrycie depozytów osób fizycznych oraz Belgia, Cypr, Grecja, Hiszpania, Holandia, Litwa, Niemcy - gwarancje depozytów osób fizycznych do kwoty 100 tys. euro), luksemburskie spotkanie ministrów finansów zwołane w celu zsynchronizowania podjętych już działań w tym zakresie na obszarze UE, w dużym stopniu jedynie sankcjonowało (a nie wprowadzało) zachodzące na tym polu zmiany.

Drugim bardzo popularnym środkiem ratowania instytucji finansowych przed upadłością stosowanym na szeroką skalę przez rządy wielu krajów jest całkowita lub częściowa nacjonalizacja tych instytucji. Głównym kryterium podejmowania tego rodzaju kroków jest zjawisko określane mianem „too big to fail" („za duży by upaść") znane głównie w terminologii bankowej, jakkolwiek mające w rzeczywistości ogólne zastosowanie do wszystkich 3 sektorów (bankowy, kapitałowy, ubezpieczeniowy) rynku finansowego. Innymi słowy, obecny kryzys finansowy, który zatrząsł gospodarką globalną i systemami finansowymi szeregu państw, spowodował upadłość (np. Lehman Brothers, New Home Mortgage, Washington Mutual) lub zagrożenie wystąpienia bankructwa (np. ABN AMRO, AIG, Bear Stearns, Bradford & Bringley, Dexia, Fannie Mae, Fortis, Freddie Mac, Glitnir, Kaupthing, Kommunal Kredit, Northern Rock czy Parex) wielu kluczowych dla poszczególnych krajów (a w przypadku potężnych konglomeratów finansowych ważnych także dla stabilności globalnej bądź regionalnej) instytucji finansowych. Dopuszczenie do bankructwa mogłoby wywołać nieprzewidywalne skutki i krach systemu finansowego oraz gospodarczego tych państw. Dlatego też państwa niejednokrotnie na miarę swoich możliwości decydowały się na dokapitalizowanie „swoich" instytucji finansowych celem poprawienia ich kondycji finansowej, pokrycia niespłaconych kredytów, odpisów od papierów wartościowych, wykupienia ich akcji, toksycznych aktywów itp., żądając wszakże zamian przekazania całości lub części ich udziałów na rzecz państwa. Do najbardziej spektakularnych akcji tego rodzaju należały przedsięwzięcia rządów amerykańskiego, oraz brytyjskiego. W przypadku Stanów Zjednoczonych przykładem działań nacjonalizacyjnych było upaństwowienie ubezpieczeniowego giganta AIG (władze amerykańskie przejęły 79.9% udziałów tej firmy jako zabezpieczenie za 2-letni kredyt w wysokości 85 mld USD[18], zaś do połowy listopada 2008 r. łączna kwota udostępnionych na ratowanie AIG publicznych pieniędzy wzrosła do około 150 mld USD) oraz instytucji kredytu hipotecznego Freddie Mac i Fannie Mae (posiadających zobowiązania rzędu 5 bln USD, co stanowi blisko 50% rynku hipotecznego USA) za 60 mld USD. Także Plan Paulsona tworzący specjalny fundusz państwowy w wysokości 700 mld USD na wykupywanie złych kredytów i innych kłopotliwych aktywów instytucji finansowych, przewiduje kwotę 250 mld USD na wykup uprzywilejowanych akcji największych amerykańskich banków (m.in. Bank of America wraz z Merrill Lynch, JP Morgan, Citigroup, Wells Fargo, Goldman Sachs czy Morgan Stanley).[19] W Wielkiej Brytanii skarb państwa poprzez dokapitalizowanie w połowie października 2008 r. 3 największych banków brytyjskich tj. Royal Bank of Scotland oraz  HBOS i Lloyds-TBS (te 2 ostatnie się ze sobą w tym momencie połączyły) kwotą 37 mld funtów przejął odpowiednio 60 i 40% ich udziałów.[20] Tylko w 2008 r. całkowita lub częściowa nacjonalizacja kolejnych instytucji kredytowych kosztowała brytyjskiego podatnika w sumie blisko 120 mld funtów. Przytoczyć należy również przykład interwencji rządów Beneluksu i Francji, które nie dopuściły do upadłości krajowych i regionalnych filarów sektora bankowego jakimi były Fortis i Dexia  przejmując (za 11,2 mld euro - Fortis oraz 6,4 mld euro - Dexia) w każdym z tych państw większość udziałów tych instytucji.[21][22] Niekiedy koszt bezpośredniego upaństwowienia instytucji kredytowych dla budżetu państwa był znacznie niższy. Świadczy o tym nacjonalizacja 8 co do wielkości banku austriackiego Kommunalkredit (będącego wcześniej w 49% własnością wspomnianego już konsorcjum Dexia). Za 99,8% jego udziałów rząd austriacki zapłacił jedynie 2 euro.

