Rzecznik Ubezpieczonych > Publikacje > Z teki Rzecznika > Ubezpieczenia komunikacyjne - czy musi być znowu drożej ? - PUSiG 9/97

Ubezpieczenia komunikacyjne - czy musi być znowu drożej ? - PUSiG 9/97

Stanisław Rogowski

Koniec roku to dla ubezpieczonych czas niepewności i oczekiwań. Szczególnie posiadacze pojazdów mechanicznych z uwagą śledzą doniesienia środków przekazu o planowanych podwyżkach składek przez zakłady ubezpieczeń. Do samego faktu podwyżek jesteśmy już jakby przyzwyczajeni - obawy i emocje dotyczą głównie ich rozmiarów. Jak pamiętamy - w ubiegłym roku były one tak znaczne, że wywołało to reakcję wielu czynników, wśród nich i R z ecznika Ubezpieczonych. W efekcie - co nie zdarzało się wcześniej, przynajmniej w dobie gospodarki rynkowej, wkroczył sam premier m.in. polecając Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów sprawdzenie czy w przypadku "głównego winowajcy" - PZU SA - nie za c hodzi tu niedozwolone działanie monopolistyczne. W wyniku tych zabiegów PZU obniżyło nieco wysokość składek argumentując m.in., iż konieczność podwyżek wynika ze stale rosnącej szkodowości i znacznych strat ponoszonych w związku z tym właśnie ubezpieczeni e m. Podobnie uzasadniały podwyżki - niższe nieco, ale także relatywnie wysokie - inne zakłady. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie stwierdził, aby podwyżki wprowadzone przez PZU nosiły charakter działań niedozwolonych. Dla porządku stwierdzić trzeb a , że w istocie prawo nie zostało złamane; ustawa o działalności ubezpieczeniowej oraz rozporządzenie Ministra Finansów w sprawie ogólnych warunków obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów dają zakładom duże możliwości ustanawiania taryf.

Minął rok i znów pojawił się ten sam problem. Podobne są argumenty zakładów, podobne reakcje mediów, podobne - co łatwo przewidzieć - oburzenie ubezpieczających się. Tylko sama podwyżka ma być nieco niższa - co jednak nikogo z klientów, zwłaszcza PZU, nie zadowoli bo 27 czy 30% to zwyżka znaczna, w każdym razie większa niż roczny przyrost dochodów przeciętnej rodziny. W efekcie - przeciętna ocena rynku i firm ze strony klien t ów znów spadnie o kilka punktów, a podwyżki - przy istnieniu pewnych okoliczności obiektywnych, o czym niżej - i tak nie dogonią wzrostu sum wydatkowanych przez zakłady na wypłaty z tego właśnie tytułu.

Czy tak być musi i czy za rok znów historia się powtórzy? Odpowiedź na to pytanie zależeć będzie od tego, czy jedynym, a w każdym razie głównym remedium na wzrost szkodowości w ubezpieczeniach komunikacyjnych w ogóle, w tym i OC, będzie podnoszenie składek czyli działanie pasywne i w gruncie rzeczy proste , czy też podjęte zostaną albo znacznie rozszerzone inne działania, trudniejsze i wymagające m.in. współpracy różnych czynników, leczące za to istotę choroby, a nie tylko jej objawy.

Przede wszystkim mam tu na myśli działania zmierzające do zlikwidowania zjawiska znacznego zawyżania wypłat z tytułu odszkodowania za skutki wypadków komunikacyjnych, szczególnie w zakresie zniszczenia pojazdów. Jest tajemnicą poliszynela, że wyceny i kosztorysy dokonywane "na PZU" czy innego ubezpieczyciela bywają często znac z nie wyższe aniżeli w analogicznych sytuacjach gdy wypłata odszkodowania nie wchodzi w grę. Niektórzy oceniają, że średnio o 30%. Nie wiem - może więcej, może mniej, nie ma takich badań, a materiał do nich jest dość skąpy, bo tylko w nielicznych przypadkac h dochodzi do postępowania karnego zakończonego przeważnie umorzeniem.

Dopóki więc nie poprawi się współdziałanie zakładów z organami ścigania, a te ostatnie nie będą traktować tych spraw, jak to się często, niestety, zdarza, jako zdarzeń o niewielkim znaczeniu - lepiej nie będzie. Zwłaszcza, że organy te nie "cierpią" na nadmiar sił i środków i nic nie wskazuje, że w najbliższym czasie nastąpi radykalna poprawa.

