Wyszukiwarka:
Wyszukiwarka:
Katarzyna Policha, Stanisław Rogowski
Ubezpieczenia majątkowe zajmują niewątpliwie ważne miejsce w systemie gospodarczo - społecznym państwa a ich rola wg wszelkich przewidywań powinna rosnąć. Czy mogą być jednak urządzeniem zdolnym przejmować różne ciężary spoczywające na innych segmentach tego systemu i to w sytuacji gdy aktualny ich stan, z różnych względów odbiega od poziomu przewidywanego jeszcze niedawno ?
Czy w takiej sytuacji, kl ienci których obciążenie z tytułu ubezpieczenia OC są i tak niemałe mogą być spokojni o względnie stabilne warunki jakie czekają ich w najbliższych latach i czy w związku z tym ich konsumenckie interesy są brane pod uwagę ?
Te właśnie pytania stawiają sobie wszyscy związani w różny sposób z ubezpieczeniami, w świetle prop ozycji wg których Kasy Chorych a być może także firmy oferujące nowe ubezpieczenia zdrowotne posiada łyby prawo regresu wobec zakładów ubezpieczeń prowadzących OC komunikacyjne, z tytułu kosztów ponoszonych w związku z leczeniem poszkodowanych w wypadku drogowym.
Problem ten nie jest nowy. W 1998 r. projekt nowelizacji ustawy o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym zawierał podobną propozycję. Negatywne opinie, z jakimi propozycja ta się spotkała spowodowały odstąpienie od niej, jak widać - nie na długo. Już wówczas Urząd Rzeczn ika Ubezpieczonych odniósł się do nich krytycznie ; nie wydaje się aby sytuacja zmieniła się w trakcie ostatnich 2 - 3 lat na tyle, ażeby opinia ta determinowana głównie interesami ubezpieczonych i uprawnionych z umów ubezpieczenia mogła ulec istot nej zmianie.
Trudno w tym miejscu mówić o szczegółach rozwiązań; propozycja znana jest głównie z luźnych wypowiedzi i publikacji prasowych. Już jednak na tej podstawie widać, że jej autorzy przedstawili ją w dość ogólnych zarysach, bez odniesienia do konteks tu uwarunkowań i regulacji szczegółowych. Nie byłoby źle jeżeli przyczyną takiego stanu rzeczy by łby tylko zamiar wywołania szerszej dyskusji co do rozwiązań modelowych. Gorzej - gdyby chciano forsować ten projekt bez oglądania się na uwarunkowania i skutki dla rynku ubezpieczeń majątkowych a zw łaszcza obecnych na nim konsumentów .
Pozostając na płaszczyźnie ogólnych uwarunkowań spróbujmy zestawić zastrzeżenia wobec tych propozycji prezentowane zarówno przez przedstawicieli nauki jak i praktyki ubezpieczeń. Ot óż przyjęcie proponowanych rozwiązań naruszyłoby przede wszystkim zasadę równości obywateli wobec prawa, zarówno w świetle konstytucji jak i ustawy o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym. Z poglądem tym należałoby się zgodzić; podwójne obciążenie posiadaczy pojazdów mechanicznych, raz z tego właśnie tytułu w formie obowiązkowej składki a dwa - z tytułu składek związanych z ubezpieczeniami zdrowotnymi jest ewidentne. Posiadanie samochodu stałoby się swego rodzaju karą. Jeżeli dodamy, że owa kumulacja obciążeń dotknęłaby obywateli w z ględnie zamożniejszych, opłacających także w większości wyższy podatek dochodowy od osób fizycznych, nierówność ta wzrosłaby, aczkolwiek z tej ostatniej przyczyny już tylko w sensie ekonomicznym. Rozwiązanie takie - w moim rozumieniu - stałaby w sprzecznoś ci równie ż z innymi konstytucyjnymi zasadami: sprawiedliwości społecznej a - odnośnie funkcjonowania ustroju gospodarczego - także społecznej gospodarki rynkowej.
Zastrzeżenie to wynika z oczywistej dla wszystkich obeznanych jako tako z rynkiem ubezpieczeniowym prawdy, iż przeniesienie ciężaru kosztów o których mowa na zakłady ubezpieczeń, spowoduje znaczny wzrost wymiaru składki, wg niektórych ocen sięgający nawet ok. 300 %. Biorąc pod uwagę sytuację materialną przeciętnego posiadacza samochodu, dla którego skład k a w aktualnej wysokości ju ż obecnie stanowi znaczny wydatek, nietrudno wyobrazić sobie reakcję na tego typu zabieg i jego społeczny wydźwięk.
Jednak nie tylko indywidualny uszczerbek w finansach rodzinnych ma tu znaczenie. Ewentualne próby ograniczenia wzrostu składki z tego tytułu czynione przez zakłady ubezpieczeń choćby ze względu na wymogi konkurencji , mogą przynieść groźne skutki dla ich stabilności finansowej i wypłacalności. I nawet jeżeli ktoś stwierdzi, że dobro zakładów i ich właścicieli nie jest rzeczą najważniejszą- aczkolwiek i to stwierdzenie jest mocno dyskusyjne, zwłaszcza wobec stanu polskiego rynku ubezpieczeniowego odbiegającego w różnych płaszczyznach od stopnia rozwoju istniejącego w państwach o porównywalnym poziomie gospodarczym, to trzeb a raz jeszcze przypomnieć oczywistą i bolesną dla klientów prawdę, że krach zakładu ubezpieczeń odbija się również a może przede wszystkim na nich.
Wysuwane niekiedy argumenty, iż tego typu rozwiązania znane są w innych państwach rażą jednostronnością, gdyż ich autorzy nie informują o istniejącym tam z jednej strony - stanie powszechnych i komercyjnych ubezpieczeń zdrowotnych, z drugiej - rynku ubezpieczeń majątkowych. Istniejąca o d wielu lat stabilność tak prawno - organizacyjne jak i finansowa powoduje , iż wzajemne roszczenia i rozliczenia mogą być oparte o rzetelny i sprawdzony rachunek , na który składają się zwłaszcza koszty usług medycznych. Czy mo żna zatem wprowadzać nowe rozwiązania angażują ce inne elementy rynku do systemu, kt óry się dopiero tworzy prezentując zarówno koncepcyjnie jak i tym bardziej funkcjonalnie stan daleki od idea łu ?
Trzeba przy tym pamiętać, że Kasy Chorych jako dysponent środk ów publicznych mia łyby w takim wypadku obowiązek występowania z regresem i podejmowania wszelkich starań celem wyegzekwowania należności. Łatwo można sobie wyobrazić koszty takich działań, na które złożą się przecie ż także . procesy sądowe w przypadku braku porozumienia co do wysokości roszczeń, bardzo prawdopodobnych chocia żby z powodu braku względnie jednolitych i opartych na rzetelnych, porównywalnych wyliczeniach cenników usług medycznych. Tak więc koszty tych przedsięwzięć mogłyby być większe niż spodziewane zyski.
Należałoby więc, zanim ww. propozycje przybiorą postać projektów, uporządkować sytuację w zakresie finansowania ochrony zdrowia w ogóle, przeliczyć koszty, poczynić konieczne symulacje itd. itd., jeżeli nie chcemy, dla osiągnięcia doraźn ych i dodajmy - wysoce niepewnych korzyści jeszcze bardziej skomplikować sytuację w tym zakresie.
W obecnym stanie rzeczy wypada wyrazić tylko nadzieję, że propozycje te stanowią jedynie desperacką próbę znalezienia cudownego środka na uzdrowienie Kas Chorych. A le w gospodarce przecież cudów nie ma ...