Kolejną grupę działań rządów państw stanowiły pożyczki dla sektora bankowego (jako całości lub dla wybranych banków) nie mające charakteru stricte nacjonalizacyjnego, jakkolwiek wprowadzające szczególnie silny nadzór państwowy nad wykorzystaniem tych pożyczek i nad instytucjami finansowymi, które skorzystały z takiej pomocy. W USA przykładem takiej interwencji jest wspomniany już wyżej Plan Paulsona. Należy jedynie zauważyć, iż w odróżnieniu od innych zbliżonych programów pomocy publicznej dla banków na świecie, w Stanach Zjednoczonych przyjął on formę niemal obligatoryjną. Największe amerykańskie instytucje kredytowe zostały de facto zmuszone do przyjęcia pomocy państwa, bez względu na ich indywidualne odczucia i koncepcje.[23] W państwach europejskich krajowe„Plany Paulsona" przeznaczone są natomiast przede wszystkim dla tych banków, które same zwrócą się o taką pomoc (np. Commerzbank, Erste Group, Hypo Real Estate, UBS).[24] Ich poziom jest bardzo różny i waha się od 2,05 mld euro (Szwecja) do 50 mld funtów (Wielka Brytani) i 80 mld euro (Niemcy). Wspólnym mianownikiem tych programów jest ścisła kontrola korzystających z pożyczek instytucji kredytowych, polegająca m.in. na otrzymaniu przez rządy akcji uprzywilejowanych, wypłacania do budżetu państwa dywidend, bądź realizowania przez banki wspierania krajowych zamierzeń gospodarczych o charakterze prorozwojowym. Ponadto szereg państw równocześnie zastosowało inny mechanizm wsparcia sektora bankowego, polegający na zagwarantowaniu pożyczek międzybankowych. Przykładowo Portugalia przewidziała na ten cel - 20 mld euro Hiszpania - 100 mld euro, Holandia - 200 mld euro, Szwecja - 205 mld euro, Wielka Brytania -200 mld funtów, Francja - 320 mld euro, zaś najwięcej Niemcy - 400 mld euro.[25] W sumie na samym tylko Starym Kontynencie, rządy państw europejskich wyraziły gotowość gwarantowania depozytów międzybankowych do kwoty 1,4 bln euro.

Władze państwowe podejmują również działania prorozwojowe poza dofinansowywaniem banków, aby w dobie trwającego kryzysu wesprzeć poszczególne ważniejsze działy gospodarek i zapobiec grożącej im stagnacji bądź nawet recesji. Do takich działań zaliczyć należy ulgi podatkowe (dla małych i średnich przedsiębiorstw) i wydatki infrastrukturalne, kosztujące budżet Niemiec 50 mld euro. Podobne założenia przyświecają chińskiemu programowi antykryzysowemu o wartości 560 mld USD. Dzięki przeznaczeniu takich środków na ulgi dla przedsiębiorców, organizowanie robót publicznych, projekty infrastrukturalne, budownictwo, energetykę i innowacje technologiczne, Chiny znów mają powrócić na ścieżkę dwucyfrowego rozwoju gospodarczego, a sytuacja na ich giełdzie ma powrócić do normy. Również Japonia zdecydowała się przeznaczyć 51 mld USD m.in. na ulgi podatkowe i kredytowe dla drobnych przedsiębiorców. Także Stany Zjednoczone kilkakrotnie realizowały pakiety pomocowe o zbliżonym charakterze (np. w lutym 2008 r. rząd USA wpompował w gospodarkę 168 mld USD tj. 1,2% krajowego PKB), dzięki czemu prawdopodobnie w kolejnych 2 kwartałach uniknięto skurczenia się amerykańskiego PKB.

