Kolejny już raz zabieram głos w sprawie tego właśnie ubezpieczenia, są jednak po temu powody. Po pierwsze - wśród skarg wpływających do biura Rzecznika Ubezpieczonych problematyka ta zdecydowanie dominuje, wykazując przy tym tendencję wzrostową; w roku 1996 stanowiła 25% wszystkich skarg, w 1997 - przekroczyła 35%, a dane za trzy kwartały bieżącego roku wskazują, że ubiegłoroczny stan zostanie co najmniej utrzymany. Przyczyn tego stanu rzeczy należy szukać w dwóch płaszczyznach:
pierwsza - związana jest z obiektywnymi w przeważającej mierze zjawiskami jak rosnąca szybko liczba pojazdów co w połączeniu z fatalną infrastrukturą komunikacji drogowej i wciąż nagminnym łamaniem przepisów przez kierowców, powoduje, że ilość wypadków rośnie, a konsekwencją tego w dziedzinie ubezpieczeń jest rosnąca również liczba roszczeń i spornych kwestii z tym związanych. Wątku tego nie będę tu rozwijać - pisałem już o tym wielokrotnie (m.in. "PUSiG" Nr 9/97), że brak zasadniczych działań w tym zakresie - nawet pomimo poprawy stanu prawnego oraz działań zakładów ubezpieczeń - będzie negatywnie rzutował na całość omawianej problematyki m.in. w zakresie wzrostu wysokości składek.
Szerzej chcę się zająć drugą płaszczyzną - stanem prawnym w tej dziedzinie. Warto przypomnieć tu kilka faktów: obowiązujące obecnie rozporządzenie Ministra Finansów regulujące ten rodzaj ubezpieczenia pochodzi sprzed 6 lat, co przy szybko zmieniających się uwarunkowaniach jest okresem długim i mimo kilku nowelizacji nie spełnia warunków wymaganych dla precyzyjnej i wyczerpującej regulacji prawnej.
Taki stan rzeczy stanowi wystarczającą przyczynę zmian. Istnieje również inna - moim zdaniem - ważniejsza. Otóż, z tekstu obowiązującej Konstytucji zwiększającej zakres wolności człowieka i zmniejszającej do niezbędnego minimum ingerencję państwa wynika, iż wszelkie ograniczenia tej wolności wprowadzane być mogą tylko ustawą (art. 31). Oczywiście nie można zapominać, że sama instytucja ubezpieczeń obowiązkowych jest i obecnie zawarta w ustawie (art. 3 ustawy z dnia 28 lipca 1990 r. o działalności ubezpieczeniowej - tekst jednolity Dz..U. z 1996 r. Nr 11, poz. 62 ze zm.), tak więc formalnie warunek ten jest spełniony, tym niemniej zakres regulacji ustawowej jest tu ograniczony do wyliczenia rodzajów ubezpieczeń obowiązkowych i delegacji do wydawania rozporządzeń. W nich właśnie znajdują się także i podstawowe zasady tych ubezpieczeń. Uzasadnienie do zawarcia tych zasad w odrębnej ustawie da się również wyprowadzić z innych przepisów Konstytucji; m. in. z art. 217, dotyczącego podatków i innych danin publicznych. Ubezpieczenia obowiązkowe wprawdzie bezpośrednio do tego zakresu nie należą, ale ze względu właśnie na swój obowiązkowy opatrzony sankcjami charakter - można doszukać się analogii. Jest wreszcie art. 76, który nakłada na władze publiczne obowiązek ochrony konsumentów m.in. przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi. Wymogi te wzmacniają przyjęty już wcześniej zarówno przez naukę jak i praktykę projekt uchwalenia odrębnej ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych. Nowa Konstytucja z jednej, a narastająca liczba spraw z tym związanych z drugiej uzasadniają w pełni maksymalne przyśpieszenie prac szczególnie właśnie nad tą ustawą.
Taki powinien być główny kierunek i cel działań wszystkich zainteresowanych; pozornie jest to bezsporne, ale różne okoliczności, także i organizacyjne, opóźniały jak dotychczas skutecznie doprowadzenie do końca zaawansowanych już prac. Nawet jeżeli maksymalne przyśpieszenie przyniesie efekty w postaci projektu ustawy, biorąc pod uwagę okoliczności trybu legislacyjnego, najprędzej uchwalenia jej można oczekiwać pod koniec następnego roku. Dlatego też - co nie jest zabiegiem idealnym, lecz chyba koniecznym, należy dokonać w miarę szybko zasadniczej nowelizacji, a może nawet napisać nowe rozporządzenie.
W pierwszym rzędzie należałoby wprowadzić takie zmiany, które - zgodnie z istotą i celem tego ubezpieczenia - stworzyłyby pełną ochronę osób ubezpieczonych. Przede wszystkim poszkodowanych w wyniku zdarzeń będących przedmiotem tego ubezpieczenia, ograniczając jednocześnie do rzeczywiście niezbędnego minimum wszelkie obowiązki ciążące na nich w związku z likwidacją szkody.
Po drugie - należałoby stworzyć precyzyjny tryb rejestracji pojazdów i zawierania ubezpieczeń OC jak również różnicować rozmiary ochrony - tu konieczne byłyby zmiany również w prawie o ruchu drogowym.