Zakłady muszą same rozwinąć własną działalność "policyjną" i kontrolną. Jestem pewien, że wydatkowane na to środki szybko się zwrócą - nie jest to zresztą nic odkrywczego; w firmach zachodnich tego typu wewnętrzne organy są czymś naturalnym, a ich skuteczność jest znaczna. Działania takie powinny być rozszerzone o współpracę na tym polu zakładów m i ędzy sobą. Należy tylko pamiętać o konieczności przestrzegania zasad państwa prawa zawartych, m.in. w ustawie o ochronie danych osobowych.

Po drugie - należy dążyć do likwidacji drugiej wielkiej przyczyny wzrostu szkodowości jaką jest fatalny stan dróg, brak autostrad i obwodnic przy lawinowo rosnącej liczbie pojazdów i wciąż rosnącym ruchu tranzytowym. Nie łudźmy się, że jakakolwiek spektakularna akcja policji, nawet najsprawniej przeprowadzona, wiele tu zmieni. Dotychczasowe działania powołanych do te g o władz są ślamazarne i nieefektywne. Myślę, że właśnie środowisko ubezpieczeniowe pod egidą Polskiej Izby Ubezpieczeń powinno stać się silną grupą nacisku działającą w kierunku istotnego przyśpieszenia tych działań. Także i media w większym niż dotąd zak r esie winny wykazywać wyraźny związek między pogarszającymi się warunkami komunikacyjnymi a wzrostem obciążeń z tytułu wzrostu składek.

Trzecia sprawa - to przesądzone wreszcie w ustawie o nowelizacji prawa o ruchu drogowym powstanie krajowego rejestru pojazdów i kierowców wraz z danymi o ubezpieczeniu OC. Korzyści dla walki z przestępczością występującą wokół komunikacji samochodowej są oczywiste. Powinny również zostać wydane skuteczniejsze od obecnie obowiązujących przepisy o obowiązku (a nie tylko praw i e) do kontroli opłacania składek OC. Znów trudno tu o wiarygodne liczby - prawdopodobnym jest jednak, że nawet i 20% posiadaczy pojazdów składki OC nie płaci. Płacą za nich wszyscy ci - którzy płacą ...

Na koniec - potrzebne są zmiany w przepisach regulujących OC komunikacyjne. Rzecznik Ubezpieczonych już ponad pół roku temu postulował, na razie bez skutku, aby ograniczyć w tym właśnie zakresie swobodę zakładów. Jest to przecież ubezpieczenie obowiązkowe i pewne ograniczenie, wg propozycji, przewyższając e najwyżej o 5% (wysokość do dyskusji) roczną stopę inflacji, w tym stanie zamożności społeczeństwa byłoby, jak sądzę, uzasadnione. Zresztą nie oznaczałoby to automatycznych strat zakładów - przecież zbyt wysokie stawki ubezpieczeń obowiązkowych niwelują, p rzy takim właśnie jak u nas poziomie przeciętnych dochodów, chęć i możliwość korzystania z innych produktów ubezpieczeniowych.

Należałoby również stworzyć większe możliwości różnicowania składek. Częściowo można to robić i teraz, a zakłady w coraz większym stopniu z tego korzystają. Powinno to przynieść efekt w postaci relatywnego przynajmniej - choć lepiej byłoby, żeby i faktycznego - obniżenia składek dla uczciwych i rozważnych posiadaczy pojazdów. Samo różnicowanie nie może być jednak automatyczne i zb y t pochopne; nie można bez głębszej analizy obciążać niektórych osób tylko dlatego, że mają np. określony wiek lub że mieszkają w takim, a nie innym mieście czy regionie kraju.

Wreszcie - zakłady, dla własnej wiarygodności przecież, powinny przedstawiać w miarę szczegółową kalkulację wzrostu składek wraz z uzasadnieniem zróżnicowania taryfy.

Uwagi te nie wyczerpują oczywiście tematu. Wydaje się, że dopiero przygotowywana nowa regulacja ustawowa w postaci odrębnej ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych da podstawę do pełnej racjonalizacji warunków tego ubezpieczenia. Natomiast już teraz i zakłady, i właściwe władze muszą rozszerzyć i zintensyfikować działania, o których wyżej była mowa. Inaczej co roku późna jesień będzie dla posiadaczy pojazdów najsmutnie j szą porą roku, nie tylko z powodu pogody ...

Informacje prasowe z rynku

04.09.2008 - Ubezpieczenia majątkowe

Rzecznik Ubezpieczonych chce usunięcia nieprawidłowości w OWU

czytaj więcej



04.09.2008 - Ubezpieczenia na życie

Commercial Union liderem UFK w pierwszym półroczu 2008 r.

czytaj więcej



04.09.2008 - Zabezpieczenie emerytalne

Większe limity wpłat na IKE i PPE od 2009 r.

czytaj więcej




Współpraca międzynarodowa