Oddziaływanie obecnego kryzysu na sektor ubezpieczeniowy

Na tle problemów z jakimi borykają się światowy sektor bankowy i kapitałowy, sektor ubezpieczeniowy został dotychczas dotknięty skutkami kryzysu finansowego stosunkowo najmniej. Z aktualnych szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego wynika, że straty wynikłe z produktów hipotecznych można szacować na 1,4 bln USD. Do tej pory zanotowane straty firm finansowych wyniosły 760 mld USD z czego ponad 600 mld USD przypadło na banki. Straty ubezpieczycieli z tego tytułu są szacowane na 80-90 mld USD, z czego ponad 50 mld USD w działe I oraz ponad 30 mld w dziale II (głównie w ubezpieczeniach finansowych).

Kryzys finansowy wpływa na działalność ubezpieczycieli poprzez 3 główne mechanizmy:

1)      obniżenie wartości posiadanych aktywów (tzw. lokat w języku ubezpieczeniowym). Ten efekt z reguły jest tym większy im więcej ryzykownych instrumentów, a zwłaszcza instrumentów typu equity (głównie akcji) ubezpieczyciel ma w swoich księgach. Istotną modyfikację do dzialnia tego mechanizmu wnoszą produkty ubezpieczeniowe, gdzie ryzyko lokaty ponoszą ubezpieczeni (a więc np. wszystkie produkty typu unit links),

2)      podniesienie poziomu zobowiązań poprzez wzrost szkodowości oferowanych produktów (zwłaszcza wszystkie produkty finansowe i niektóre produkty  odpowiedzialności cywilnej jak D&O lub E&O).Im więcej produkty tego typu ważą w portfelu ubezpieczyciela tym większe potencjalne straty

3)      poprzez pojawienie się luki płynności (casus AIG) wskutek generalnego spadku płynności
na rynkach finansowych z powodu paniki (a więc poprzez mechanizm przepływów pieniężnych.)

Dodatkowym elementem może być pogorszenie wypłacalności aż do jej wyczerpania, na skutek obniżenia wartości kapitałów własnych oraz ratingów inwestycyjnych i podjętych działań naprawczych ze strony nadzorów (casus AIG).