Wreszcie, mimo wszelkich kontrowersji i sporów - należałoby zmodyfikować uprawnienia zakładów w zakresie tworzenia taryf, rekompensując zwiększeniem możliwości indywidualnego czy grupowego różnicowania składki ograniczenie w zakresie globalnego jej podwyższania. W szczególności należałoby:
n sprecyzować obowiązki zakładu w zakresie likwidacji szkody i wypłaty odszkodowania w związku z powstaniem której toczy się postępowanie karno-sądowe lub karno-administracyjne. W obecnej praktyce zakłady niemal w 100% spraw oczekują na prawomocne orzeczenie sądu czy też kolegium, nawet w sytuacjach, gdzie wina sprawcy przynajmniej w części jest bezsporna, a postępowanie wyjaśnić ma tylko np. stopień przyczynienia lub wysokości kary dla sprawcy. Zrozumiałe są obawy zakładów przed ewentualnym postępowaniem regresowym w przypadku świadczeń, które okazałyby się nienależne, jednak wielomiesięczna zwłoka w wypłacie odszkodowania i przerzucenie ciężaru zdobywania informacji o stanie sprawy na klienta znacznie ogranicza w praktyce zakres jego ochrony;
n wprowadzić zasadę, iż żądanie potwierdzenia przed pracownikiem zakładu oświadczenia sprawcy wypadku może mieć miejsce tylko w przypadkach podejrzenia co do rzetelności takiego oświadczenia (podejrzenie fałszerstwa). Dotychczasowa praktyka nakłada na poszkodowanego trudny i niewykonalny niekiedy obowiązek spowodowania takiego potwierdzenia.
Dodatkowo należałoby w stosunku do sprawców uporczywie i w sposób nieuzasadniony uchylających się od potwierdzenia wprowadzić sankcje w postaci cofnięcia ew. zniżki bądź też wprowadzenia zwyżki opłaty OC na okres następnych 12 miesięcy i to w odniesieniu do wszystkich zakładów. Oczywiście jest to niemożliwe bez rejestru polis OC;
n wyraźnie określić obowiązek przejęcia pozostałości pojazdu w przypadku szkody całkowitej (kasacji pojazdu) przez zakład. Od niedawna istniejąca praktyka odmowy takiego przejęcia przy jednoczesnym odliczeniu wartości części i elementów nadających się do użytku obciąża klienta nadmiernymi obowiązkami i ogranicza wysokość odszkodowania, znacznie zawężając zakres ochrony z tego tytułu. Nawet przy pozostawieniu fakultatywnej możliwości przejęcia i skasowania pojazdu, zakład powinien odliczyć sumę równą wartości złomu. W żadnym wypadku - tego wymaga bezpieczeństwo ruchu pojazdy takie, nawet po remoncie - nie powinny uczestniczyć w ruchu;
n zlikwidować tzw. franszyzę ( § 13 p. 5); mimo relatywnie niewysokiej sumy stanowi niekiedy istotne i w sumie - w zakresie tego właśnie ubezpieczenia - nieusprawiedliwione ograniczenie zasady pełnego wyrównania szkody;
n zmodyfikować tryb zawierania ubezpieczenia OC dla uniknięcia niezawinionej nieraz przez klienta 1 lub 2 dniowej zwłoki związanej m.in. z coraz częstszymi formami sprzedaży za pośrednictwem banków czy też dealerów, należałoby wprowadzić wymóg okazania polisy OC przy rejestracji pojazdu; wymagałoby to oczywiście stosownej zmiany w prawie o ruchu drogowym;
n wprowadzić możliwość czasowego (np. półrocznego i kwartalnego) wyłączenia pojazdu z ruchu. Odpowiadałoby to interesom wielu, zwłaszcza niezamożnych, właścicieli używających pojazdów tylko sezonowo. Obniżka składki (pozostać musiałby pewien jej procent za tzw. szkody parkingowe) zwiększyłaby być może rozmiar jej opłacania; wg ocen liczba uchylających się, oczywiście nie tylko z tego powodu, sięga nawet 20 % zobowiązanych;
n ograniczyć możliwość podwyższania składek do 3 względnie 5% ponad roczną stopę inflacji i tylko raz w roku; oponentom zwracającym uwagę na ograniczenie swobody gospodarczej, raz jeszcze przypominam, że postulat taki odnosi się tylko do tego właśnie obowiązkowego ubezpieczenia, które ogranicza także i obywateli w zakresie swobody dysponowania swymi środkami finansowymi. W zamian za to zakłady powinny uzyskać szerszą możliwość różnicowania składek; zasady powinny być ujęte ramowo w rozporządzeniu, lecz decyzja o szczegółach taryfowych pozostałaby w rękach zakładów.. Szczególnie znacznemu podwyższeniu powinny ulec składki w odniesieniu do wielokrotnych (w skali roku) "recydywistów" w tym zakresie.
Propozycje te nie wyczerpują rejestru pożądanych zmian. Przedstawione wyżej są niewątpliwie dyskusyjne - lecz tylko w dyskusji, w której głos konsumentów liczyłby się nie mniej niż głos zakładów, a swój udział wniosłoby oczywiście środowisko naukowe, mogą się wykrystalizować nowoczesne reguły prawne, czyniące z tego najbardziej dziś konfliktogennego ubezpieczenia urządzenie służące konsumentowi zgodnie ze swą istotą i przeznaczeniem .