Ogólnie rzecz biorąc, w wymiarze globalno-regionalnym najgłośniejszymi  przypadkami ujawniającymi trudną sytuację ubezpieczycieli były przypadki AIG, Fortis, Aegon i ING.[26] Przy czym przynajmniej w kontekście AIG należy podkreślić,iż problemy tej korporacji wyniknęły z jej działalności poza-ubezpieczeniowej. Pozostałe przypadki dotyczą natomiast zakładów ubezpieczeń działających w dziale ubezpieczeń na życie. Związane jest to z faktem, iż dział ubezpieczeń na życie w odróżnieniu od działu ubezpieczeń majątkowych z jednej strony dostarcza produktów o charakterze oszczędnościowym, z drugiej strony ma charakter długoterminowy. Jego aktywa zawierać mogą ryzykowne instrumenty, które mogą w sytucji ogolnego spadku wartosci aktywow stanowić poważne obciążenie. W przypadku złej koniunktury na giełdach, błędów w polityce lokacyjnej i utraty środków niezbędnych do wypłacenia należnych ubezpieczonym świadczeń, może skutkować to koniecznością uzyskania dodatkowych środków (od właściciela, państwa lub innych inwestorów) celem zachowania wypłacalności na odpowiednim poziomie. Dzieje się tak szczególnie w sytuacji gdy jednocześnie akcje ubezpieczyciela notowanego na giełdzie (wskutek pojawiających się informacji o kłopotach finansowych -np. ING, bądź o dokonywanych odpisach z powodu współpracy bankowo-ubezpieczeniowej z upadłymi bankami - npAIG, Aegon) tracą na wartości, co powoduje, że stosunek posiadanych aktywów do pasywów zmienia się na jego niekorzyść. Okazuje się wówczas, że posiadane kapitały mogą być za małe do skali zobowiązan. Taka sytuacja miała miejsce choćby w przypadku Aegon (pod koniec października 2008 r. jej akcje straciły na wartości 15%) oraz ING (w tym samym czasie wartość jego akcji obniżyła się o 27%). Trzeba wszakże podkreślić, że skala zapaści na rynku ubezpieczeń wskutek utraty wartości posiadanych aktywów jest jak na razie bardzo ograniczona zwłaszcza zważywszy na fakt, że w 2006 r. w ich aktywach znajdowało się lacznie blisko 19 bln USD. Utrata tylko 1% ich wartości byłaby równa stracie rzędu 190 mld USD. Oznacza to, że na ogół prowadziły one ostrożną politykę inwestycyjną.

W przypadku USA metodą walki z kryzysem była raczej nacjonalizacja ubezpieczycieli (np. AIG oraz planowane upaństwowienie Prudential i Metlife), natomiast w Europie częściej stosuje się pożyczki finansowe. Póki co w wymiarze globalnym lub regionalnym nie pojawiły się żadne nowe koncepcje dotyczące sanacji sektora ubezpieczeniowego. Jedynie właśnie w USA i Niemczech zatwierdzone publiczne programy pomocowe także mogą odnosić się do ewentualnego ustabilizowania sytuacji w tym obszarze. Zasadniczo jednak póki co regulacje sektorowe pozostają niezmienione, co może grozić pogłębieniem arbitrażu regulacyjnego np. na styku ubezpieczyciele życiowi-instytucje kredytowe, jak np. w przypadku tych ostatnich we wszystkich krajach rozwiniętych istnieją systemy gwarantowania depozytów (oferujące zresztą w związku z kryzysem lepszą ochronę dla deponentów) natomiast w przypadku ubezpieczeń, funkcjonują one tylko w części państw (w których często limity gwarancyjne są na znacznie niższym poziomie niż stosowane w sektorze bankowym). Nie wydaje się jednak, w przeciągu najbliższego okresu coś w tym temacie miało się zmienić. Nie pojawiły się także nowe koncepcje dotyczące szeroko rozumianego ładu tego sektora, choć nie należy wykluczyć tu efektu polucji z sektora bankowego.

Dotychczasowe przedsięwzięcia chroniące konsumentów

            Z punktu widzenia interesów konsumenta zastanawiające jest, że w ramach realizowanych i proponowanych rozwiązań antykryzysowych stosunkowo niewiele stosowanych jest mechanizmów bezpośrednio służących ochronie jego interesów. Gros bowiem inicjatyw dotyczy szeroko rozumianego wsparcia finansowego instytucji kredytowych, pobudzenia poszczególnych gałęzi gospodarek bądź nawet całych gospodarek. W przestrzeni międzynarodowej właściwie jedynym wspólnym osiągnięciem było podwyższenie decyzją ministrów finansów państw członkowskich UE limitów gwarantowania depozytów z 20 tys. euro na 50 tys. euro. W ten sposób indywidualni posiadacze depozytów przynajmniej na obszarze UE uzyskali większą (lepszą) ochronę ich środków. Należy wszakże zauważyć, że bardziej chodziło o utrzymanie zaufania klientów (w tym konsumentów) do sektora, tak aby pod wpływem szaleństwa informacyjnego (o rzeczywistych i wirtualnych upadłościach na rynkach finansowych), nie dokonywali masowych panicznych wypłat swoich depozytów. Mogłoby to doprowadzić do poważnych turbulencji nawet zdrowych systemów bankowych. Faktycznie bowiem zdecydowana większość środków osób fizycznych trzymanych w instytucjach kredytowych w pełni była objęta ochroną już w ramach wcześniejszych limitów gwarantowania depozytów. Także rządy poszczególnych państw poza wspomnianym uprzednio zwiększeniem minimalnej kwoty gwarantowania depozytów póki co z rzadka występują z inicjatywami bezpośrednio mającymi ułatwić funkcjonowanie  konsumentów. Wyjątkami od reguły są propozycje sformułowane przez rząd austriacki i hiszpański. W pierwszym przypadku, w związku z dokapitalizowaniem kwotą 2,7 mld euro Erste Group Bank, władze austriackie zobowiązały tę instytucję m.in. do udzielenia w ciągu 3 następnych lat austriackim firmom i obywatelom co najmniej 6 mld euro kredytów. Inne rozwiązanie zaproponowała Hiszpania. Z uwagi na znaczący wzrost bezrobocia z jednej strony i zwiększanie się odsetek niespłacanych kredytów hipotecznych z drugiej, rząd hiszpański zdecydował, że przez 2 lata Hiszpanie, którzy stracili pracę będą mogli spłacać tylko połowę raty kredytu hipotecznego (na dzień dzisiejszy obejmuje to krąg 500 tys. gospodarstw domowych). Jednocześnie zapowiedziane zostały ulgi podatkowe dla oszczędzających na mieszkanie oraz zachęty fiskalne dla przedsiębiorstw zwiększających zatrudnienie. Pomimo zaprezentowanych przykładów wydaje się, że generalnie państwa zbyt mało uwagi poświęcają konsumentom, natomiast nieproporcjonalnie duża koncentracja i działania służą ratowaniu tych, którzy ten faktycznie kryzys wywołali - instytucjom kredytowym. Sytuacja ta może wszakże w niedługim czasie ulec znaczącej zmianie. Świat bowiem (a zwłaszcza kraje wysoko rozwinięte jak USA) stoi w obliczu groźby pęknięcia kolejnej bańki mydlanej, jaką jest rozwinięty do granic możliwości rynek kredytów konsumpcyjnych. Tylko w największej gospodarce światowej - Stanach Zjednoczonych, w których PKB w 3/4 uzależniony jest od konsumpcji gospodarstw domowych, realna stopa oszczędności konsumentowi spadła poniżej 1%. Jednocześnie w związku z gwałtownym kryzysem na rynku mieszkaniowym aktualnie nie jest możliwe spłacanie (co do tej pory było popularne) zadłużenia kart kredytowych środkami finansowymi uzyskanymi z nieruchomości. Mając na uwadze ten fakt oraz świadomość, iż stopa bezrobocia kształtuje się na najwyższym poziomie od 14 lat (ok. 6,7%), wartość niespłaconego kapitału na amerykańskich  kartach kredytowych sięga 950 mld USD (ponad 7% PKB USA) a także dostępnych informacji, że w drugim kwartale 2008 r. stopa niewypłacalności w skali kraju zwiększyła się do 7,3%, zasadnym staje się pytanie czy większe wsparcie gospodarstw domowych nie jest potrzebne już teraz.

Powinno to m.in. stanowić przesłankę do podjęcia prac także w Polsce nad stworzeniem nowego ładu w zakresie ochrony uczestników rynku przed ewentualnymi upadłościami ubezpieczycieli. Im prędzej to się stanie tym lepiej.


dr Marek Monkiewicz, Kierownik Wydziału Analiz i Rozwoju w Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym

Summary of the article

 

Global financial crisis - causes, repair activities, consumer protection

The objective of the present paper is to analyze sources of current global financial crisis and repair activities taken on the international and national arena which are aimed at normalizing the situation on financial markets. Author's remarks concerning global effects of the current financial crisis on the insurance sector constitute an important part of the article. The final part of the article contains reflections related to issues of consumer protection, in particular to what extent searching for a solution to come out of the crisis really takes into account the protection of people who are non-professional consumers of banking or insurance products, offered by particular financial institutions. The author claims that only a few solutions put into practice serve directly the strengthening of the security and financial situation of those people.


Bibliografia

1)      Biały A., Aegon pożycza od rządu 3 miliardy euro, Rzeczpospolita, 29.10.2008.,

2)      Borowski K., Kryzys na rynku kredytów subprime i jego skutki, (w:)  Nowakowski J., Famulska T.(red.), Stabilność i bezpieczeństwo systemu finansowego, Wyd. Difin, Warszawa, 2008.

3)      Cieślak-Wróblewska A., Bezrobotni płacą połowę, Rzeczpospolita, 04.11.2008.

4)      Dowgielski B., Rządy obiecują zmianę światowych finansów, Dziennik, 16.10.2008.

5)      Glapiak E., Nacjonalizacja się opłaci, Rzeczpospolita, 20.10.2008.

6)      Góźdź M., Tarczyński M., Kryzys ogarnia kolejne banki, Dziennik, 18.09.2008.

7)      Hartwig R.P., Financial Crisis and the future of P/C Insurance. Challenges Amid the Global Economic and Regulatory Strom., Insurance Information Institute, 21.10.2008.

8)      Kowalczyk M., Pieniądze szeroką rzeką płyną do banków, Parkiet, 14.10.2008.

9)      Kowalczyk M., System finansowy świata do poprawki, Parkiet, 16.10.2008.

10)  Rutkowski. P., Banki centralne walczą z kryzysem, 30.10.2008.

11)  Samcik M., Bojanowski M., Hałabuz N., Bankowe trzęsienie ziemi, Gazeta Wyborcza, 03.10.2008.

12)  Tarczyński, M. Państwowe pieniądze ratują prywatne banki w Europie, Dziennik, 30.09.2008.

13)  Walewska D., Plan ratunkowy państw strefy euro, Rzeczpospolita, 13.10.2008.

14)  Więcław E., Nacjonalizacja banków w Europie, Rzeczpospolita, 30.09.2008.

15)  Więcław E., Krześniak M., Miliardy europejskim bankom na ratunek, 03.11.2008.

16)  Zalewski G., Skąd wziął się kryzys na rynku finansowym, Gazeta Prawna, 08.10.2008.

17)  PAP., Światowe banki centralne pompują miliardy dolarów w system bankowy, 18.09.2008.

18)  PAP, Państwo wykupi długi amerykańskich banków za 700 mld dolarów, 20.09.2008.

19)  PAP, Irlandia: parlament zaakceptował kontrowersyjne gwarancje na depozyty bankowe, 02.10.2008.

20)  PAP, 400 miliardów na poręczenia dla banków, 13.10.2008.

21)  PAP, Holandia: rząd idzie z pomocą bankowi ING, 20.10.2008.

22)  PAP, UE zaakceptowała program publicznej pomocy dla banków, 28.10.2008.

23)  PAP, Przed szczytem: Francja chce nowego Bretton Woods, Gazeta Wyborcza, 03.11.2008.

24)  PAP, Będzie zwiększony nadzór nad agencjami ratingowymi, 12.11.2008.



 

[1] K. Borowski, Kryzys na rynku kredytów subprime i jego skutki, [w:] J. Nowakowski, T. Famulska (red.), Stabilność i bezpieczeństwo systemu bankowego, Wyd. Difin, Warszawa, s. 87-93.

[2] PAP, Rząd przejmuje kontrolę nad instytucjami gwarantującymi kredyty hipoteczne, 07.09.2008.


[3] K. Borowski, Kryzys na rynku..., op. cit., s. 81.

[4] K. Borowski, Kryzys na rynku..., ibidem, s. 89.

[5] PAP, UE: gwarancje depozytów bankowych do 50 tys. euro, 07.10.2008.; B. Dowgielski, EBC pompuje gotówkę w rynek. Rządy odważnie pomagają zagrożonym bankom, Dziennik, 07.10.2008.; PAP, Niemcy proponują nowe reguły gry dla rynków finansowych, 08.10.2008.; PAP, Barroso o propozycjach lepszej koordynacji działań UE wobec kryzysu, 08.10.2008.; PAP, Będzie zwiększony nadzór nad agencjami ratingowymi, 12.11.2008.

[6] PAP, Przed szczytem: Francja chce nowego Bretton Woods, Gazeta Wyborcza, 03.11.2008.

[7] G. Siemończyk, Banki centralne próbują reanimować rynki finansowe, Parkiet, 27.09.2008.

[8] B. Davis, M. Walker, J. Lyons, MFW uruchamia globalną pomoc finansową, The Wall Street Journal Polska, 31.10-02.11.2008.

[9] PAP, Parlament przyjął pakiet antykryzysowy, 29.10.2008.

[10] PAP, MFW daje Węgrom kredyt, 07.11.2008.

[11] PAP, Islandia prosi MFW o 2 mld dolarów, 25.10.2008.

[12] PAP, UE: gwarancje depozytów bankowych do 50 tys. euro, 07.10.2008.

[13] PAP, Pomoc Beneluksu dla Fortisa nie jest problemem dla KE, 29.09.2008.

[14] PAP, Chiny, Japonia, Korea Płd i ASEAN tworzą „kryzysowy fundusz", 06.10.2008.

[15] http://www.money.pl, Nadchodzi azjatycka unia monetarna, 04.11.2008.

[16] PAP, Irlandia: parlament zaakceptował  kontrowersyjne gwarancje na depozyty bankowe, 02.10.2008.

[17] PAP, W Wielkiej Brytanii podniesiono gwarancje na depozyty bankowe, 03.10.2008.

[18] PAP, FED ogłasza 85 mld pożyczki dla AIG, 17.09.2008.

[19] D. Solomon, D. Paletta, J. Hilsenrath, A. Lucchetti, Rząd USA obejmie udziały w największych bankach, The Wall Street Journal Polska, 15.10.2008.; D. Solomon, D. Enrich, Nie wszystkie banki chcą planu ratunkowego,  16.10.2008.

[20] IAR, Rząd brytyjski dokapitalizował 3 krajowe banki,13.10.2008.

[21] PAP, Pomoc Beneluksu dla Fortisa..., op. cit., 20.09.2008.; PAP, Belgia, Holandia i Luksemburg pospieszyły na ratunek Fortisowi, 29.09.2008.; K. Stępień, M. Kowalczyk, N. Chudzyńska, Strach zajrzał Europejczykom w oczy, Parkiet, 01.10.2008.

[22] PAP, Rząd Austrii kupił Kommunalkredit za 2 euro, 03.11.2008.

[23] D. Solomon, D. Enrich, Nie wszystkie banki...., op. cit.

[24] PAP, Commerzbank sięga po pomoc państwa, 03.11.2008.

[25] PAP, 400 miliardów na poręczenia dla banków, 13.10.2008.

[26] PAP, FED ogłasza  85 mld..., op. cit.; PAP, Belgia, Holandia i Luksemburg..., op. cit.; A. Biały, Aegon porzycza od rządu 3 miliardy euro, Rzeczpospolita, 29.10.2008.; A. Biały, ING otrzyma pożyczkę od holenderskich władz, Rzeczpospolita, 20.10.2008.

Informacje prasowe z rynku

17.04.2014 - Ubezpieczenia majątkowe

PZU przejmie Link4 i Lietuvos draudimas

czytaj więcej



17.04.2014 - Ubezpieczenia na życie

Przestępczość zorganizowana coraz większym problemem dla ubezpieczycieli

czytaj więcej



17.04.2014 - Zabezpieczenie emerytalne

Zaledwie ok. jedna trzecia członków funduszy emerytalnych zamierza pozostać w OFE

czytaj więcej